30 lat temu rak zabijał, dziś to coraz częściej choroba przewlekła. Mamy w Polsce Cancer Plan, czekamy na pieniądze

- W przypadku wielu nowotworów, czyli choroby, która w krótkim czasie prowadziła do śmierci, udało się "zrobić" chorobę przewlekłą. Oznacza to, że nawet z aktywną chorobą nowotworową chorzy często żyją długimi latami - opowiada o postępach polskiej onkologii prof. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki, onkolog, zastępca dyrektora ds. klinicznych w Centrum Onkologii-Instytucie Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
Zobacz wideo

Rodzina, zdrowie i wolność - te trzy wartości są dla Polaków najważniejsze. Tak wynika z sondażu Kantar przeprowadzonego dla Gazeta.pl. W podobnym badaniu, wykonanym dokładnie 30 lat temu przez OBOP, najważniejszymi wartościami wskazywanymi przez Polaków były rodzina, praca i czas wolny. O wartości pytamy dziś w Gazeta.pl naszych rozmówców.

***

Lena Gontarek, Gazeta.pl: Co się zmieniło w polskiej onkologii podczas ostatnich 30 lat?

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki: Wszystkie zmiany opierały się o to, że próbowaliśmy dogonić świat, który bardzo szybko szedł do przodu. Od początku mieliśmy jedno - dobrze wykształconą, znakomitą kadrę lekarzy. Już w latach 70. i 80., a nawet wcześniej, nasi najlepsi specjaliści kształcili się nie tylko w Polsce, ale również w wiodących ośrodkach Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Ale jednym z największych problemów onkologii przed 1989 rokiem było zacofanie w zakresie aparatury. Pod tym względem byliśmy o 10-20 lat "do tyłu" w porównaniu do Zachodu. I to przez ostatnie 30 lat stopniowo ulegało zmianie.

Jak to wpłynęło na rozwój onkologii?

Dzięki nowoczesnej aparaturze, która zaczęła się w Polsce pojawiać, mogliśmy zacząć wprowadzać zupełnie nowe metody diagnostyczno-terapeutyczne, co szczególnie spektakularnie było widać w radioterapii. Mogliśmy też w pełni korzystać ze zdobyczy onkologii światowej: rozwoju biologii molekularnej warunkującej wprowadzenie nowych metod leczenia systemowego - ostatnim "hitem" jest immunoterapia - czy rozwoju technik chirurgicznych umożliwiających bardziej skomplikowane zabiegi z wykorzystaniem nowoczesnych metod rekonstrukcji ubytków.

Na tej drodze na pewno pojawiają się jednak jakieś przeszkody.

Jak najbardziej, problemy są wielkie. Przykładem jest chociażby sytuacja Centrum Onkologii w Warszawie. To największy szpital onkologiczny, ośrodek integrujący wszystkie dziedziny onkologii, takie jak radioterapia, onkologia kliniczna czy chirurgia, w tym również specyficzna chirurgia narządowa. I oczywiście przyjmujemy najwięcej chorych w skali kraju, wielokrotnie więcej niż to było przewidziane przy budowie Centrum Onkologii. Doszliśmy do momentu, kiedy dekapitalizacja infrastruktury szpitala sięga 90 proc. Musimy w szybkim tempie wybudować nowy szpital, przeprowadzić rewitalizację Centrum. Znaleźliśmy zrozumienie Ministerstwa Zdrowia i projekt rewitalizacji jest w zaawansowanej fazie przygotowań. Jest to tym ważniejsze, że istnieją plany, aby Centrum Onkologii w Warszawie, przekształcone w Państwowy Instytut Badawczy, Narodowy Instytut Onkologii, pełniło rolę koordynującą w Krajowej Sieci Onkologicznej.

Czy to czasem nie jest problem, który dotyczy jedynie Centrum Onkologii w Warszawie?

Zdecydowanie nie. To problem ogólnokrajowy. W większości wielospecjalistycznych centrów onkologii są podejmowane starania, aby infrastrukturę zrewitalizować poprzez choćby wybudowanie nowych szpitali. Przykładem może być m.in. Dolnośląskie Centrum Onkologii we Wrocławiu, które z tego samego powodu co my planuje wybudowanie nowego szpitala.

Czy można w takim razie powiedzieć, że udało nam się dogonić Zachód?

Istnieją kwestie, które nadal trzeba rozwiązać, ale jeśli chodzi o ofertę terapeutyczną to jest ona - i mówię to z pełnym przekonaniem - identyczna jak ta, którą pacjenci otrzymują na Zachodzie. Mogą oczywiście zaistnieć specyficzne sytuacje, gdzie jakiś ośrodek oferuje więcej, ale en masse chorzy w Polsce są leczeni według światowych standardów.

Pytanie, czy oni sami mają tego świadomość. 

Z tym jest różnie. Od lekarza wymaga się jak najlepszego kontaktu z pacjentem, wytłumaczenia, jaka jest jego sytuacja zdrowotna, co możemy zaoferować i w jaki sposób to zrealizować. Zawsze przedstawiamy tę ofertę, która według naszej wiedzy jest optymalna, która przynosi jak największe prawdopodobieństwo wyleczenia z choroby nowotworowej. Wielu pacjentów okazuje nam zaufanie i wdzięczność, niektórzy przysyłają nawet podziękowania dla personelu na ręce Dyrekcji. To bardzo cenne dla nas gesty. Ale zdarza się, że pacjenci przyjmują inną postawę, prezentując oczekiwania nie do końca zgodne z aktualną najlepszą wiedzą medyczną. Te oczekiwania są niejednokrotnie oparte na "doktorze Google'u". W internecie wypisywane jest - mówię to bez ogródek - wiele bzdur, informacji niemających racjonalnych podstaw naukowych. Opisywane są często metody eksperymentalne, dotyczące technologii wykorzystywanych wyłącznie w warunkach kontrolowanych badań klinicznych, a czasem w ogóle niemedyczne, z zakresu tzw. "medycyny alternatywnej". Chory chce otrzymać to, co wyczytał w internecie, a kiedy z naszej strony spotyka się z oporem, bo nie są to standardowe metody leczenia aprobowane przez europejskie czy amerykańskie agencje rejestracyjne, uważa, że nie wykonujemy odpowiednio naszych obowiązków.

Udaje się go zwykle przekonać, że jest odwrotnie?

Nasze tłumaczenie, że nie jest to metoda optymalna, nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem. Ale to nie wszystko. Wielkim problemem są też sytuacje, kiedy chory nawiązuje kontakt z jakimś ośrodkiem na Zachodzie, niekoniecznie wiodącym, który oferuje, że zrobi to, czego my nie robimy, za pieniądze. W efekcie otrzymuje leczenie, które jest często niestandardowe i co więcej, nic niewnoszące, ale zostało zrealizowane. Trzeba pamiętać, że są tacy, którzy za pieniądze zrobią wszystko, nawet niezgodnie z zasadami sztuki. Szczególnie spektakularne przykłady dotyczą stosowania medycyny "niekonwencjonalnej", na przykład hipertermii ogólnoustrojowej kojarzonej z "oczyszczaniem organizmu", co w minionych latach bywało nagłośniane medialnie w przypadku chorujących na nowotwory osób o znanych nazwiskach. Są też przykłady oferowania radioterapii protonowej w przypadkach braku wskazań czy nie do końca uzasadnionych medycznie zabiegów operacyjnych.

Wśród pacjentów pojawiają się głosy, że jednak nie wszyscy mają równy dostęp do odpowiedniego leczenia.

Może się zdarzać, że pacjenci, którzy mieszkają np. na wsi lub w małym miasteczkach, mają trudniejszy dostęp do odpowiedniego leczenia. Czasami dzieje się tak z winy lekarzy, czasami istnieją inne tego przyczyny. Takie sytuacje są jednak jednostkowe. Temu ma też przeciwdziałać idea Krajowej Sieci Onkologicznej.

Na czym ona polega?

Twórcą pomysłu był "ojciec polskiej onkologii", prof. Tadeusz Koszarowski, jeszcze w latach 70. Chodziło o to, aby chorzy w najbardziej odległych zakątkach Polski otrzymywali jak najszybszy dostęp do onkologa. Onkologia miała wychodzić do ludzi. W latach 70. i 80. system ten dopiero raczkował. Krajowa Sieć Onkologiczna ma to sformalizować i działać w oparciu o szesnaście pełnoprofilowych ośrodków w województwach, które będą ze sobą i z innymi szpitalami w regionie współpracować, a nie konkurować. Chory ma mieć jak najłatwiejszy dostęp do onkologa, a opieka powinna być już wyjściowo skoordynowana, żeby uniknąć fragmentacji świadczeń - tego, że jeden szpital operuje, drugi przeprowadza radioterapię, a trzeci stosuje chemioterapię bez pierwotnie, na samym początku, założonego planu. Takie postępowanie wydłuża czas leczenia, co jest krytyczne z punktu widzenia jego skuteczności.

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki, Zastępca Dyrektora ds. Klinicznych w Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w WarszawieProf. dr hab. n. med. Andrzej Kawecki, Zastępca Dyrektora ds. Klinicznych w Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie Archiwum prywatne prof. dr. hab. n. med. Andrzeja Kaweckiego

Mówi pan o postępie onkologii, ale czy on odzwierciedla się w liczbie pacjentów, których udaje się uratować?

Przez te 30 lat rokowanie chorych na większość nowotworów złośliwych uległo wyraźnej poprawie. W przypadku wielu nowotworów wzrosły wskaźniki wyleczalności, czyli trwałe uwolnienie chorego od nowotworu. Oprócz tego w przypadku wielu nowotworów, czyli choroby, która w krótkim czasie prowadziła do śmierci, udało się "zrobić" chorobę przewlekłą. Oznacza to, że nawet z aktywną chorobą chorzy często żyją długimi latami. Przykładem są m.in. rak piersi, rak gruczołu krokowego, jelita grubego czy nawet rak płuca. Zawdzięczamy to przede wszystkim nowym metodom leczenia, w tym ukierunkowanym na cele molekularne.

Czy w takim razie mamy do czynienia również ze wzrostem świadomości wśród pacjentów, jak ważna jest profilaktyka?

Niestety, świadomość ta w dalszym ciągu jest niezadowalająca. O tym mówią m.in. wskaźniki zgłaszalności się na badania przesiewowe w kierunku wczesnego rozpoznawania raka piersi czy wczesnego rozpoznawania raka szyjki macicy. Sytuacja ulega poprawie, ale nadal w niezadowalającym stopniu. W dalszym ciągu w wielu nowotworach większość przypadków rozpoznawanych jest w stadium znacznego zaawansowania, co przekłada się na konieczność agresywnego leczenia, zarówno mniej skutecznego, jak i bardziej kosztownego. W tej kwestii jest jeszcze dużo do zrobienia, bo profilaktyka to najprostsza droga do poprawy wyników leczenia.

A czy przez te 30 lat zmieniło się w jakiś sposób podejście lekarza do pacjenta?

Przede wszystkim, kiedyś w polskiej medycynie lekarz zazwyczaj podejmował decyzje autorytarnie, a pacjent miał niewiele do powiedzenia. W tej chwili wymogiem jest, żeby to pacjent podjął świadomą decyzję, wyraził zgodę na leczenie, po przedstawieniu przez lekarza propozycji terapeutycznych i ich przemyśleniu. Druga duża zmiana w stosunku do onkologii sprzed lat - znacznie większą uwagę zwracamy na jakość życia pacjenta. W onkologii 30 lat temu liczyło się przede wszystkim wyleczenie, a jakość życia była więcej niż drugoplanowa.

Praca onkologa jest dziś łatwiejsza niż przed 1989 rokiem?

Zdecydowanie. Dziś nie trzeba "kombinować". Przykładowo, szczególnie w latach 80. często korzystaliśmy z leków pochodzących z darów, a zapewnienie choremu optymalnego leczenia wiązało się niejednokrotnie z improwizacją. W tej chwili mamy dostęp do zdecydowanej większości najnowszych technologii, choć chciałoby się, aby przykładowo proces wdrażania programów lekowych był sprawniejszy i szybszy. Zmienił się też tryb pracy lekarza na bardziej zespołowy. Upowszechniło się interdyscyplinarne podejmowanie decyzji. Decyzja o wyborze leczenia nie jest decyzją jednego lekarza, choćby najbardziej wybitnego, ale całego zespołu. Na tym polega tzw. system konsyliów czy seminariów klinicznych. Akurat w Centrum Onkologii był to system znany od zawsze, ale dziś obowiązuje praktycznie we wszystkich szpitalach w Polsce. Czy jakość tych konsyliów jest odpowiednia, to już inna sprawa. Obecnie jest też niewątpliwie coraz więcej ośrodków pełnoprofilowych, gdzie lekarz prowadzący np. radioterapię danego chorego ma możliwość bieżącego kontaktu, w razie potrzeby, z chirurgiem, onkologiem klinicznym czy innym specjalistą.

Istnieją jakieś minusy tej zmiany?

Lekarze duszą się z powodu narastającej biurokracji. To zjawisko pogłębia się od lat 90. Być może to konsekwencja świata, w którym żyjemy, ale biurokracja lekarzy zdecydowanie obciąża. 30 lat temu więcej czasu mogliśmy poświęcić pacjentowi, a nie wypełnianiu dokumentów. Tu polski system musi szukać lepszych rozwiązań, tym bardziej, że specjalistów mamy za mało, a każda godzina poświęcona na wypełnianie dokumentów to jeden lub kilku pacjentów mniej przyjętych. W skali roku to robi gigantyczną różnicę.

Przed jakimi wyzwaniami stoi dziś w takim razie onkologia?

Przede wszystkim trzeba uporządkować system opieki onkologicznej, a więc rozwijać Krajową Sieć Onkologiczną, żeby uniknąć fragmentaryzacji świadczeń, zasady "każdy sobie rzepkę skrobie". Musi to być oparte o zmiany globalne w podejściu do onkologii. My jako środowisko w 2014 roku opracowaliśmy Cancer Plan, czyli taką strategię onkologiczną dla Polski, która była swego rodzaju manifestem ideowym: co trzeba zrobić i jak. Nie były tam jednak poruszone aspekty wykonawcze, to, co jest najważniejsze - zapewnienie odpowiedniego finansowania. To ma zmienić podpisana niedawno przez Prezydenta ustawa o Narodowej Strategii Onkologicznej, w której źródła i zakres finansowania mają być ściśle wskazane. To jest krytycznie ważne, bo wzrost nakładów jest warunkiem utrzymania onkologii na światowym poziomie. I o tym musimy pamiętać.

Co jest dla Polaków najważniejsze w 2019 roku? Czytaj pozostałe teksty:

Chcemy, by data 4.6.89 stała się naszym "PiNem do wolności", była źródłem radości i inspiracji. Z okazji czerwcowych wyborów mamy więc dla was atrakcyjne zniżki w „Kulturalnym Sklepie” (książki i muzyka), „Publio” (e-book i e-prasa)i „Gazecie Wyborczej” (prasa). PRZEJDŹ TUTAJ >>

Zobacz wideo
Więcej o:
Komentarze (17)
Polska onkologia była inna 30 lat temu. "Dziś liczy się jakość życia pacjenta. Wcześniej tylko wyleczenie"
Zaloguj się
  • dr_bloger

    Oceniono 7 razy 7

    Problemem jest małe zainteresowanie pacjentów badaniami przesiewowymi? Jestem lekarzem, jestem w grupie ryzyka. Nie dość, że nikt mnie na takie badania nie zaprosił (a tak to miało działać), to nawet nie wiem, gdzie i kiedy mógłbym je wykonać. "Nie mamy kontraktu" - słyszę to samo, co moi pacjenci.

  • oloros11

    Oceniono 7 razy 7

    o pieniadzach w ogol nie mowia poza ostatnim zdaniem - no to jak chca ta reforme zrobic - cud ma sie stac?
    to jest caly czas bla bla bla

  • bannita

    Oceniono 11 razy 5

    Czekam teraz na wpisy jełopów bez matury, co wierzą w spisek lekarzy i firm farmaceutycznych i że lek na raka już istnieje.

  • drakaina

    Oceniono 4 razy 4

    Jako pacjentka onkologiczna z grupy, która miała szczęście: wczesna diagnoza + błyskawiczne leczenie, mogę powiedzieć jedno. W Polsce brakuje "dodatków do leczenia" - atmosfery wokół pacjenta, usług dodatkowych. W przerwie między sesjami chemioterapii wyjechałam do Francji, także w celu terapeutycznym - niemyślenia o codzienności. Tam poszłam do sklepu z rzeczami dla pacjentek onko. W Krakowie miałam również sporo szczęścia, że trafiłam na sklep z perukami, w którym obsługa była fachowa i bardzo miła, współczująca i z dobrym podejściem do klienta. Ale sklepik jest maleńki, kilka kobiet - zazwyczaj z osobą towarzyszącą - tłoczy się na małej powierzchni, a państwo prowadzący sklep dwoją się i troją, żebyśmy miały choćby minimum komfortu. Dla mnie to było bardzo trudne, bo trafiłam tam upłakana, w najgorszym momencie. A w Paryżu... Asortyment nieco bardziej zróżnicowany, ale przede wszystkim warunki. Każda klientka jest zapraszana do osobnego, dużego pokoju, umeblowanego jak salon, zamiast lustra w ciasnej przymierzalni - stare, eleganckie lustro nad kominkiem. Kawa, herbata, inny napój. Toaleta dla klientek (bardzo ważne - w chemii się dużo pije). Asystentka, która zajmuje się tylko jedną klientką. Elegancka poczekalnia, na wypadek gdyby wszystkie panie były zajęte.

    Ktoś powie, że to mało ważne. Właśnie że nie. Ogromnie ważne. Zwłaszcza w takiej chorobie, w takim leczeniu, z takimi skutkami. W takich warunkach łatwiej jest się uśmiechnąć do lustra i zobaczyć, że turban jest całkiem ładny i twarzowy. Z Krakowa zapamiętałam głównie pośpiech i poczucie, że chcę stamtąd jak najszybciej uciec, mimo że ekipa Świata Peruk jest naprawdę super. Ale przydałoby im się dofinansowanie, żeby mogli wynająć choć trochę większy komfort psychiczny klientkom. To naprawdę cholernie ważne.

  • blski

    Oceniono 4 razy 4

    Najwazniejsza jest jakosc zycia, a nie przedluzanie go gdy pacjent cierpi i nie ma nadzii na powrot do . Nasz instynkt nie pozwala nam na racjonalne myslenie w wielu przypadkach. Zapewne pomocna jest tu prawdziwa wiara ktora ma zapewnic nam niesmiertelnosc
    (Przykladem racjonalnego rozwazania smierci jest Sokrates ktory rozwaza ja z punktu zarowno agnostyka, jak tez gleboko wierzacego [jakim on sam byl]).
    Oczywiscie jak to we wszystkim innym decyduja pieniadze.
    Olbrzymia wiekszosc z nas korzysta z socjalnej opieki lekarskiej (za ktora drogo placimy) i to bezduszny urzednik decyduje jak te ograniczone fundusze rozdzielic. Wobec czego pieniadze ida tam gdzie beda (miejmy nadzieje) najgospodarniej wydawane. Dlatego zdarza sie, ze poszczegolne przypadki nie stanowia priorytetu.

  • czlowiek-myslacy22

    Oceniono 1 raz 1

    Predyspozycje genetyczne to żadne tłumaczenie. Głównym czynnikiem jest tryb zycia a konkretnie dieta. Płacisz za trzymanie dzieci zwierząt gospodarskich odseparowanych od rodziców już po kilku dniach życia w obozie koncentracyjnym (spożywanie mięsa i nabiału) to masz. Prawo natury jest jeszcze bardziej sprawiedliwe niż Żyd i imieniu Jezus :D Tylko nielicznym udaje się dożyć śmierci naturalnej, takiej ze starości a nie nadmiernej eksploatacji organizmu. Mi to się podoba i to bardzo. Szanuj prawa natury a nie będziesz musiał się modlić do posągów.

  • zawszedak111

    Oceniono 2 razy 0

    Lena Gontarek nie musi znać ortografii?
    "...w oparciu o szesnaście pełno profilowych ośrodków..." - pełnoprofilowych!!!

  • piotrus.zibi

    Oceniono 2 razy 0

    30 lat temu nie było tyle prywatnych gabinetów!!!!!

  • daere

    Oceniono 3 razy -1

    Polscy pacjenci nie mają dostępu do wielu nowoczesnych leków i terapii. Czasem można wykupić nowoczesne leki za ogromne pieniądze, a czasem w ogóle, bo zanim załatwi się zezwolenie na import, to chory umiera.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX