Polskie Towarzystwo Etyczne o krowach z Deszczna: Nie wygląda to na plan ocalenia, a likwidację

Polskie Towarzystwo Etyczne skomentowało plany ministra rolnictwa w sprawie krów z Deszczna. Zdaniem organizacji nie chodzi o jego ocalenie, a o likwidację poprzez rozdzielenie stada. PTE złożyło kontrpropozycję.
Zobacz wideo

Polskie Towarzystwo Etyczne zaproponowało udział w negocjacjach przy przekazaniu stada krów z Deszczna do dożywotniego wypasu w Rezerwacie Czarnocin nad Zalewem Szczecińskim w Zachodniopomorskiem. Członkom PTE nie podoba się bowiem propozycja ministerstwa rolnictwa. W środę resort zdecydował, że zdziczałe stado liczące od 180 do 185 krów z Deszczna nie zostanie wybite, jednak jak poinformował minister Jan Krzysztof Ardanowski, zwierzęta trafią do jednego z państwowych gospodarstw, gdzie zostaną przebadane pod kątem różnych chorób. Minister dodał, że każda sztuka bydła zostanie wprowadzona do Systemu Identyfikacji i Rejestracji Zwierząt. Następnie, jeżeli zwierzęta będą zdrowe, rozpoczną się poszukiwania rolników, którzy będą chcieli je przyjąć.

Wcześniej, Główny Lekarz Weterynarii, zgodnie z unijnym prawem, planował wybić żyjące od kilku lat bez opieki weterynaryjnego stado. Gdy o krowach zrobiło się głośno, w sprawę zaangażowali się Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński.

Polskie Towarzystwo Etyczne o krowach z Deszczna: Nie wygląda to na plan ocalenia, a likwidację

Mimo zmiany decyzji Polskie Towarzystwo Etyczne dalej jest zaniepokojone losem zwierząt.

Zdawało się przez jeden dzień, że dzięki dobrej woli Prezesa i Prezydenta ta niezwykła społeczność zwierząt została uratowana. Niestety, przestało to być jasne po wczorajszej zapowiedzi ministra Ardanowskiego, że krowy mają trafić do niezidentyfikowanego dotąd gospodarstwa państwowego (...), a następnie poszukiwani będą rolnicy, którzy zechcą "część tych krów przyjąć lub kupić" (w jakim celu? Na jak długo?)

- pytają członkowie PTE. "Zwracamy uwagę, że nie wygląda to na plan ocalenia stada, lecz jego likwidacji przez rozdawanie zwierząt zależnie od ich użytkowej wartości" - czytamy w oświadczeniu.

Stado krów z Deszczna od kilku lat żyje bez jakiejkolwiek opieki weterynaryjnej, systematycznie się powiększając. Okoliczni rolnicy skarżą się, że zwierzęta zagrażają ich uprawom i hodowlom. Historia krów z Deszczna sięga kilku lat wstecz, gdy jeden z rolników wypędził krowy i przestał się nimi zajmować. Wtedy było ich tylko kilkanaście. Dziś liczy 180-185 sztuk.

Zobacz wideo
Więcej o: