W liceach w Warszawie brakuje 7 tys. miejsc. "Mamy do czynienia z totalnym chaosem"

Stolica boryka się z problemem braku miejsc w szkołach średnich. Od przyszłego roku szkolnego do tych placówek będą uczęszczać zarówno absolwenci podstawówek, jak i gimnazjów. - W Warszawie przygotowaliśmy ponad 43 tysiące miejsc w naszych szkołach, czyli dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Jednak chętnych jest jeszcze więcej - mówi prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Zobacz wideo

We wrześniu do liceów, techników i branżowych szkół I stopnia trafią zarówno uczniowie, którzy skończyli 8-klasową podstawówkę, jak i ci, którzy są absolwentami 3-letniego gimnazjum. To efekt wprowadzonej w 2017 r. reformy oświaty.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski na środowej konferencji prasowej poinformował, że w stołecznych placówkach brakuje ponad 7 tys. miejsc. 

- Mamy do czynienia z totalnym chaosem, który zgotował nam rząd PiS. Samorządowcy, eksperci, nauczyciele i rodzice – wszyscy ostrzegaliśmy przed skutkami tej nieprzygotowanej zmiany. Niestety, sprawdziły się wszystkie obawy. W Warszawie przygotowaliśmy ponad 43 tysiące miejsc w naszych szkołach, czyli dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Jednak chętnych jest jeszcze więcej. Mamy do czynienia z bardzo trudną sytuacją 

- komentował Rafał Trzaskowski. 

W warszawskich liceach przygotowano 28 tys. miejsc, w technikach - 12,6 tys., a w branżowych szkołach - 2,5 tys. Podania złożyło już łącznie 46,8 tys. ósmoklasistów i gimnazjalistów, którzy wybrali przede wszystkim licea ogólnokształcące. - Przygotowaliśmy 28 tys. miejsc w liceach, a mamy ponad 35 tys. chętnych. Dlatego mówimy o 7 tys. brakujących miejsc - zaznaczyła wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska.

Raport Najwyższej Izby Kontroli o reformie edukacji

Najwyższa Izba Kontroli w swoim najnowszym raporcie stwierdziła, że subwencja oświatowa, z której miała zostać sfinansowana reforma edukacji, była niedoszacowana. Według Izby, zmiany w systemie oświaty zostały nierzetelnie przygotowane i wdrażane.

Jak czytamy w raporcie NIK, minister edukacji Anna Zalewska nie dokonała rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy, wprowadzonej w 2017 roku. Subwencja oświatowa, z której miały być sfinansowane zmiany, wzrosła o 6 procent, a wydatki samorządów na szkoły wzrosły o 12 procent.

NIK zwraca też uwagę, że efektem reformy jest wystąpienie tak zwanego podwójnego rocznika. W rekrutacji do klas I szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych w przyszłym roku szkolnym biorą udział absolwenci III klasy gimnazjum i VIII klasy szkoły podstawowej. Łącznie jest to ponad 705 tysięcy uczniów, co oznacza, że we wrześniu szkoły ponadgimnazjalne i ponadpodstawowe muszą przyjąć o blisko 370 tysięcy uczniów więcej.

MEN odpowiada na raport NIK

Reforma edukacji została starannie przygotowana, a jej wdrażanie jest monitorowane - zapewnia z kolei Ministerstwo Edukacji Narodowej. 

Rzeczniczka MEN Anna Ostrowska mówiła w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, że resort dokonał pełnych analiz organizacyjnych i finansowych przewidywanych zmian.

- Zapewniliśmy środki na zadania związane z reformą, przygotowaliśmy akty prawne pozwalające na wdrożenie zmian i opracowaliśmy podstawy programowe. Dopuściliśmy podręczniki do użytku szkolnego. I w dalszym ciągu wspieramy samorządy jeśli chodzi o środki finansowe na wyposażenie szkół, remonty, doposażenie pracowni przedmiotowych czy zakup podręczników do bibliotek szkolnych - wyliczała rzeczniczka resortu.

- Nasze analizy pokazują, że liczba miejsc w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych prowadzonych przez samorządy jest większa od liczby spodziewanych kandydatów o ponad 20 tysięcy

- dodała Anna Ostrowska.

Zobacz wideo
Więcej o: