Używał świateł pojazdu uprzywilejowanego. Gdy zatrzymała go policja, chciał zrzucić winę na żonę

Kierowca z Tarnowa jechał osobowym saabem z włączonymi światłami uprzywilejowania. Gdy zatrzymała go policja, przekonywał, że posiadanie takiego urządzenia jest dozwolone. Później - że światła włączyła żona. Okazało się, że mężczyzna jest pod wpływem marihuany.
Zobacz wideo

W niedzielę funkcjonariusze drogówki z Tarnowa dostrzegli saaba z zamontowanymi na przedniej szybie światłami typowymi dla pojazdów uprzywilejowanych. Lampy paliły przemiennie na niebiesko i czerwono. Policjanci postanowili zatrzymać kierowcę, który, jak się okazało, nie wiedział, że urządzenie jest włączone. Kierowca, jak podaje policja w komunikacie, przekonywał, że takie urządzenie jest dozwolone. "Po stwierdzeniu jednak, że faktycznie światła błyskają, zaczął zrzucać winę na żonę, która to miała przypadkowo je włączyć. Kierowca przy tym zachowywał się bardzo agresywnie i arogancko" - czytamy w komunikacie.

Tarnów. Kierowca saaba używał świateł uprzywilejowania

Badanie wykazało, że kierowca saaba nie był pod wpływem alkoholu. Kolejne ujawniło już jednak, że 38-latek jest pod wpływem substancji THC. Mężczyźnie grozi teraz utrata prawa jazdy na trzy lata, kara pieniężna w wysokości 5 tys. zł, a nawet dwa lata lata pozbawienia wolności. Z kolei za używanie sygnałów uprzywilejowania grozi mu grzywna lub areszt, o czym zdecyduje sąd. "Pamiętajmy, palenie marihuany powoduje utrzymywanie się w organizmie związku THC nawet do 72 godzin. Prowadzenie w takim stanie wszelkich pojazdów mechanicznych, naraża wszystkich użytkowników na niebezpieczeństwo" - przypominają funkcjonariusze.

Więcej o: