Kapelan Wałęsy w "Tylko nie mów nikomu" przyznał się do molestowania. Były prezydent: To obrzydliwe

Ks. Franciszek Cybula, kapelan Lecha Wałęsy, w filmie "Tylko nie mów nikomu" przyznał się do molestowania 12-latka. Były prezydent w wypowiedzi dla dziennikarzy stwierdził, że nie jest w stanie oglądać filmu braci Sekielskich i zaprzeczył, jakoby wiedział o czynach swojego kapelana.
Zobacz wideo

- Żartujecie?! Ja, katolik miałbym wiedzieć i nie reagować?! - tak Lech Wałęsa odpowiedział na pytania dziennikarzy, czy wiedział o tym, że ks. Franciszek Cybula molestował dzieci. Zmarły w lutym tego roku duchowny był kapelanem Wałęsy za czasów jego prezydentury oraz jego wieloletnim spowiednikiem. - Prezydent chciał, abym był z nim wszędzie, nawet na konferencjach prasowych - wspominał w wywiadzie w 2009 roku.  

W opublikowanym wczoraj filmie dokumentalny o pedofilii w polskim Kościele wypowiada się mężczyzna, który był ofiarą Cybuli. Konfrontuje on duchownego, a ten przyznaje się. - Nie oglądałem filmu. To jest tak obrzydliwe, że nie jestem w stanie. Wiem, że się przyznał i to mi wystarczy - powiedział cytowany przez "Dziennik Bałtycki" Wałęsa. Stwierdził, że jest zaskoczony tym faktem i "nie mieści mu się to w głowie".  Zapewnił, że nigdy nie miał nawet podejrzeń wobec księdza i wskazywał, że dla osób z jego pokolenia "ksiądz był, jak sądzę, istotą niemal świętą. Poza podejrzeniami". 

Dla mnie przykre jest, że się dowiedziałem, iż mój kapelan, mój spowiednik tak źle się zachowywał. (...) Pięknie odprawiał też codzienne msze święte w Belwederze, świetnie nas prowadził do Boga…. No, ale okazuje się, że nie mógł poradzić sobie z chucią

- mówił Wałęsa. 

Dziennikarze zwrócili uwagę, że to już drugi duchowny z otoczenia Wałęsy - po kapelanie Solidarności ks Henryku Jankowskim - którego czyny pedofilskie zostały w ostatnim czasie ujawnione. A także, że o niektórych przypadkach molestowania dzieci przez księży wiedzieli biskupi. - Co mogę na to odpowiedzieć? Jestem wiernym synem Kościoła, modlę się do Pana Boga, ale nie odpowiadam za to, co robią księża, a także biskupi - mówił były prezydent. - Kościół musi się zastanowić, co z tym zrobić - dodał i ocenił, że film Sekielskich "był potrzebny". 

"Tylko nie mów nikomu". Ks. Cybula: Dopóki nie ma wytrysku, nie ma grzechu

W filmie braci Sekielskich wypowiada się anonimowo mężczyzna, który jako 12-latek padł ofiarą ks. Cybuli. - Na początku to było przytulenie, potarganie włosów - mówił mężczyzna i opisywał kolejne czyny księdza - Zawołał mnie, do tej pory pamiętam. "Chodź, zobacz, coś się stało". Ja zaniepokojony biegnę, a on stoi ze spuszczonymi spodniami i mówi: "Zobacz, nie chce mi opaść. Co mam zrobić?". i ma penisa sterczącego na wierzchu. I ściągnął mi też spodnie. Powiedział, że dopóki nie ma wytrysku, nie ma grzechu (Fragment filmu pod tym linkiem).

Po tym - relacjonował mężczyzna - ksiądz molestował go regularnie przez lata. Zdecydował się on skonfrontować księdza. Nie zaprzeczał temu, co robił. Mówił, że było to "humorystyczne" i "nic nie szło w złym kierunku". - Byłeś męski, tego nikt nie ukryje. Za przeproszeniem miałeś apetyt, ale też była w tobie skromność - mówił do mężczyzny, którego molestował jako 12-latka. - Myślę, że równorzędnie żeśmy się tym darzyli - dodał. W trakcie rozmowy duchowny zaoferował ofierze "trochę pieniędzy". 

"Gazeta Wyborcza" opisuje, że ks. Cybula za czasów prezydentury Wałęsy był opisywany jako "szara eminencja" Belwederu. Wcześniej, już w latach 80., był osobistym spowiednikiem Wałęsy. 

Od premiery filmu "Tylko nie mów nikomu" w sobotę po południu obejrzało go 3,5 mln ludzi. Film jest dostępny na serwisie YouTube.

Zobacz wideo