Mieszkanka Dubicy w Lubelskiem wyszła z psem na spacer. Ktoś "zabił go strzałem w głowę"

Owczarek niemiecki pani Anny z Dubicy miał zostać śmiertelnie postrzelony w głowę. - Strzał był bardzo celny, a tu u nas kłusowników raczej nie ma - mówi właścicielka Luny.
Zobacz wideo

Sprawę opisuje "Dziennik Wschodni". Mieszkająca w Dubicy w Lubelskiem pani Anna miała trzy psy - rasowego owczarka i dwa kundelki. W sobotę wieczorem wybrała się z nimi na spacer. - Z Luną chodziłam na smyczy, bo to - mimo że łagodny - to jednak duży pies. Wypuszczałam ją dopiero wtedy, kiedy byłyśmy już na tych łąkach - mówi dziennikowi pani Anna. 

W pewnym momencie padł strzał, pani Anna podbiegła kawałek i zobaczyła Lunę i mężczyznę, który "zaczął wycofywać się w kierunku samochodu". Jak relacjonuje, czworonóg dostał kulą prosto w głowę. - Strzał był bardzo celny, a tu u nas kłusowników raczej nie ma - opowiada.

O zdarzeniu pisze na Facebooku Warszawski Ruch Antyłowiecki. "Jesienią, podczas rykowiska, właścicielka Luny spotkała myśliwego, który powiedział, że pies płoszy jelenie i jakiś myśliwy przez pomyłkę może go postrzelić" - piszą działacze.

Sprawą zabicia Luny zajmuje się policja, zatrzymano już 57-letniego mężczyznę. Funkcjonariusze nie podają jednak, czy należy on do koła łowieckiego.

Działajmy z Greenpeace na rzecz ochrony dzikiej przyrody. Jeśli chcesz pomóc - wpłać datek >>

embed