Tragiczny wypadek w Orzeszu. 安iadek o akcji: Nie widzia貫m jej twarzy, tylko blond w這sy

W niedziel w Orzeszu Gardawicach dosz這 do tragicznego wypadku samochodowego. 29-latka uderzy豉 autem w drzewo. Pojazd po chwili stan掖 w p這mieniach. Kobiety nie uda這 si uratowa, pomimo niezw這cznej pr鏏y pomocy innych kierowc闚.
Zobacz wideo

Samochód 29-latki stanął w płomieniach po tym, jak kobieta straciła nad nim panowanie i uderzyła w drzewo na drodze krajowej nr 81 w Orzeszu Gardawicach w województwie śląskim. Z relacji świadków, przekazanych portalowi TVN 24, wynika, że w pewnym momencie zaczęła "jechać wężykiem, obróciła się w poprzek drogi i wbiła się w drzewo przodem". Pojazd momentalnie zaczął płonąć. 

Kierowcy, którzy byli świadkami zdarzeniu, a także ci, którzy na miejscu pojawili się po chwili, próbowali ugasić samochód. - (...) miałem nadzieję, że w tym aucie nikogo już nie ma i wystarczy je dogasić. Byliśmy drugim autem, które zatrzymało się na naszym pasie, ale kierowcy jadący z naprzeciwka zatrzymali się wcześniej. Liczyłem na to, że wyciągnęli ludzi z tego auta - tłumaczył Piotr, który wraz z żoną próbował zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. - Jak dobiegłem, zobaczyłem w środku głowę tej pani - dodał.

"Nie widziałem jej twarzy, tylko blond włosy"

Z jego słów wynika, że osoby, które się zatrzymały, próbowały gasić płomienie nad głową kobiety. - Nie wiem, czy właściwie, ale byliśmy w mega szoku. Powinno się gasić od źródła, czyli od spodu auta. Na chłopski rozum zapalił się olej. Żona mnie potem uspokajała, że przecież to i tak trwało krótko, trzy-cztery minuty. Wcisnęła komuś nasze dziecko i podrzucała nam gaśnice od innych kierowców. Wszyscy się zatrzymywali, chociaż na drugim pasie był przejazd. Stali osłupieni, dawali żonie te gaśnice i widać było po nich strach. Krzyczeli do nas: uciekajcie, to nie ma sensu, to auto zaraz wybuchnie - opowiadał mężczyzna.

Inny kierowca próbował wybić tylną szybę kopniakiem - obawiał się, że w samochodzie są jeszcze inne osoby oprócz kierowcy. 

Piotr nie widział twarzy kobiety uwięzionej w samochodzie, jedynie jej blond włosy i niebieską kurtkę. - Miała głowę schyloną, opartą na kolanach między drzwiami a kierownicą, w rogu, tam gdzie lusterko. Jakby ją coś przygniatało. Deska rozdzielcza okalała ją, drzewo było w środku aż pod szybą, mieliśmy świadomość, że tam nie ma nóg albo są zmiażdżone. W pewnym momencie ta głowa poruszyła się w lewo i w prawo - mówi Piotr. Przyznaje, że ten widok nie chce go opuścić.

Służbom, które po chwili zjawiły się na miejscu, nie udało się uratować kobiety. Aby wydostać ją z samochodu, trzeba było wyciąć karoserię. Nie wiadomo na razie, czy bezpośrednią przyczyną śmierci było uderzenie w drzewo czy pożar. W pojeździe nie było innych osób.

***

Działajmy z Greenpeace na rzecz ochrony dzikiej przyrody. Jeśli chcesz pomóc - wpłać datek >>

embed
Wi璚ej o: