Trwa fala zachorowań na odrę. Od początku roku dwa razy więcej przypadków niż w całym 2018 r.

Od stycznia w Polsce na odrę zachorowało dwa razy więcej osób niż w całym 2018 roku i ponad 11 razy więcej, niż w 2017. Na razie nie grozi nam epidemia, jednak sytuacja jest bardzo groźna. Nawet u 1 na 1000 osób choroba jest śmiertelna.
Zobacz wideo

W niespełna cztery miesiące tego roku odnotowano 720 przypadków zachorowań na odrę - informuje w rozmowie z Gazeta.pl Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego. Jak zwraca uwagę, w całym ubiegłym roku przypadków było 339, zatem już teraz jest ich około dwa razy więcej, niż w całym 2018 roku. I ponad 11 razy więcej niż w roku 2017, kiedy zachorowały w Polsce 63 osoby. A to pewnie nie koniec. Jak podaje GIS, trwa sprawdzanie kolejnych 400 przypadków.

Bondar powiedział, że liczba nie rośnie z miesiąca na miesiąc, jednak utrzymuje się na wysokim poziomie. Ta fala zachorowań zaczęła się w styczniu tego roku i nie zwalnia. - Ten stan punktowych ognisk będzie trwał - ostrzegł rzecznik GiS, jednak dodał, że wciąż ogromna większość społeczeństwa jest zaszczepiona i nie grozi nam epidemia. Ale już teraz sytuacja jest poważna. U kilkudziesięciu osób na 1000 odra wywołuje powikłania w postaci zapalenia płuc oraz ucha środkowego. Zaś u średnio jednej osoby na 1000 choroba i powikłania kończą się śmiercią. Zatem statystycznie rzecz biorąc tylko kwestią czasu może być, aż ktoś w Polsce umrze na odrę. 

embed

Przez ostanie kilkanaście lat poziom zachorowań utrzymywał się u nas na bardzo niskim poziomie. Było to kilkadziesiąt lub nawet kilkanaście przypadków rocznie, z czego wiele dotyczyły chorujących obcokrajowców. Teraz także praktycznie wszystkie ogniska zachorowań biorą się od obcokrajowców, jednak - mówił rzecznik GiS - większość chorujących to Polacy. Są wśród nich osoby celowo nieszczepione, co jest skutkiem działań tzw. ruchów antyszczepionkowych. Zdarzają się też zachorowania osób, które dostały jedną dawkę szczepionki, jednak to nie wielka część, a przebieg choroby jest łagodniejszy. 

- Widać tu prosty mechanizm. Jak odchodzi się od szczepionek, to choroby wracają. A katalog chorób, których w Polsce nie ma, a mogą pojawić się ponownie, jest szeroki - powiedział Bondar. W ubiegłym roku w przypadku 40 tysięcy dzieci rodzice odmówili szczepień profilaktycznych. 

Warto pamiętać, że odmowa szczepień ma wpływ nie tylko na osobę, które ona dotyczy. Powyżej pewnego poziomu zaszczepień, mówimy o odporność zbiorowej. Wtedy zabezpieczona jest praktycznie cała populacja, choroba nie ma jak się rozprzestrzeniać. W przypadku odry, którą bardzo łatwo się zarazić, to 95 proc. Poniżej tego poziomu wzrasta ryzyko wystąpienia ognisk choroby. Teraz w Polsce jest o już jednak ok. 94 proc.

Zagrożone osoby z jedną dawką i niezaszczepieni w średnim wieku

W lutym Bondar w rozmowie z Gazeta.pl tłumaczył, że jest kilka grup narażonych na zakażenie się odrą. Pierwsza to nieszczepione dzieci. Chodzi zarówno o te z rodzin tzw. antyszczepionkowców, których rodzice świadomie odmówili ich zaszczepienia, jak i osoby, które z różnych powodów przegapiły termin szczepienia lub zapomniały o nich.

Kolejna grupa to osoby zaszczepione tylko jedną dawką. Daje ona dużą ochronę (85-90proc.), jednak pozostawia ryzyko, że nawet co dziesiąta osoba bez drugiej dawki może zachorować. - Wtedy jednak przebieg choroby jest łagodniejszy - tłumaczył rzecznik GIS. Narażone są też niemowlęta, które nie mają już ochrony dzięki przeciwciałom matki, ale jeszcze nie są zaszczepione. 

Wreszcie jest grupa osób w średnim wieku, której - mówi rzecznik GIS - udało się "prześlizgnąć" i nie została zaszczepiona, ale też nie zachorowała, dzięki czemu mogłaby naturalnie nabyć odporność. Chodzi o osoby urodzone w latach 70. Co działo się wtedy? Dobrze widać to na wykresie porównującym poziom szczepień i liczbę zachorowań na odrę po 1955 roku. W połowie lat 70. (gdy wprowadzono obowiązek szczepień) poziom zaszczepienia gwałtownie wzrasta, a liczba przypadków odry spada lawinowo. Były zatem osoby, które nie załapały się na szczepienie, ale - ponieważ dużo mniej osób chorowało - nie zaraziły się i nie przeszły odry.

Więcej o: