Pruszków. Karetka na sygnale potrąciła dziewięciolatkę. "Krzyczał, że przepuścił dziecko na śmierć"

- Ta karetka jakby spod ziemi była - mówi świadek wypadku w Pruszkowie. Potrącona przez ambulans dziewięciolatka zmarła na miejscu. Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie wszczęła śledztwo.
Zobacz wideo

Do tragicznego wypadku na podwarszawskim Pruszkowie doszło w środę około godziny 15:00. Dziewięcioletnia dziewczynka, wracając ze szkoły, stała na przejściu dla pieszych. Jeden z kierowców jadących ul. Promyka zatrzymał się i przepuścił ją na pasach. Kiedy dziewczynka przechodziła przez jezdnię, na środku drogi uderzyła ją karetka na sygnale. Ambulans ominął pojazd, który zatrzymał się, by przepuścić pieszą. Potrącone dziecko zginęło na miejscu.

Tragiczny wypadek w Pruszkowie. Kierowca karetki był trzeźwy

Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie wszczęła śledztwo w tej sprawie. Udało się ustalić, że karetką jechał 60-letni kierowca, który był trzeźwy. Pobrano od niego krew do dalszych badań. Karetka miała włączone sygnały świetlne i dźwiękowe, jednak w środku nie było pacjenta. Ambulans wracał do szpitala po tym, jak odwiózł na miejsce zamieszkania pacjenta, który nie mógł poruszać się samodzielnie. 

Karetka potrąciła dziewięciolatkę. Świadek: "Ta karetka jakby spod ziemi była"

Reporterka TVN24 Małgorzata Telmińska dotarła do jednego ze świadków zdarzenia. - Ta karetka jakby spod ziemi była. Takie uderzenie, że dziecko daleko, ze 30 metrów, odleciało. Jak ją potrącił, to ją zabił od razu na miejscu - mówiła kobieta, która widziała tragiczny wypadek.

Świadek zrelacjonowała, że kierowca, który przepuścił dziewięciolatkę na przejściu dla pieszych, był w szoku i krzyczał "że przepuścił dziecko na śmierć". - Mówił, że gdyby wiedział, że ta karetka tak szybko nadjedzie, toby nie przepuścił dziecka. Tylko by pojechał. Dziecko by stało - opisywała tragiczną sytuację.

Więcej o: