Co mnie obchodzi, że jesteś na wózku. Twoje przywileje kłują mnie w oczy [7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH]

Nie spotkasz człowieka, który zazdrości osobie niepełnosprawnej jej niepełnosprawności. Ale, jeśli taka osoba może mieć zarezerwowane miejsce parkingowe, to jest to - kurna Olek! - niedobrze. Wszak można niewidzącemu zazdrościć, że ma gęste włosy, prawda?

7 grzechów głównych - pod takim hasłem w trakcie Wielkiego Tygodnia publikujemy w Gazeta.pl 7 tekstów o zjawiskach, które często dotykają nas, Polaków. Opisujemy je z nieoczywistej strony, czasem luźno związanej z fundamentalnym grzechem. Liczymy, że w tym wyjątkowym czasie pobudzą nas do refleksji.

7 grzechów głównych7 grzechów głównych Marta Kondrusik/Gazeta.pl

Grzech czwarty - Zazdrość

Podjeżdżamy pod drzwi marketu, niedaleko wylotówki na granicy Warszawy. Chaos, w radiach trąbią reklamami, że jak sobota to tylko do sklepu, bo w niedzielę zamknięte. Na parkingu nie ma miejsc, samochody obstawiają trawniki i chodniki, nerwówka totalna. Pod samym wejściem są dwa miejsca dla niepełnosprawnych. Zajęte. Zatrzymujemy się, wysiadam, zerkam na samochód, obok którego stoi na oko 40-letni facet i pali. Nie ma oznaczeń na jego pojeździe. Ani niebieskiej kartki za szybką, ani "logo inwalidy", jak mówi o naklejce moja niepełnosprawna córka.

- Czy mógłby pan przestawić auto? - rzucam i z bagażnika zaczynam wyciągać jej bolid na kółkach. Gdy mężczyzna bez słowa rzuca peta, wsiada i cofa samochód, ja wyciągam córkę i sadzam na wózku, układając jej sparaliżowane nogi. Podjeżdżam z nią pod wejście do sklepu, wracam i parkuję samochód na zwolnionej "kopercie" dla niepełnosprawnych. Wtedy słyszę: - Jak ma wózek inwalidzki, to chyba nie problem podjechać z innego miejsca? - facet wrócił i nie jest miły. Szlag mnie trafia nagle, zalewa mnie wściekłość i pytam się, krzycząc: - Ma 25 centymetrów nowotworu w kręgosłupie, naprawdę chcesz się z nią, k..., zamienić?

Nie słyszę, czy coś odpowiedział, ale ręce z nerwów trzęsą mi się przez całe zakupy.

Zrozumiał reakcję Tomasz Przybyszewski, sekretarz redakcji portalu niepelnosprawni.pl i szef mediów Integracji: - Hasło kampanii Integracji sprzed lat "Czy naprawdę chciałbyś być na naszym miejscu?" dobitnie opisuje ten problem. Zazdrościsz komuś, że ma to uprawnienie, to weź je sobie, ale z całym kompletem, z niepełnosprawnością jego lub jego dziecka. Tylko po co w ogóle musi zaistnieć sytuacja, w której trzeba się tłumaczyć z uprawnień? Przypadkowy przechodzień nie jest lekarzem i już! - stwierdza.

Mamy dużo komentarzy czytelników w sprawie tzw. przywilejów. Koperty kłują w oczy, bo są dobrze widoczne i często puste. I wtedy słyszy się, że przecież nic się nie stanie, jak zatrzymam się na chwilkę. No właśnie, że się stanie, jeśli w tym czasie podjedzie samochodem osoba z niepełnosprawnością. Dla niej, czy rodzica dziecka niepełnosprawnego, to rzecz fundamentalna, żeby móc normalnie funkcjonować

- mówi Przybyszewski i dodaje: - My tego nie nazywamy przywilejem, tylko uprawnieniem, czymś co umożliwia normalne funkcjonowanie. Środowisko osób z niepełnosprawnościami bardzo często reaguje alergicznie, kiedy w grę wchodzi obrona ich praw. I bardzo słusznie.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Sklepowa zazdrość i nerwy dotknęły też Kasię Anielewicz, mamę 11-letniego Huberta. Poznaliśmy się w 2012 r. w Centrum Zdrowia Dziecka. Moja córka była wtedy pierwszy raz operowana, jej syn był na obserwacji guza mózgu na oddziale neurochirurgii. Znamy się, widujemy często w mniej przyjemnych (szpital) albo całkiem niezłych (wizyta kontrolna) chwilach, czy to na onkologii, czy na neurochirurgii. Mimo to, słysząc o czym chcę rozmawiać, prosi o zmianę imion i wymyśla nazwisko. Mieszka niedaleko Elbląga, wpada do miasta na zakupy.

- W Biedronce jest taka kasa, przy której wisi tabliczka z symbolem inwalidy, a pod nią napis, że kasa jest dla osób uprzywilejowanych. Niepełnosprawni, weterani i kobiety w ciąży bez kolejki mogą tam iść z zakupami. Skorzystałam raz, kiedy Hubert źle się czuł. To nie było przyjemne - głos Kasi (rozmawiamy przez telefon) brzmi, jakby się rozgniewała.

Hubert nie jeździ na wózku non-stop. Były takie chwile, kiedy był bardzo słaby, niemal całkowicie łysy po chemioterapii. Ale teraz - inaczej niż moja córka - chodzi. Ma orzeczenie o niepełnosprawności, symbole 10-N, 05-R, czyli choroba neurologiczna i upośledzenie ruchu. Kasia nosi zmiętą kartkę orzeczenia cały czas przy sobie, w portfelu. Jest ważne jeszcze do 2020 r.

Ten jeden raz poprosiłam o ustąpienie miejsca w kolejce. Przede mną stało kilka osób, czerwieniłam się z zażenowania, kiedy słyszałam prychnięcia, bo ktoś musiał wycofać się z wózkiem zakupowym. Pani, która miała już na taśmie położone produkty, ale nie była jeszcze obsługiwana, nie poprzestała na prychaniu, rzuciła w moją stronę: "mogła pani powiedzieć, zanim wyłożyłam". Na Huberta nawet nie spojrzała. Powiedziałam, że poczekam. Nigdy później już nie chciałam korzystać z tego przywileju. A to przecież Hubert czuł się źle

- mówi Kasia.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne Adam Stępień/Agencja Gazeta

Jak można zazdrościć komuś, komu jest źle? - Ale ten, kto zazdrości, ma też źle, tylko z innego powodu niż ten, który tę zazdrość wywołał - komentuje dr Aleksandra Piotrowska, psycholog.

Nie spotka pan przecież człowieka, który zazdrości osobie niepełnosprawnej jej niepełnosprawności. Ale, jeśli taka osoba może mieć zarezerwowane miejsce parkingowe, to jest to - kurna Olek! - niedobrze, bo "ja tego nie mam". To jest to, co łączy wszystkie przypadki zazdrości. Coś, czemu my przypisujemy dużą wartość  - np. pierwszeństwo przy kasie - i jednocześnie obecność osoby, której ta rzecz jest przypisana.

- klaruje dr Piotrowska. I dodaje: - Człowiek o niedużym rozumku, ze słabo ukształtowaną empatią, i taki który interpretuje to, co się wokół niego dzieje w bardzo ubogi, prymitywny sposób, nie potrafiący emocjonalnie postawić się w sytuacji drugiego człowieka, jest gotowy widzieć tylko ten jeden aspekt, tę jedną cechę, której będzie zazdrościć. Można przecież osobie niewidzącej zazdrościć, że ma gęste piękne włosy, prawda?

Jak dodaje, warto w takich sytuacjach rozmawiać, choć - wiadomo - czasem jest trudno. - Zwłaszcza, kiedy u osoby, która chce skorzystać dla siebie, czy dla niepełnosprawnego dziecka z jakiegoś przywileju, pojawia się z tego powodu poczucie winy. Często jest ono głęboko zakorzenione, wyrażane poglądem, że domaganie się czegoś, źle o kimś świadczy. Wtedy po prostu trzeba wytłumaczyć, dlaczego chcę skorzystać z przysługujących nam praw, opisać jak się czuje dziecko. Najczęściej to wystarczy - przekonuje dr Piotrowska.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne Pixabay.com

 - Ja chyba nie mam z tym problemu, żeby korzystać. Ale ludzie zazdroszczą w jakiś głupi sposób, że możesz się przed nich wepchać. Nie mają za bardzo jak protestować, bo sprawa jest oczywista - niepełnosprawne dziecko - mówi mi Krzysztof Pawlak spod Warszawy, 35 lat, tata 14-letniej Zuzi.

Dziewczynka ma poważne problemy z poruszaniem się, porażenie czterokończynowe. Jeśli nie jest na wózku, próbuje chodzić przy specjalnym balkoniku ortopedycznym i w ortezach. - To jak z kobietami w ciąży, które też mają prawo nie stać w kolejce, ale często słyszą, że "ciąża to nie choroba, i że na nogi chyba się im nie rzuciło" - ironizuje. - Ale nie wszyscy mają źle w głowie, często jak jestem z córkami (Zuzia ma młodszą, pełnosprawną siostrę) w sklepie, to ludzie proponują mi przepuszczenie w kolejce. Ale najczęściej odpowiadam, że nie trzeba.

Krzysiek też poprosił o zmianę imienia, a nazwisko wziął od pierwszej żony, matki dziewczynek. "Żeby córka nie miała jakiejś nieprzyjemności".

- Zdarza się, że osoba dorosła - bo mam nadzieję, że dzieci to dotyczy rzadko - zmagająca się z niepełnosprawnością, będzie musiała przeżyć napaść słowną, bo zazdrość w skrajnym przypadku potrafi zamienić się w zawiść, której towarzyszy gniew. Najbardziej chyba, kiedy właśnie chodzi o to miejsce do parkowania, bo stosunek wielu osób do samochodu jest szczególny, niezwykle emocjonalny - mówi Aleksandra Piotrowska. A Przybyszewski rozszerza zagadnienie o pieniądze:

Zazdrość potrafią też wzbudzać takie rzeczy jak np. wypłacane za opiekę nad osobą z niepełnosprawnością świadczenie pielęgnacyjne. Rodzic, który przestał pracować, żeby móc się opiekować swoim niepełnosprawnym dzieckiem, dostaje dziś 1583 zł na rękę. To i tak niewiele, ale ludzie mówią: "nic nie robi, siedzi w domu i dostaje pieniądze". Trudno wtedy się powstrzymać i nie krzyknąć "zamień się ze mną choć na jeden dzień". I ludzie często tak nerwowo reagują, co jest zrozumiałe. To oczywiście nie jest dobry argument, taka reakcja jest konfrontacyjna, zniechęcająca często do osoby niepełnosprawnej, czy jej opiekuna, ale czasem jedyna skuteczna

- przyznaje.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Kilka lat temu trafiłem na Twitterze na dyskusję o miejscach parkingowych przed centrami handlowymi. Łukasz Warzecha, dziennikarz, publicysta i komentator polityczny udostępnił na tym serwisie społecznościowym taki tekst innego użytkownika: "Podjeżdżam do marketu i wszystkie miejsca na parkingu zajęte. Wolnych jest natomiast 100 miejsc dla inwalidów, ale tam nie można. Chore!" - i skomentował: "Wreszcie ktoś ten politpoprawny absurd zauważył".

W odpowiedzi mógł przeczytać wiele chamskich odzywek o swojej niepełnosprawności umysłowej. Napisałem, że ja często nie mogę znaleźć z dzieckiem miejsca, bo jest zajęte przez sprawnych dziennikarzy. Odpowiedział, że nie chodzi, co do zasady, o wyznaczanie miejsc dla niepełnosprawnych, ale o ich ilość. Jest ich za dużo i to powoduje, że kierowcy nie niepełnosprawni nie mogą znaleźć miejsc na parkingu.

Sprawdziłem wtedy, sprawdzam też teraz. Przed Auchan w podwarszawskim Piasecznie jest wyznaczonych 38 miejsc parkingowych pokrytych niebieską farbą, tyle naliczyłem. Dużo? W sobotę przed niehandlową niedzielą wolne były tylko dwa miejsca. 11 zajmowały pojazdy bez oznaczenia, że są samochodami uprzywilejowanymi. Zazdrość, że ktoś ma prawo zaparkować blisko wejścia do wielkiego sklepu i idące w parze z nią cwaniactwo, ma tutaj konkretny wymiar - ok. 100 metrów. Tyle trzeba było odjechać, by znaleźć wolne miejsce.

Dorota Patejko, dyrektor ds. komunikacji Auchan, politykę sieci w sprawie miejsc dla niepełnosprawnych wyłuszcza prosto: - Miejsca są wyznaczane jak najbliżej wejścia, ich liczba zależy więc od liczby wejść do centrum. Zapytana, czy odbiera skargi od osób, którym może się wydawać, że miejsc jest za dużo, mówi: - Odbieramy raczej takie sygnały, że miejsca są blokowane przez osoby nieupoważnione, choć zdarza się to coraz rzadziej.

Tomasz Przybyszewski ma trochę inne doświadczenia: - Wciąż musimy odpierać ataki osób, które najczęściej nie do końca rozumieją, czym tak naprawdę jest koperta dla niepełnosprawnego. Cała nasza kampania wyjaśniająca powody tworzenia miejsc do parkowania dla osób niepełnosprawnych trwa już wiele lat. Ale wciąż, gdy sprawa dotyczy np. zatłoczonych dróg osiedlowych, żadne argumenty na emocje nie poradzą - mówi.

Te konflikty są zresztą nie tylko przy kopertach. One są też przy kasach w sklepach, czy przy toaletach.

Ochroniarze bawią się w lekarza orzecznika, który stwierdza na oko, czy ktoś jest niepełnosprawny, czy nie, czy wydać komuś klucz do takiej toalety, czy nie, co jest tak naprawdę skandaliczne, tak samo, jak sam pomysł wydawania klucza do toalety. Musimy mieć w takich wypadkach zaufanie. Zawsze tłumaczymy, że jeśli z auta wysiada ktoś, kto wygląda na osobę pełnosprawną, ma dwie ręce, dwie nogi i porusza się w miarę normalnie, to nie my jesteśmy lekarzami orzecznikami, aby stwierdzać czy to jest osoba z niepełnosprawnością czy nie. Ma kartę za szybą, to ma uprawnienie

- mówi Przybyszewski i radzi: - Tych, którzy bez uprawnień zajmują miejsca dla osób z niepełnosprawnością zawsze trzeba gonić, bez skrupułów wykorzystywać wszystkie możliwości dyscyplinowania: dzwonić na policję, do straży miejskiej, informować ochronę sklepu. Nie reagując sankcjonujemy łamanie praw osób z niepełnosprawnością.

Dr Aleksandra Piotrowska podsumowuje: - Powinniśmy złożyć sobie wyrazy głębokiego współczucia, wśród jakich ludzi przyszło nam żyć, ale jednocześnie pocieszać, że jest wielu innych.

Z innej strony zazdrość anegdotycznie przedstawia Dorota Patejko z Auchan. Chodzi o zatrudnianie osób niedosłyszących w kasie: - Obsługa na tych kasach odbywa się w ciszy i raczej nie zdarzają się tutaj tzw. "trudni" klienci. Pozostali kasjerzy z zazdrością więc patrzą na takie kasy i zdarza się, że proszą również o napis "kasa obsługiwana przez osobę niedosłyszącą".

7 grzechów głównych7 grzechów głównych Marta Kondrusik/Gazeta.pl

7 grzechów głównych w Gazeta.pl

Zobacz wideo
Więcej o: