Dzień po tragicznym wypadku na przejeździe w Puszczykowie utknęło kolejne auto

W środę w zderzeniu pociągu z karetką, do którego doszło na strzeżonym przejeździe kolejowym w Puszczykowie zginęły dwie osoby, a jedna została ranna. Dzień później w tym samym miejscu utknęło kolejne auto. Tym razem nikomu nic się nie stało.
Zobacz wideo

Jak podaje reporter Polsat News kierowca samochodu uszkodził rogatkę przejazdu w Puszczykowie, kiedy nie zastosował się do sygnalizacji ostrzegających przed zbliżającym się pociągiem. Pojazd wjechał w okolice torów kolejowych mimo zamykającego się przejazdu i włączonej sygnalizacji świetlno-dźwiękowej. Samochód znajdował się jednak w bezpiecznej odległości, dzięki czemu nikomu nic się nie stało.

Kolejny samochód utknął na przejeździe kolejowym w Puszczykowie - tym razem udało się uniknąć wypadku 

Dzień wcześniej, w środę 3 kwietnia przed godziną 16, doszło na tym samym przejeździe kolejowym do groźnego wypadku. W karetkę, która utknęła na torach w Puszczykowie, wjechał pociąg InterCity relacji Gdynia-Katowice. Pojazd ratowników medycznych znajdował się na torach między opuszczonymi rogatkami. W wypadku zginęło dwóch mężczyzn - lekarz i ratownik, a kolejny został ranny. Był to zespół ratowników z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu. Pasażerom i obsłudze pociągu nic się nie stało.

Jak podaje portal epoznan.pl kierowca ambulansu, który po wypadku trafił do szpitala przeszedł już operację. Marzena Rutkowska-Kalisz ze Szpitala im. prof. S.T.Dąbrowskiego S.A. w Puszczykowie określa stan pacjenta jako ciężki - poszkodowany musiał zostać wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.

Więcej o: