Protest taksówkarzy w Warszawie już 8 kwietnia. "Całkowicie zablokujemy ulice, będziemy tam do skutku"

Protest taksówkarzy w Warszawie zapowiedziany jest na 8 kwietnia. Chodzi o przyjęty we wtorek projekt ustawy o transporcie. Ustawa uderza głównie w mobilne aplikacje oferujące przewozy, ale to tradycyjni taksówkarze burzą się najbardziej. Taksówkarze ostrzegają, że tym razem będzie bardziej uciążliwie niż wcześniej.
Zobacz wideo

Protest taksówkarzy odbędzie się 8 kwietnia - informuje "Rzeczpospolita". Taksówkarze wyjadą na ulice Warszawy i chcą całkowicie zablokować ruch w wielu miejscach. Co więcej, jak podaje dziennik wezmą w nim udział nie tylko stołeczni taksówkarze. Swój udział zapowiadają także osoby z Krakowa, Łodzi oraz Śląska i Trójmiasta.

Protest taksówkarzy w Warszawie 8 kwietnia

Będzie inaczej niż poprzednio. Tym razem nie będziemy po prostu jeździć ulicami, a po prostu się na nich zatrzymamy. Chcemy, żeby ludzie w końcu zauważyli, że z nami nie ma żartów

- mówi nieoficjalnie jeden z taksówkarzy z Warszawy.

Motorem protestu dziennikarzy jest Ele Taxi, podaje "Rzeczpospolita". Jeden z jej pracowników podkreśla, że tym razem nie będzie to jednodniowa akcja. "Będziemy protestować do skutku" - mówi. 

Protest taksówkarzy w Warszawie to reakcja na przyjęty przez rząd projekt nowelizacji ustawy o transporcie. Zgodnie z nią pośrednicy przewozów działający za pomocą aplikacji mobilnych będą mogli w Polsce działać legalnie, ale będą ograniczały je dodatkowe przepisy. 

Taksówkarze oburzeni nowym projektem ustawy o transporcie

Nowe przepisy mają wejść w życie w styczniu 2020 roku. Nowela ustawy wprowadza m.in. obowiązek licencji na działalność przewozową dla takich spółek jak Uber czy Bolt, a pośrednik musi posiadać także wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej lub KRS. Co więcej, firmy te mają zlecać przewozy tylko licencjonowanym kierowcom, koszt licencji ma być jednak niższy. Politycy zdecydowali też, że aplikacja mobilna może zastąpić taksometr i kasę fiskalną. Zniesiono także obowiązek szkolenia i egzaminów z topografii dla kierowców.

Środowisko taksówkarzy i przewoźników jest podzielone. Uber zauważa, że nowe przepisy ograniczają ich działalność i w rezultacie skończy się tym, że tylko tradycyjne taksówki będą przewozić ludzi.

Tradycyjni taksówkarze są jednak oburzeni - są wściekli, że rząd uznał Ubera czy Bolt za legalne. Żądają wycofania się z tego zapisu i ograniczenia działalności "mobilnych" przewoźników. "Domagamy się, aby państwo chroniło polskich przedsiębiorców i obywateli, a nie dostosowywało prawo do nielegalnych przewoźników z zagranicy" - mówią przedstawiciele Solidarności i Związku Zawodowego Warszawski Taksówkarz, cytowani przez "Rz".

Kształtem nowego projektu ustawy o transporcie usatysfakcjonowani są tylko tacy przewoźnicy jak mytaxi czy itaxi. W wysłanym do redakcji oświadczeniu mytaxi podkreśla, że "projekt wyrównuje zasady na rynku, pozwala na jego unowocześnienie i większą konkurencyjność". Dodaje, że będzie jednak postulować o pozbycie się wymogu licencji pośrednika. Mytaxi podkreśla również, że nie popiera strajku taksówkarzy, co popiera ponad 40 proc. pracujących dla mytaxi taksówkarzy.

Zobacz wideo
Więcej o: