Tragiczny wypadek na Mokotowie. Nie jest nawet pewne, kto prowadził. Konieczna ekspertyza

Najprawdopodobniej przyczyną jest nadmierna prędkość - tak o tragicznym wypadku, do którego doszło na Mokotowie w Warszawie, mówią śledczy. W wyniku zderzenia ze słupem zginęło trzech dwudziestoparolatków. Obecnie nie wiadomo, który z mężczyzn prowadził samochód.
Zobacz wideo

Jak się dowiedzieliśmy, w poniedziałek zostaną zlecone sekcje zwłok trzech mężczyzn, którzy zginęli w wypadku na skrzyżowaniu ul. Puławskiej i al. Wilanowskiej w Warszawie. Śledczy przyznali w rozmowie z Gazeta.pl, że prawdopodobną przyczyną wypadku była nadmierna prędkość.

Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę o 3.30 nad ranem. Osobowe audi wjechało w słup z taką siłą, że zostało rozerwane na części, a trzej mężczyźni wypadli na zewnątrz. Jak relacjonowali strażacy, leżeli w odległości nawet kilkudziesięciu metrów od rozbitego auta. - Okoliczności, które zastał prokurator, były takie, że na chwilę obecną nie da się określić, który z tych mężczyzn prowadził samochód - słyszymy od śledczych.

Tragiczny wypadek na Mokotowie. Prokuratura powoła biegłych

Sprawę prowadzi prokuratura. W celu zbadania dokładnych przyczyn zdarzenia powoła biegłego z zakresu rekonstrukcji przebiegów wypadków drogowych. Bardzo prawdopodobne jest to, że ekspertyza będzie łączona i wypadek zbada też biegły z zakresu medycyny sądowej. Mężczyźni, którzy zginęli mają 25, 22 i 21 lat. Pochodzą z jednej miejscowości w powiecie piaseczyńskim. Dwóch z nich zginęło na miejscu. 21-latkowi udało się przywrócić czynności życiowe, ale zmarł w szpitalu. Jak podawała stołeczna "Wyborcza", mężczyzna miał urwaną kończynę.

Warszawska straż opublikowała na Facebooku zdjęcia z tragicznego wypadku na Mokotowie. Strażakom chodziło o "zobrazowanie jak rozległy był teren akcji". Warto zwrócić uwagę, w jakiej odległości od części samochodu znajdują się czerwone strażackie parawany. "Ku przestrodze" - napisali strażacy.

Zobacz wideo
Więcej o: