"Dobrze, że się nie przejmuje wiekiem emerytalnym". Kardiolog, potem apteka. Rachunek? 845 zł

Najpierw kardiolog, a potem apteka - tam za wykupienie leków z recepty trzeba było zapłacić 845 zł. Tak wyglądał przypadek opisany przez dziennikarkę "Newsweeka", a bohaterką tej historii jest jej matka.
Zobacz wideo

Dziennikarka "Newsweeka" Dominika Długosz zamieściła w sobotę na Twitterze zdjęcie rachunku, jaki zapłaciła jej 72-letnia matka w aptece. Długosz opisała, że kobieta najpierw odwiedziła kardiologa, a później poszła do apteki, by wykupić leki zalecone przez lekarza.

Kwota za leki z paragonu opiewa na 845,67 zł, jednak - co później zaznaczyła dziennikarka - jest to zapas leków na dwa miesiące. Jak to skwitowała:

Dobrze, że się staruszka nie przejmuje wiekiem emerytalnym, bo na leki by jej nie wystarczyło.

W komentarzach pod tweetem odezwał się jeden z użytkowników, który wskazywał, że taka lista leków to zapas na trzy miesiące. Wyliczał również, że 72-latka wykupiła "drogie wersje leków nierefundowanych", sugerował też, że lepiej było wybrać tańsze odpowiedniki.

Ponieważ zdjęcie było szeroko komentowane, po jakimś czasie dziennikarka odpowiedziała niektórym "ekspertom":

Proszę Państwa wasze komentarze jak zawsze bardzo mnie radują. Już wiem, że: nie powinna kupować tego co lekarz zapisał tylko szukać zamienników; nie powinna kupować na 2 miesiące; jak ma to niech płaci

Na koniec Długosz dodała, że poza problemami z sercem jej 72-latka ma też cukrzycę i chore stawy.

Jednocześnie warto nadmienić, że jak tylko bohaterka tej historii skończy 75 lat, będzie miała szansę na to, że za leki nie zapłaci. Chodzi o rządowy projekt Leki 75 plus, gwarantujący bezpłatny dostęp do niektórych medykamentów. Obecnie lista w pełni refundowanych leków liczy 2017 pozycji i jak sprawdziliśmy - jeden z leków 72-latki na pewno będzie bezpłatny.

Zobacz wideo