Port Lotniczy Wrocław reklamuje usługę dla VIP łamaniem przepisów. "Bogaci nie muszą się stosować"?

Lotnisko we Wrocławiu oferuje usługę dla VIP-ów, którą pokazano na spocie reklamowym. Wątpliwości budzi jeden fragment - na filmie widać, jak mężczyzna pędząc na lotnisko samochodem, rozmawia jednocześnie przez telefon. Lotnisko tłumaczy, że to nieporozumienie i za nie przeprasza.
Zobacz wideo

Obsługa VIP w Porcie Lotniczym Wrocław oferuje swoim pasażerom bardzo szybką i prywatną odprawę, osobne wejście na terminal, elegancki salonik czy dojazd prywatną limuzyną do i z samolotu

Lotnisko we Wrocławiu promuje korzystanie z telefonu podczas jazdy?

Usługa dla VIP-ów została pokazana w filmie promocyjnym. Przedstawiono w nim scenkę sytuacyjną, w której kobieta dociera na lotnisko wcześniej niż jej towarzysz podróży. Do odlotu zostało tylko 30 minut, więc bohaterka dzwoni do mężczyzny. Okazuje się, że ten jest już w drodze - pędzi samochodem na lotnisko, ale mimo to odbiera telefon, żeby powiedzieć jej, że będzie za 15 minut. 

Właśnie to wzbudziło wątpliwości - rozmawianie przez telefon podczas prowadzenia auta. "Być może marketingowcy Lotniska Wrocław podświadomie uznają, że ważne osoby (lub po prostu bogate) na drogach nie muszą stosować się do przepisów, które obowiązują 'zwykłych' kierowców" - pisze brd24.pl, portal o bezpieczeństwie. W środę popołudniu film został usunięty z oficjalnego konta Portu Lotniczego Wrocław. 

Policja nieustannie przypomina, że korzystanie z telefonu podczas prowadzenia pojazdu jest jedną z najbardziej rozpraszających czynności. Kilka sekund, które poświęcamy na patrzenie na ekran telefonu, może doprowadzić do tragedii. Ze statystyk policji wynika jednak, że 8 na 10 kierowców w Polsce korzysta z telefonu podczas jazdy.

Co więcej, korzystanie z telefonu podczas kierowania samochodem bez użycia zestawu głośnomówiącego jest karalne. Grozi za to 200 złotych mandatu i pięć punktów karnych

Port Lotniczy Wrocław tłumaczy spot

Zespół prasowy Portu Lotniczego Wrocław informuje w wiadomości wysłanej do redakcji Gazeta.pl, że film pochodzi sprzed sześciu lat i po raz pierwszy pojawił się sygnał, że "scena mogła zostać odebrana niefortunnie". PL Wrocław tłumaczy, że w zgodnie ze scenariuszem mężczyzna miał jechać po firmowym parkingu, nie po drodze publicznej przekraczając prędkość, więc nie stwarzał zagrożenia w ruchu. 

W żadnym momencie naszym celem  nie było promowanie zachowań niezgodnych z prawem - nie mamy tolerancji dla takiej postawy, a bezpieczeństwo jest dla lotniska kluczową wartością

- czytamy. 

Zespół prasowy przyznaje, że w związku z tym nieporozumieniem spot został usunięty z kanału na YouTube. "Jest dla nas bowiem oczywiste, że stosowanie się do zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym dotyczy wszystkich bez wyjątku i nie może dochodzić w tej kwestii do nieporozumień" - tłumaczą.

Zobacz wideo
Więcej o: