Kryzys w kolejnej stadninie. W Prudniku zwolniono głównego hodowcę

- Eksperci obawiają się o losy państwowej stadniny w Prudniku po zwolnieniu głównego hodowcy - donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita". Szerokie zmiany kadrowe wprowadzane przez powiązane z opolskim środowiskiem Patryka Jakiego władze nie mają według specjalistów żadnego uzasadnienia.

W artykule pt. "Dobra zmiana dosięgnęła kolejnej hodowli koni" "Rzeczpospolita" opisuje zmiany, które zaszły w stadninie w Prudniku (woj. opolskie). Działająca od 1949 roku hodowla specjalizuje się w koniach sportowych półkrwi anglo-arabskiej. Po tym gdy 28 lutego z pracy zwolniono głównego hodowcę Katarzynę Wiszowaty, znalazła się na zakręcie. Kobieta prowadziła hodowlę przez 21 lat.  Specjaliści z branży są zgodni, co do jej sukcesów.

Kryzys w kolejnej stadninie

W 2016 r. "dobra zmiana", bez podania powodów, przeprowadziła w stadninie szeroko zakrojone zmiany kadrowe. Prezesem został były poseł Samoobrony Józef Stępkowski. Według lokalnych mediów jest związany z wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim. Objęcie przez niego władzy zbiegło się z nierentowną sprzedażą pięciu koni nieznanej w środowisku hodowców kobiecie z Kluczborka.

Marek Szewczyk, autor bloga Hipologika.pl i były naczelny „Konia Polskiego", twierdzi, że zmiany kadrowe można porównać do zmian, które w 2016 roku dotknęły stadniny koni arabskich w Michałowie i Janowie Podlaskim. Obie z nich w 2018 r. poniosły straty mimo tego, że przez lata stadnina przynosiła zyski.

- Wygląda na to, że przedstawiciele dobrej zmiany zabrali się do niszczenia kolejnej hodowli, licząc na to, że ujdzie im to płazem, skoro nie jest tak znana jak Janów albo Michałowice - powiedziała posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska w odniesieniu do sprawy.

Zobacz wideo