Minister Tobiszowski musi płacić córce 2500 złotych alimentów. Decyzja sądu po ekspresowej rozprawie

Po krótkiej rozprawie sąd w Rudzie Śląskiej przyznał córce wiceministra energii Grzegorza Tobiszewskiego alimenty w wysokości 2500 złotych - podają "Fakt" i "Super Express". Wcześniej kobieta zwróciła się do niego z żądaniem zapłaty alimentów, argumentując, że od ponad roku bezskutecznie prosiła ojca o regularną pomoc finansową.
Zobacz wideo

We wtorek Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej zdecydował o przyznaniu 22-letniej córce wiceministra energii Grzegorza Tobiszewskiego comiesięcznych alimentów w wysokości 2,5 tysięcy złotych - donoszą "Super Express" i "Fakt" w korespondencjach z sądu. 

Minister Tobiszowski zapłaci córce 2 500 zł alimentów

Podczas rozprawy sąd odczytał pismo przesłane przez wiceministra 22 marca. Tobiszowski zadeklarował w nim, że córka "zawsze może liczyć na jego pomoc" i "jest mu smutno, że sprawa trafiła do sądu". Zgodził się też na uznanie powództwa - pisze "Fakt".

Wiceminister energii nie pojawił się na rozprawie osobiście, ale też nie wnosił o obniżenie kwoty wnioskowanej przez córkę, więc wyrok sądu był formalnością. Kobieta nie skomentowała wyroku sądu - podają dziennikarze.

Przypomnijmy, że na początku tygodnia "Super Express" ujawnił, że Grzegorz Tobiszowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii, otrzymał od swojej córki Moniki żądanie zapłaty comiesięcznych alimentów w wysokości 2,5 tys. złotych (ujawniono również, na co dokładnie kobieta miałaby potrzebować pieniędzy).

- Oczywiście, że będę płacił. Już to zadeklarowałem córce. Kocham ją. To moje jedyne dziecko i zrobię dla niej wszystko. Ale forma, w jakiej to zrobiła, niezwykle mnie boli - komentował pozew wiceminister, zaznaczając, że nigdy nie szczędził córce pieniędzy.

Ta zarzuciła ojcu hipokryzję i stwierdziła, że "obraz kupowany w telewizji i w gazecie pod szyldem wartości i zasad moralnych to tylko fikcja". W oświadczeniu opublikowanym na Facebooku napisała, od ponad roku bezskutecznie prosiła ojca o regularną pomoc finansową. Dodała też, że wcześniej informowała go, że jeśli nie będzie jej pomagał, to będzie zmuszona dochodzić swoich praw drogą sądową, więc wysłanie żądania nie mogło być dla Tobiszowskiego zaskoczeniem.