Prezes AGROunii z zarzutami po proteście rolników. Odpowiedział: 3 kwietnia strajk w tym samym miejscu

Prezesowi AGROunii Michałowi Kołodziejczakowi grozi pięć lat więzienia w związku z protestem na placu Zawiszy w Warszawie. W połowie marca rolnicy zablokowali jedno z głównych skrzyżowań w stolicy, podpalili opony i wyrzucili na jezdnię jabłka i świńskie łby.
Zobacz wideo

W poniedziałek prezes AGROunii Michał Kołodziejczak usłyszał zarzuty karne w sprawie protestu rolników, który odbył się 13 marca na placu Zawiszy w Warszawie. Organizatorzy nie zgłosili wcześniej zgromadzenia w ratuszu. Po proteście zatrzymano osiem osób i skierowano wnioski o ukaranie kilkudziesięciu z nich

 

Prezes AGROUnii z zarzutami. "Nie wiem skąd się wzięło 5 lat"

Rzecznik komendanta stołecznego policji Sylwester Marczak poinformował, że przed postawieniem zarzutów Kołodziejczak został przesłuchany w charakterze podejrzanego, ale odmówił składania wyjaśnień. Odpowie za udział w nielegalnym zbiegowisku i zniszczenie mienia, za co grozi mu do pięciu lat więzienia.

Po zakończeniu przesłuchania prezes AGROunii wyszedł przed komendę policji i poinformował media, że nie zgadza się ze stawianymi mu zarzutami i nie uważa, żeby podczas protestu "ktoś zrobił coś złego".

Kołodziejczak na swoim Facebooku zamieścił nagranie dot. między innymi zarzutów. 

- Jakie zarzuty były postawione? Pięć lat? - zapytała nagrywająca go osoba. 

- Nie wiem skąd się wzięło pięć lat. Ja się nie znam - odpowiedział lider AGROunii.

Nie pozwolimy, żeby każdy z naszej grupy był szykanowany i nazywany chuliganem, bandytą - dodał.

I zapowiedział protest 3 kwietnia na placu Zawiszy w Warszawie. - Zapraszamy wszystkich - powiedział. 

Więcej o: