Zawiercie: 21-latka z objawami udaru trafiła na SOR. Stan jest ciężki, rodzina oskarża szpital

Rodzina 21-letniej Pauliny z Zawiercia oskarża personel lokalnego szpitala o narażenie kobiety na utratę życia. Kobieta trafiła na SOR z objawami udaru, bliscy twierdzą, że zbyt długo zwlekano z badaniami. Okoliczności zdarzenia ma wyjaśnić powołana przez władze szpitala wewnętrzna komisja.
Zobacz wideo

21-letnia Paulina z niepokojącymi objawami trafiła w nocy z 11 na 12 marca na Szpitalny Odział Ratunkowy w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu. Jak opisuje "Dziennik Zachodni", kobietę bolała głowa, miała problemy z chodzeniem i mówieniem, wymiotowała. 21-latka jest w drugim miesiącu ciąży, ma też 2-letnią córkę.

Kobieta trafiła na SOR ok. godz. 1.30, bliskim 21-latki zasugerowano, żeby przyjechali rano. Rodzina była w SMS-owym w kontakcie z kobietą. 21-latka relacjonowała, że pobrano jej krew. Po pewnym czasie wiadomości zaczęły wskazywać na to, że 21-latka ma problem z pisaniem. Bliscy wrócili do szpitala.

- Z Pauliną nie było już kontaktu. Skręcała się z bólu, wyła, jęczała... Widać było, że cierpi. (...) Zapytałem, czy nie mogą czegoś zrobić. Usłyszałem odpowiedź, że nie mogą, ponieważ nie mają jeszcze wyników potwierdzających, że moja dziewczyna jest w ciąży. W etui z telefonu Pauliny znalazłem potwierdzenie ciąży. Zaniosłem je do tego mężczyzny. Zadzwonił do lekarza, który stwierdził, że i tak trzeba czekać do rana. To była godzina 3 w nocy

- mówi w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" partner 21-latki. Jak podaje TVN24, według mężczyzny, badanie tomografem wykonano o 6 rano. Wyniki miały wskazywać na udar niedokrwienny.

Kobietę nad ranem przewieziono na oddział udarowy, a po południu ze względu na ciężki stan do katowickiego Uniwersytetu Centrum Klinicznego. Partner kobiety miał usłyszeć od jednego z lekarzy w Katowicach, że 21-latka trafiła tam "za późno", a w mózgu miało już dojść do poważnych zmian.

Zawiercie. Jest zawiadomienie do prokuratury. Szpital: sprawę bada komisja

Paulinka silnie walczyła do samego końca. Leżała po przyjęciu na SOR, krzycząc wniebogłosy oraz płacząc z bólu, czekała na jakąś pomoc. Na kogoś, kto zainteresuje się jej stanem zdrowia, jednak nikt nic nie robił, ponieważ "specjaliści" zostawili ją na obserwacji do samego rana, nie robiąc nic, oprócz badań krwi

- tak relacjonował całą sytuację na Facebooku partner kobiety.

Jak informuje TVN24, partner kobiety złożył zawiadomienie do prokuratury. Śledczy prowadzą obecnie postępowanie ws. narażenia 21-latki na bezpośrednią utratę życia lub zdrowia przez personel zawierciańskiego szpitala.

Rzecznik szpitala poinformował w rozmowie z TVN24, że sprawę zbada wewnętrzna komisja i dopiero po przeprowadzeniu jej prac będzie możliwe udzielenie szerszego komentarza. 

"Najgorsze jest czekanie na to, czy Paulinka się obudzi"

Według relacji rodziny, 21-latka obecnie nie mówi, a jedynie mruga. Samodzielnie oddycha, nie może za to sama przełykać śliny.

Nasz córcia Lenka tęskni, woła mamusię dzień w dzień. Najgorsze jest czekanie na to, czy Paulinka się obudzi. Czeka ją rehabilitacja. Najważniejsze, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła, żeby nikt nie musiał przeżyć tego samego, co nasza Paulinka i rodzina

- podsumował partner 21-latki.

Zobacz wideo