Córka ministra odpowiada na rewelacje "SE" nt. alimentów. "Rok prosiłam ojca o regularną pomoc"

"Super Express" ujawnił, że córka Grzegorza Tobiszowskiego domaga się od niego alimentów w wysokości 2,5 tys. złotych. - Forma, w jakiej to zrobiła, niezwykle mnie boli - stwierdził minister, zaznaczając, że nigdy nie szczędził córce pieniędzy. Ta odpowiedziała: - Obraz kupowany w telewizji i w gazecie pod szyldem wartości i zasad moralnych to tylko fikcja.
Zobacz wideo

W artykule z 23 marca 2019 roku "Super Express" ujawnił, że Grzegorz Tobiszowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii, otrzymał od córki Moniki żądanie zapłaty comiesięcznych alimentów w wysokości 2,5 tys. złotych. Ujawnił również, na co dziewczyna miałaby potrzebować pieniędzy (wydatki miały być wyszczególnione w żądaniu). Miało chodzić m.in. o ubrania, kosmetyki, manicure, lekcje języka niemieckiego i prywatne wizyty lekarskie. 

Grzegorz Tobiszowski był zaskoczony żądaniem córki

Minister Tobiszowski, jak powiedział, nie spodziewał się, że otrzyma od córki żądanie zapłaty. Zaznaczył, że przesyła jej co miesiąc 1000 złotych, a także chciał jej pomóc w spłacie kredytu mieszkaniowego, ale odmówiła.

- Oczywiście, że będę płacił. Już to zadeklarowałem córce. Kocham ją. To moje jedyne dziecko i zrobię dla niej wszystko. Ale forma, w jakiej to zrobiła, niezwykle mnie boli - powiedział "Super Expressowi". 

Monika Tobiszowska: Nie róbcie ze mnie rozkapryszonej dziewczyny

Córka ministra Tobiszowskiego zareagowała na publikację dziennika. Jej odpowiedź pojawiła się m.in. na Facebooku. Jak napisała, od ponad roku prosiła ojca o regularną pomoc finansową. Dodała też, że informowała go, że jeśli nie będzie jej pomagał, będzie zmuszona dochodzić swoich praw drogą sądową, więc wysłanie żądania nie mogło być dla Tobiszowskiego zaskoczeniem.

- W sądzie jest tak, że przedstawia się wszystkie wydatki, wobec powyższego chciałam nadmienić, iż pieniądze potrzebne mi są po prostu do życia, to znaczy utrzymania mieszkania (co było koniecznością, jak wspomniałam wcześniej), opłacenia studiów, dojazdów, dodatkowego kursu językowego oraz przede wszystkim na wyżywienie - stwierdziła. Zaznaczyła, że wydatki na wizyty lekarskie uzasadnione są jej stanem zdrowia.

- Szanowna Redakcjo, proszę nie robić ze mnie rozkapryszonej młodej kobiety, żyjącej ponad stan, tylko podejść do tematu realnie, w oparciu o prawdę - dodała.

Córka zarzuca Tobiszowskiemu kłamstwo

Monika Tobiszowska zaprzeczyła słowom ministra Tobiszowskiego dotyczącym jego stosunku do wydatków finansowych na córkę oraz przelewania co miesiąc 1000 złotych, a na potwierdzenie swoich słów wyliczyła, ile pieniędzy miało trafić od ojca na jej konto w ciągu ostatnich dwóch lat.

Zaznaczyła, że była zmuszona wyprowadzić się z domu z powodu zachowania ojca. - Obraz kupowany w telewizji i w gazecie pod szyldem wartości i zasad moralnych TO TYLKO FIKCJA - podkreśliła i dodała, że dopiero odkąd przestała mieszkać z Tobiszowskim, ma dom. 

Według niej jednak, minister miał nie tylko nie pomagać jej finansowo. - Ojciec w rozmowie ze mną stwierdził, że jeżeli będę się sądownie dopominać o alimenty to spowoduje, że "wy....li mnie ze studiów". Z początku obawiałam się, że może to zrobić, ale potem stwierdziłam, że nie damy się już więcej zastraszać - napisała.

Więcej o: