Chciała poprawić uśmiech, wydała kilkadziesiąt tysięcy na ratowanie zębów. Nie odzyska ani złotówki

Mieszkanka Łodzi wydała 28 tys. zł na zabiegi, które miały poprawić wygląd jej zębów. Stomatolog wykonał je tak, że jeden ząb się złamał, a kobieta nie mogła domknąć ust. Po latach sąd zdecydował, że nie należy się jej zadośćuczynienie.
Zobacz wideo

Sprawa zaczęła się w 2011 roku. Wtedy mieszkanka Łodzi zaczęła serię zabiegów stomatologicznych, które miały poprawić wygląd jej zębów. Przeprowadzono m.in. wyrównanie zgryzu. leczenie zębów, założenie korony i mostu - opisuje TVN24.pl

Zabiegi trwały do połowy 2012 roku i kosztowały w sumie 28 tys. zł. Ale jeszcze przed ich zakończeniem kobieta zauważyła niepokojące sygnały: dyskomfort przy jedzeniu i myciu zębów, niemożność domknięcia szczęki. Stomatolog zapewniał, że objawy miną. 

Tak się nie stało, a sytuacja pogorszyła się. Jeszcze w 2012 roku podczas wyjazdu w nocy złamał się jeden z zębów kobiety. Później pojawiły się kolejne objawy, w tym nieprzyjemny zapach z ust. Po badaniu w innym gabinecie nowy stomatolog wyjaśnił, że wcześniejsze zabiegi wykonano nieprawidłowo. M.in. założono zbyt duże licówki, w powstałych zwisach zaatakowały bakterie, to wywołało chorobę dziąseł. 

Kobieta wydała kilkadziesiąt tysięcy na ratowanie zębów, a od pierwszego stomatologa zażądała 115 tys. zł zadośćuczynienia. Sprawa trafiła do sądu. W grudniu ubiegłego roku ten podjął decyzję i przyznał rację dentyście. Sąd uznał, że ponieważ po nim kilku stomatologów wykonywało kolejne zabiegi, nie jest już możliwe ustalenie, czy te wykonywane przez niego były przeprowadzone prawidłowo. Ponadto kobieta nie podpisała z nim umowy i nie było dowodu, na jakie dokładnie zabiegi się z nim umówiła. Wyrok nie jest prawomocny. 

Więcej o: