"Wiadomości" pokazały nauczycielkę zadowoloną z podwyżek. Ta pisze: Słowa sprzed roku, popieram protest

"Jest to manipulacja i propaganda ze strony telewizji" - pisze nauczycielka ze Szczecina, której wypowiedź pokazano w piątkowych "Wiadomościach". Prezentowano ją jako zadowoloną z rządowych podwyżek. Jednak sama pisze, że to słowa sprzed roku, wyrwane z kontekstu, a ona popiera protest.
Zobacz wideo

- 300 przedstawicieli środowiska naukowego i byłych opozycjonistów w liście skierowanym do resortu edukacji apeluje do nauczycieli, aby nie strajkowali podczas egzaminów - tak prowadząca "Wiadomości" Danuta Holecka zapowiadała w piątek materiał zatytułowany "Pomimo podwyżek nauczyciele grożą strajkiem".  

Wkrótce zakończy się referendum ws. strajku wśród nauczycieli, a już za nieco ponad dwa tygodnie może dojść do protestu. Rząd zapewnia, że rozmawia z nauczycielami. Politycy PiS atakują strajk ZNP za rzekome "upolitycznienie" i apelują, by nauczyciele "byli z uczniami". 

"Zadowolona" nauczycielka... sama bierze udział w proteście 

Wypowiedź minister Anny Zalewskiej na ten temat pokazano m.in. w piątkowym wydaniu "Wiadomości". W dalszej cześć materiału wypowiadali się rodzice i nauczyciele krytyczni wobec strajku. Pokazano też obecne propozycje podwyżek dla nauczycieli i wzrost wynagrodzeń w ostatnich latach. Przytoczono wypowiedź zadowolonej nauczycielki:

- Podwyżka była satysfakcjonująca. Jestem zadowolona z tych podwyżek. Oczywiście zawsze może być lepiej, ale nie narzekajmy, jest okej - mówiła Małgorzata Biernacka ze szkoły podstawowej w Szczecinie. - Ale nie wszyscy są zadowoleni - dodał autor materiału. 

Problem w tym, że to wypowiedź sprzed roku i - jak pisze sama nauczycielka - jest wyrwana z kontekstu. Wypowiedź nie została podpisana jako archiwalna i nie opatrzono jej datą.  Biernacka napisała o tym na Facebooku. "Pragnę oficjalnie sprostować zaistniałą sytuację. Wywiadu udzielam w ubiegłym roku do lokalnej telewizji. Jest on wyrwany z kontekstu i został teraz wykorzystany przez TVP bez mojej wiedzy i zgody" - napisała i dodała:  

Jest to manipulacja i propaganda ze strony telewizji. Z całego serca popieram kolegów i koleżanki po fachu, sama również biorę udział w proteście.

W komentarzu pod wpisem wyjaśniła kontekst swojej wypowiedzi. Jak napisała, "oczywiście nie była zadowolona z płacy, jaka otrzymywała za swoją ciężka pracę".

"Jak wiadomo nawet po tamtych podwyżkach pensja nauczyciela kontraktowego (bo takim jestem) wystarcza tylko na przeżycie od 1 do 1. Jestem jednak osobą z natury optymistyczną, więc cieszyłam się na tamtą chwilę, że sytuacja zaczyna się poprawiać"

- wyjaśniła. Dodała, że chciała odpowiedzieć dyplomatyczne  i nie spodziewała się, że jej słowa "zostaną wykorzystane do tłamszenia protestu nauczycieli, którzy walczą o godne zarobki".

Strajk nauczycieli 8 kwietnia 

Do 25 marca trwa referendum strajkowe zorganizowane przez ZNP w ramach prowadzonego sporu zbiorowego. Jeśli większość placówek poprze najostrzejszą formę protestu, ewentualny strajk rozpocznie się 8 kwietnia, na dwa dni przed planowanym egzaminem gimnazjalnym i na tydzień przed egzaminem ósmoklasisty.

W najbliższy poniedziałek ma się odbyć posiedzenie Rady Dialogu Społecznego w sprawie zapowiadanego strajku w oświacie. W rozmowach mają wziąć udział przedstawiciele strony rządowej, między innymi minister rodziny Elżbieta Rafalska, która jest wiceprzewodniczącą RDS, szefowa MEN Anna Zalewska i minister finansów Teresa Czerwińska, a także przedstawiciele związków zawodowych.

Zobacz wideo