Molestowany przez księdza: Szokuje mnie to, ile osób się przede mną otworzyło

Dariusz Kołodziej, który oskarża o molestowanie księdza Mariusza K., był gościem "Faktów po Faktach" w TVN24. Kiedy doszło do molestowania, Kołodziej miał 13 lat i był ministrantem.
Zobacz wideo

Dariusz Kołodziej relacjonuje, że był molestowany przez ks. Mariusza K. w 2013 roku. Obecnie toczy się proces cywilny w tej sprawie. Ostatnia rozprawa miała się odbyć w czwartek, została jednak przełożona.

Ofiara księdza pedofila: Padło słowo "przepraszam"

Dariusz Kołodziej jest zdania, że ksiądz Mariusz K. powinien bezwzględnie trafić do więzienia. Przyznał, że podczas pierwszy rozprawy cywilnej, duchowny powiedział do niego słowo "przepraszam", jednak nie potrafi ocenić, czy było to szczere czy nie. - Wtedy targały mną emocje, bo to było moje pierwsze spotkanie z nim po sześciu latach od tego wydarzenia - przyznał.

Mężczyzna opowiedział m.in. o tym, jak wyglądały relacje księdza Mariusza K. z młodzieżą. - Miał bardzo bliski stosunek do młodzieży. Taki "swój chłop". Bardzo koleżeński, przyjazny. Beatboksował, na perkusji grał. Miał z nami bardzo dobry kontakt. Nie słyszałem nigdy, żeby inni ministranci skarżyli się na niego - stwierdził. Dodał, że "najgorsze jest to, że mieli do niego zaufanie".

Do Dariusza Kołodzieja zgłaszają się inne ofiary przemocy seksualnej

Poszkodowany przyznał, że początkowo, kiedy sprawa wyszła na jaw, spotkał się z ogromnym hejtem, zwłaszcza w swojej rodzinnej miejscowości. - Ludzie mnie krytykowali, nie wierzyli, że to się stało. Dostawałem wiadomości od kolegów ministrantów, którzy byli w stanie mi napisać, że oni mi nie wierzą, że wierzą księdzu Mariuszowi - mówił.

Jak powiedział, zmieniło się to po jego wystąpieniu na konferencji w Sejmie. Choć nadal są osoby, które go krytykują, to jednak dostaje wiele wspierających reakcji. - Setki osób piszą mi codziennie, że są ze mną, że trzymają moją stronę - zaznaczył. - Ale bardziej szokuje mnie to, ile osób się przede mną otworzyło. Osoby, które mają w chwili obecnej po 30, 40 lat. Jeden pan miał 54 lata i napisał mi, że jestem pierwszą osobą, której pisze, że był molestowany przez swojego wujka za czasów dzieciństwa - dodał.

Podkreślił, że rozumie osoby, które decydują się na milczenie. Zaznaczył jednak, że molestowanie "to nie jest sprawa, o której da się zapomnieć". - Nie ma dnia, żebym nie myślał o tym, co się stało - powiedział.

"Czuję, że kuria próbuje się wymigać"

Dariusz Kołodziej odniósł się również do listu, który odczytał na antenie radia DOXA biskup Andrzej Czaja. - Czuję, że kuria próbuje się wymigać od tego, co zataiła. Jeżeli ktoś przeprasza, to powinien to zrobić osobiście - powiedział. Jak dodał, spotkanie z biskupem twarzą w twarz nadal uważa za konieczne.

Zobacz wideo
Więcej o: