Przedszkolaki w Częstochowie bawiły się amunicją i wypchanymi zwierzętami. Jest oświadczenie

Na warsztaty o "życiu dzikich zwierząt" w częstochowskim przedszkolu myśliwy przyniósł wypchane zwierzęta. Na zdjęciach z zająć widać też, jak jedno z dzieci bawi się amunicją. Placówka nie widzi w tym nic złego, a krytykę nazywa "bezprecedensowym atakiem mowy nienawiści".
Zobacz wideo

Zdjęcia z warsztatów, który odbyły się w niepublicznym przedszkolu Małe Bambino w Częstochowie opublikowały w mediach społecznościowych organizacje antymyśliwskie - m.in. Ludzie Przeciw Myśliwym i Warszawski Ruch Antyłowiecki. Na fotografiach z zajęć widzimy przedszkolaków, które w sali do zajęć przytulają się m.in. do wypchanego lisa. Na jednym ze zdjęć widać małego chłopczyka, który sięga do myśliwskiej torby z amunicją.

Przedszkolaki w Częstochowie bawiły się wypchaną zwierzyną

"Rekwizyty" do przedszkola przyniósł myśliwy. "To tak jakby do przedszkola zaprosić ubojowca który zabija zwierzęta w rzeźni, by poopowiadał małym dzieciom o swojej pracy i uczył je że podrzynanie gardeł cielaczkom jest fajne" - komentuje fundacja Ludzie Przeciw Myśliwym. Dalej na Facebooku fundacji czytamy: "Ustawa o broni i amunicji zakazuje udostępniania dzieciom zarówno broni jak też amunicji i jej elementów. Przepisy sanitarne surowo zakazują wnoszenia na teren przedszkoli i żłobków ciał martwych zwierząt".

Przedszkole odpowiada: Mowa nienawiści

Do sprawy we wspólnym oświadczeniu Beata Nowak, dyrektor przedszkola oraz Miłosz Kościelniak-Marszal z Polskiego Związku Łowieckiego. "(...) w ostatnich dniach Niepubliczne Przedszkole Małe Bambino w Częstochowie, jego pracownicy i rodzice uczęszczających do niego dzieci padli ofiarą bezprecedensowego ataku mowy nienawiści ze strony anonimowych użytkowników internetu, w związku z publikacją fotografii z zajęć, których tematem było życie dzikich zwierząt" - czytamy w oświadczeniu. 

Placówka i przedstawiciel PZŁ podkreślają, że zajęcia odbyły się za zgodą rodziców i przeprowadził je "wykwalifikowany edukator przyrodniczy". Podczas zajęć, jak czytamy w oświadczeniu, dzieci uczyły się, jak naśladować odgłosy dzikich zwierząt. "Podczas spotkania zostały wykorzystane pomoce naukowe w postaci zrzucanych corocznie przez jelenie poroży, a także wypchanych zwierząt oraz skór, których demonstracja pozwoliła w naoczny sposób wyjaśnić zasady przystosowania się poszczególnych gatunków do różnych warunków życia" - czytamy w oświadczeniu. Ponadto dyrektor placówki oraz myśliwy przekonują, że zajęcia były dostosowane do poziomu rozwoju emocjonalnego dzieci i "nie miały nic wspólnego z przemocą bądź zabijaniem zwierząt". 

Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz w sprawie zajęć do kuratorium oświaty. Czekamy na odpowiedź.

Zobacz wideo
Więcej o: