Fort Trump nie będzie. Amerykanie mają inną propozycję

Oficjalnych deklaracji nie ma, ale jest coraz więcej przecieków. W środę Warszawę odwiedził wiceszef Pentagonu, rozmawiać między innymi o pomyśle na "Fort Trump". Rozmowy trwają, ale raczej nie ma co liczyć na żadną bazę. Będzie więcej tego co dotychczas, czyli rotacyjnej obecności.

Nagłe pojawienie się serii informacji na temat rozmów w sprawie zwiększenia liczby żołnierzy USA w Polsce, najpewniej trzeba wiązać ze środową wizytą Johna Rooda. Wiceszef Pentagonu ds. Politycznych odwiedził Warszawę i odbył rozmowy z polskimi oficjelami.

Dlaczego amerykańskie wojsko wciąż stacjonuje w Niemczech?

"Konkretna oferta", ale bez bazy

Amerykański portal poświęcony tematyce bezpieczeństwa "Defense One" twierdzi, że przesłanie przedstawiciela Pentagonu było takie, iż o "Fort Trump", czyli dużej stałej bazie, można zapomnieć. - Chodzi raczej o długoterminowe zobowiązanie do takiego rodzaju obecności, jaka już ma miejsce w Polsce. To nie chodzi o jakąś nową bazę, wbrew temu co niektórzy mogą myśleć - powiedział portalowi anonimowy przedstawiciel Pentagonu, który ma być zaangażowany w rozmowy.

Oficjalnie przekaz jest taki, że Rood przywiózł do Warszawy "bardzo konkretną propozycję". - Będziemy pracować nad detalami w tym tygodniu, po czym mamy nadzieję, że będziemy mieli bardzo solidną bazę do dalszych rozmów - stwierdziła w wystąpieniu w Kongresie Katie Wheelbarger, zastępczyni Rooda ds. międzynarodowych. Urzędniczka dodała, że jeśli Polacy zaakceptują ofertę, to dalsze negocjacje przejmie Departament Stanu i mogę one zająć od sześciu miesięcy do roku.

Studzenie oczekiwań w sprawie "Fort Trump"

Wszystko wskazuje więc na to, że Amerykanie podziękowali za zaoferowane przez Polskę dwóch miliardów dolarów na "Fort Trump" i chcą ewentualnie przysłać więcej żołnierzy w ramach dotychczasowej rotacyjnej obecności, może zbudować dodatkowe magazyny uzbrojenia, aby móc w wypadku kryzysu szybciej zareagować, wystawiając więcej oddziałów.

Sugerował to też w rozmowie z Onet Paweł Soloch, szef prezydenckiego BBN. - Na pewno będziemy mieli do czynienia ze zwiększeniem obecności amerykańskiej w Polsce. Będzie ona miała charakter stopniowy. W najbliższym czasie, jeżeli zapadną decyzje dotyczące najbliższego roku, powiedzmy, to nie będą to decyzje, które będą dotyczyły budowy dużej bazy – mówił Soloch. Dodał, że określenie "Fort Trump" było tylko zabiegiem Andrzeja Dudy, mającym na celu "nadanie impetu" negocjacjom z Amerykanami. Podobnie pisze o tym portal "Defense One".

O braku chęci Amerykanów do budowania stałej bazy w Polsce pisze również "Gazeta Wyborcza", powołując się na swoje anonimowe źródła.

Obecnie Amerykanie mają swoje największe europejskie bazy na terenie Niemiec, głównie w Bawarii i położonego w niej poligonu Grafenwoehr. Istniejąca tam infrastruktura powstała od końca II wojny światowej i jest warta wiele miliardów dolarówObecnie Amerykanie mają swoje największe europejskie bazy na terenie Niemiec, głównie w Bawarii i położonego w niej poligonu Grafenwoehr. Istniejąca tam infrastruktura powstała od końca II wojny światowej i jest warta wiele miliardów dolarów Fot. Markus Rauchenberger/US Army

"Chiny, Chiny, Chiny"

Jeszcze w 2018 roku pisaliśmy, że wizja budowy wielkiej bazy US Army w Polsce, na wzór tych w Niemczech, jest bardzo mało prawdopodobna. Nie chodzi tylko o wielkie koszty z tym związane, znacznie większe niż oferowane przez rząd dwa miliardy dolarów. Amerykanie sygnalizują też, że nie chcą w ten sposób dodatkowo drażnić Rosji oraz części europejskich sojuszników, którzy wolą tonować relacje z Rosjanami niż je zaogniać.

Co więcej, w Polsce jest już jedna baza amerykańska. W Redzikowie trwa budowa systemu antyrakietowego Aegis ASHORE, co oznacza kilkuset Amerykanów będących tam na stałe. Ponad to w Polsce stacjonują bez przerwy elementy brygady pancernej, która jest rozrzucona po całej wschodniej flance NATO, część wspierającej jej jednostki śmigłowcowej, większa część batalionu lekkiej piechoty na transporterach Stryker, baza dronów w Mirosławcu, plus różne mniejsze oddziały. Łącznie jest to nieustannie kilka tysięcy ludzi, których znacznie zwiększoną obecność łatwo zauważyć po ciągłych doniesieniach o wypadkach amerykańskich pojazdów wojskowych na polskich drogach. Jeszcze kilka lat temu tego nie było, ponieważ wojska USA nie było w Polsce.

Amerykanie wydają się być przekonani, że nie ma na razie potrzeby więcej inwestować w tą część świata. Dla Pentagonu głównym rywalem są teraz Chiny, czego nie ukrywa jego obecny szef Patrick Shanahan. Podczas swojej pierwszej narady z najwyższymi dowódcami miał mówić, że powinni się skupić na jednym: "Chiny, Chiny, Chiny".

Więcej o: