Babakova została zaproszona do studia PR, zarząd się nie zgodził. Ale nikt jej nie poinformował

Dziennikarka specjalizująca się w tematach ukraińskich została zaproszona do audycji "Klub Trójki". Jej udział w programie stanął pod znakiem zapytania, kiedy okazało się, że zarząd się na to nie zgodził, ale nikt jej o tym nie poinformował.
Zobacz wideo

Olena Babakova, dziennikarka i publicystyka, specjalistka od tematów ukraińskich została zaproszona przez Piotra Semkę do Polskiego Radia, aby w "Klubie Trójki" porozmawiać o zbliżających się wyborach na Ukrainie. Jak się jednak okazało, zarząd nie zaakceptował jej udziału w audycji. Dowiedziała się o tym już na miejscu, 15 minut przed audycją, bo nikt jej o tym nie poinformował. Całą sytuację dziennikarka opisała na Facebooku.

"A co Pani tu robi?"

"Na Myśliwieckiej byłam wcześnie, 15 min przed audycją zostałam zaproszona na górę razem z jednym z gości - Wojciechem Poczachowskim. Przedstawiłam się redaktorowi.
- Pani Oleno, oj, to pani... a co Pani tu robi? Przecież mieliśmy odwołać to zaproszenie..." - czytamy we wpisie. Chwilę później Olena Babakova usłyszała rozmowę między redaktorem i wydawcą. "Przyszła ta pani, co do której zarząd dzwonił, że nie wolno ją zapraszać" - miał powiedzieć jeden z nich.

Następnie Piotr Semka miał zapytać dziennikarkę m.in. o to, dlaczego według niej nie może wejść do studia. "Pytanie, czy znam sytuację na Ukrainie i czy jestem przygotowana do audycji nie pada ani razu" - zaznacza publicystka. 

Olena Bobakova została w końcu poproszona o rozmowę na osobności z wydawcą, który miał jej wytłumaczyć, że zarząd zadzwonił z informacją, że nie można jej zaprosić do programu i stwierdził, że "niezręcznie wyszło". "Zgodnie z prawdą opowiadam, że pracowałam w Polskim Radiu w latach 2011-2016. Umowę o pracy rozwiązano za porozumieniem stron w ramach restrukturyzacji, planu i harmonogramu której nigdy nie zobaczyłam. Uważam, że chodziło o personalną niechęć do mnie ze strony dyrekcji programu. Z radiem się nie procesowałam. Kampanii przeciwko mediom narodowym nie prowadzę" - napisała dziennikarka.

W końcu wydawca zdecydował, że weźmie na siebie tę sytuację, a Olena Babakova pozostanie w studiu. Zgodził się na to również Piotr Semka, który miał jednak zaznaczyć, aby podczas programu nie mówiła nic o radiu.

"Po programie prowadzący poprosił, bym się nie gniewała, nie on tu decyduje. Zmieniliśmy wszyscy kilka nieznaczących uwag, uciekłam. Wydawcy powiedziałam, że Polskie Radio nie musi mnie zapraszać, a ja mam gdzie się wygadać, ta sytuacja po prostu nie miała się zdarzyć. Już po tym, jak wyszłam z budynku, do mnie się odezwało dwoje uczestników programu. Jeden powiedział, bym się nie denerwowała, że to nie moja wina. Drugi, że przykro mu, że taka sytuacja miała miejsce i że sam czuł się zażenowany" - czytamy we wpisie na Facebooku. 

Fakt, że doszło do takiej sytuacji, potwierdził jeden z gości zaproszonych do audycji Łukasz Adamski. Wyjaśnił, że Piotr Semka od razu, kiedy okazało się, że do studia przyszło pięć osób, a nie cztery, zapowiedział, że udział w programie wezmą wszyscy obecni. "Kiedy jednak następnie pani Olena Babakova została poproszona przez wydawcę o rozmowę na osobności, natychmiast powiedziałem red. Semce, iż ewentualne "wyproszenie" z audycji nie tylko będzie nieuprzejme, ale i grozi skandalem, który będzie godził w wizerunek nie tylko mediów publicznych, ale i Polski. Zaraz potem red. Semka podszedł do wydawcy" - dodał Łukasz Adamski w komentarzu do wpisu dziennikarki.

Semka: Emocjonalny wpis niepotrzebnie nadał sprawie charakter skandalu

Do sprawy odniósł się również Piotr Semka. Na Twitterze opublikował oświadczenie, w którym komentuje wpis Olgi Babakovej.

"W dniu audycji tj. 7.03 dyrektor Trójki Wiktor Świetlik poinformował mnie, że zarząd radia nie akceptuje udziału w audycji pani Babakovej. Jak zrozumiałem z rozmowy ten brak akceptacji miał związek z okolicznościami zakończenia świadczenia pracy przez panią Babakovą dla Polskiego Radia (...)" - czytamy we wspomnianym oświadczeniu. 

Jak pisze dalej Piotr Semka, zgodził się na rezygnację z jej udziału w audycji, ponieważ nie widział w uzasadnieniu "żadnego kontekstu politycznego czy cenzuralnego". Zaznaczył jednak, że oczekuje, że kompetentna osoba zadzwoni do Olgi Babakovej i wyjaśni jej tę sytuację.

Kiedy okazało się, że dziennikarka jednak pojawiła się w studiu, "widząc całą drastyczność sytuacji i wzburzenie pani Babakovej", podjął decyzję o zaproszeniu jej do programu, "prosząc jedynie, by nie nawiązywała na antenie do kwestii jej rozstania z Polskim Radiem". Jak podkreślił, był bardzo zadowolony z jej wypowiedzi, które były rzeczowe i kompetentne. "Po audycji przeprosiłem ją za sytuację, choć nie czułem się za nią odpowiedzialny" - napisał Piotr Semka.

Dziennikarz stwierdził, że "bardzo emocjonalny opis całej sytuacji na Facebooku niepotrzebnie nadał całej sprawie charakter skandalu politycznego". "(...) wydawało mi się, że moja decyzja o udziale pani Babakovej w programie załagodzi całą sytuację. Tak się nie stało" - napisał.

Więcej o: