28-latek wysyłał pogróżki prezydentom miast. Policja: kolejne listy mogą dotrzeć na dniach

Na wtorek w prokuraturze zaplanowane jest przesłuchanie 28-letniego mieszkańca Krakowa, który w piątek wysłał przesyłki z pogróżkami do ośmiu prezydentów miast. Policja nie wyklucza, że to nie koniec sprawy, a kolejne przesyłki mogą być w drodze do innych samorządowców.
Zobacz wideo

28-letni mieszkaniec Krakowa został zatrzymany w poniedziałek w Warszawie. We wtorek w godzinach popołudniowych ma zostać przesłuchany w krakowskiej prokuraturze.

W piątek 28-latek miał wysłać pogróżki do co najmniej ośmiu prezydentów miast: Szczecina, Lublina, Łodzi, Rzeszowa, Torunia, Koszalina, Kielc i Krakowa.

- W przesyłce skierowanej do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego była łuska i nabój, ale nie było prochu - mówi w rozmowie z Gazeta.pl st. sierż. Anna Zbroja- Zagórska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Policja nie ujawnia, czy pozostałe przesyłki wyglądały podobnie i co znajdowało się w treści listu.

Jak podaje Radio ZET, w chwili zatrzymania mężczyzna miał przy sobie repliki broni - dwa karabinki i pistolet.

Pogróżki do prezydentów. 28-latek zatrzymany

Według nieoficjalnych informacji RMF FM, autor miał domagać się dymisji prezydentów i grozić im śmiercią w przypadku niespełnienia tego warunku. W przesyłkach miały znajdować się również zdjęcia innych samorządowców. Funkcjonariusze nie wykluczają, że kolejne przesyłki mogą być w drodze do innych włodarzy miast.

- Postępowanie zostało wszczęte z art. 224 par. 2 kodeksu karnego. To tak zwane wymuszenie groźbą na funkcjonariuszu publicznym podjęcia decyzji służbowych, w tym przypadku chodzi o podanie się do dymisji. Wstępnie taki zarzut jest planowany, ale tak naprawdę zarzuty zostaną sformułowane po zapoznaniu się z materiałem dowodowym

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl prok. Mirosława Kalinowska-Zajdak z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia.

Były prezydent Lech Wałęsa poinformował na Facebooku, że również otrzymał podobny list z pogróżkami i nabojem. Policja nie potwierdziła nam jednak, że autorem mógł być ten sam mężczyzna.

Jak dowiaduje się Gazeta.pl, 28-latek nie był wcześniej znany policji.

Więcej o: