Wrocław. Policja chce kar dla uczestników marszu nacjonalistów zorganizowanego przez Międlara

Policja skierowała wnioski o ukaranie 11 uczestników zgromadzenia nacjonalistów z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych we Wrocławiu. Chodzi o osoby, które nie dostosowały się do decyzji władz miasta o rozwiązaniu marszu.
Zobacz wideo

W piątek, w Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych we Wrocławiu, środowiska nacjonalistyczne zorganizowały przemarsz przez miasto. Wśród organizatorów był m.in. były ksiądz Jacek Międlar.

Według relacji wrocławskiej "Gazety Wyborczej" podczas przemarszu Międlar palił zdjęcia, a tłum skandował "Żydowscy komuniści gorsi niż naziści" i "To my jesteśmy gospodarzami w tym mieście, my Polacy!". Nieśli transparent z hasłem "śmierć wrogom ojczyzny". Krzyczano również: "Precz z żydowską okupacją".

Jak opisuje policja, po godz. 21 w związku z naruszeniem przepisów prawa w trakcie zgromadzenia (funkcjonariusze nie precyzują, jakich), przedstawiciel Urzędu Miejskiego Wrocławia podjął decyzję o rozwiązaniu zgromadzenia.

Marsz nacjonalistów we Wrocławiu. Policja kieruje wnioski do sądu

Spora część osób, z blisko 200 biorących w nim udział, rozeszła się. Byli jednak też tacy, którzy pozostali i nie chcieli opuścić miejsca zgromadzenia. Dwie osoby z tych, które pozostały tuż po rozwiązaniu zgromadzenia przez przedstawiciela urzędu, odpaliły materiały pirotechniczne

- wskazuje wrocławska policja. Wówczas funkcjonariusze obecni na miejscu wylegitymowali kilkanaście osób.

Wobec 11 z nich zostaną skierowane wnioski do sądu, by zostały ukarane. Odpowiedzą one m.in. za wzbranianie się od opuszczenia miejsca zgromadzenia pomimo jego rozwiązania i przewodniczenie mu oraz posiadanie środków pirotechnicznych.

Za takie czyny grozi im kara ograniczenia wolności lub grzywny.

Zobacz wideo