IPN "gotowy" do ekshumacji w Jedwabnem. Cenckiewicz: To sprowadzi na Polskę katastrofę

Ponowna ekshumacja w Jedwabnem "nie przyniesie rozstrzygnięć" i może być "katastrofą" dla Polski - ocenia historyk Sławomir Cenckiewicz. Komentował on wypowiedź szefa IPN Jarosława Szarka o tym, że Instytut jest "gotowy" do takiej ekshumacji.

Temat ekshumacji w miejscu zbrodni w Jedwabnem powrócił po raz kolejny po wywiadzie prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Jarosława Szarka w Telewizji Republika. Powiedział on, że IPN "jest gotowy przeprowadzić ekshumację w Jedwabnem". - Ale ta decyzja nie należy do nas, jest to decyzja Ministerstwa Sprawiedliwości - podkreślił. 

Ekshumacja w Jedwabnem "sprowadzi na Polskę katastrofę"

Także w zeszłym roku, gdy Polska była w sporze dyplomatycznym z Izraelem i pojawiało się wiele publikacji dot. Holocaustu i zbrodni popełnianych przez Polaków, pojawiła się kwestia Jedwabnego. Wtedy wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk oceniał, że przerwanie prac było błędem i śledztwo oraz ekshumacje powinny zostać wznowione. 

Do wypowiedzi Szarka odniósł się na Twitterze historyk Sławomir Cenckiewicz, członek Kolegium IPN, a wcześniej pracownik Instytutu. Ocenił on, że wznowienie ekshumacji miałoby negatywne konsekwencje. 

"Pamiętajcie moje słowa - ta ekshumacja nie przyniesie żadnych kategorycznych rozstrzygnięć, a sprowadzi na Polskę katastrofę! Zweryfikujmy wpierw stare śledztwo i niezbadany wówczas materiał dowodowy wydobyty podczas ekshumacji poddajmy analizie!" - napisał.

W kolejnym wpisie wyjaśnił, że z poprzedniego śledztwa wciąż jest np. część wydobytych, ale niezbadanych łusek po nabojach.

Zbrodnia w Jedwabnem. Lech Kaczyński wstrzymał ekshumacje

Z dotychczasowych ustaleń śledztwa IPN wynika, że 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem grupa polskiej ludności zamordowała co najmniej 340 żydowskich sąsiadów. Większość zostało spalonych żywcem w stodole. W ocenie IPN zbrodnia pogromu została dokonana z niemieckiej inspiracji, ale jej wykonawcami było co najmniej 40 polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic.

W 2001 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski pod pomnikiem w Jedwabnem „w imieniu swoim i tych, których sumienie poruszone jest tamtą zbrodnią”, przeprosił za zbrodnię z czasu wojny. W tym samym roku ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński wstrzymał prowadzone w Jedwabnem ekshumacje. Zabiegała o to społeczność żydowska, powołując się na względy religijne. - Szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak - mówił wówczas Naczelny Rabin Polski, Michael Schudrich.

W 2003 r. IPN umorzył śledztwo dotyczące zbrodni w Jedwabnem, bo nie udało się znaleźć wystarczających dowodów, że brały w niej udział osoby, które nie zostały jeszcze za to osądzone po II wojnie światowej.

Więcej o: