Członkowie Rady Mediów zaniepokojeni "proporcjami" w TVP. Chodzi o... nadmiar opozycji

- Siłą rzeczy PiS jest zatem na straconej pozycji - mówi Joanna Lichocka o programach, w których jest po jednym gościu z każdego klubu parlamentarnego. Posłanka skrytykowała ostatnio TVP za nadmiar polityków opozycji w stosunku do osób z partii rządzącej.
Zobacz wideo

Członkowie Rady Mediów Narodowych są zaniepokojeni, że w TVP może dochodzić do przypadków stronniczości... na rzecz opozycji. O co chodzi? 

Sprawa zaczęła się od czwartkowej wizyty Joanny Lichockiej, posłanki PiS i członki Rady Mediów Narodowych. Poza nią gośćmi w programie "Minęła 8" w TVP Info byli: Miłosz Motyka z PSL, Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15 i Mirosław Pampuch z Nowoczesnej. Lichocka oburzyła się na prowadzącego Adriana Klarenbacha, że jest to niesprawiedliwe dla partii rządzącej. - Dlaczego tak nieproporcjonalnie dobrał pan gości do programu? - pytała i wytknęła, że są dwie osoby z niedawno założonej Koalicji Europejskiej. Oskarżała, że program jest "ustawiony", bo jest "trzech gości do jednego". 

O tę sytuację zapytał Lichocką serwis WP.pl. Posłanka podtrzymała swoje zarzuty, że program był "ustawiony", o czym chciała poinformować widzów. Wspomniała też o innym programie, gdzie zawsze zaprasza się posłów ze wszystkich klubów parlamentarnych. - Siłą rzeczy PiS jest zatem na straconej pozycji - mówiła.

"Lichocka miała prawo zarzucić TVP stronniczość"

Zaniepokojenie Lichockiej podziela szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. Jak mówił Wirtualnej Polsce, zgrupowanie partii opozycyjnych w Koalicji Obywatelskiej rzeczywiście stwarza wzywanie dla TVP w kwestii "zachowania proporcji" gości. Jego zdaniem by było "sprawiedliwe", to w programie z udziałem np. polityka PSL i PO powinno być dwóch polityków ze Zjednoczonej Prawicy. 

Czabański ocenił, że Lichocka "miała prawo zarzucić TVP, że jest stronnicza na korzyść opozycji w tym programie". - Oczekuję od TVP zrównoważonego przekazu. Nie chcę emocji w TVP. Chcę argumentów - powiedział i stwierdził, że właśnie przewaga polityków opozycji prowadzi do "gry na emocjach".

Więcej o: