Studentka z Łodzi oskarża policję o opieszałość. Powinno być nagranie, ale akurat "padły baterie"

Studentka łódzkiej filmówki wracała w poniedziałek nad ranem do domu, gdy zaatakował ją mężczyzna - bił ją i groził gwałtem. Policja zjawiła się na miejscu, ale zdaniem kobiety, nie zachowała się prawidłowo.
Zobacz wideo

W poniedziałek nad ranem studentka z Łodzi została zaatakowana, gdy wracała ze szkolnej transmisji gali oskarowej do akademika. "Nie zauważyłam, jak w ciągu kilkudziesięciu sekund podszedł do mnie mężczyzna, który krzyknął do mnie 'O ty, k...o' i zaczął mnie szarpać" - opisuje kobieta na Facebooku. Jak wynika z jej relacji, mężczyzna bił i kopał ją po ciele, również po głowie.

Kamery policjantów nieszczęśliwie się rozładowały

Na miejscu zjawiła się policja, ale zdaniem poszkodowanej policjant i policjantka zachowywali się nieodpowiednio i lekceważąco. Zarzuca im m.in. opieszałość. Policja w komunikacie odpierała zarzuty, ale sprawą zajęła się już łódzka prokuratura. Będzie sprawdzać, czy zachowanie policjantów było prawidłowe. 

To, czy interwencja policjantów przebiegła bez zarzutu powinno być łatwe do sprawdzenia. Każdy policjant ma bowiem na mundurze kamerę. Jak informuje TVN24, tej interwencji nie da się sprawdzić na nagraniu, ponieważ nieszczęśliwie oba urządzenia w momencie tej interwencji się wyłączyły. Żadne nagranie z interwencji się nie zachowało. 

- Patrol pracował od godziny 19 w niedzielę. Do zdarzenia doszło około 5:30 w poniedziałek. Niestety, w obu urządzeniach zabrakło zasilania, baterie się wyczerpały. Pech jest taki, że to była jedenasta godzina służby - mówi mł. insp. Joanna Kącka z komendy w Łodzi. Dodaje, że kamery często rozładowują się pod koniec dyżurów. 

Dziennikarze TVN24.pl przypominają jednak, że jeszcze miesiąc temu na konferencji prezentującej nowe urządzenia zachwalano ich możliwości. Poza tym, jak wtedy przekonywano, każdy funkcjonariusz powinien mieć ma ze sobą ładowarkę. 

Firma, która realizuje projekt kamer osobistych dla funkcjonariuszy, dodaje, że kamera powinna bez problemu pracować przez 12 godzin. 

Łódź. Mężczyzna napadł na studentkę

W Prokuraturze Okręgowej w Łodzi toczą się dwa postępowania ws. pobicia i próby gwałtu oraz tego, czy policja zareagowała prawidłowo.

We wtorek zatrzymano 29-letniego mężczyznę, podejrzanego o napaść na studentkę. Mężczyzna miał zostać przesłuchany w środę popołudniu lub na czwartek. Mężczyzna został okazany już pokrzywdzonym kobietom. Na środę zaplanowane jest też przesłuchanie kobiety przed sądem. Dopiero po zakończeniu tych czynności prokurator podejmie decyzję dotyczącą zarzutów.

Prokuratura informuje również, że na policję zgłosiła się druga kobieta, która również mogła paść ofiarą mężczyzny. Napastnik zaczepił kobietę 5 minut wcześniej, najpierw ją wyzywał, a potem zakrył jej ręką usta i zaczął bić ją po klatce piersiowej. Kobiecie udało się wyrwać i wbiec do najbliższego tramwaju.

Więcej o: