USA mają wysłać do Polski więcej żołnierzy, niż się spodziewano. Ale może to więcej kosztować

Kwestia obecności żołnierzy z USA w Polsce jest "na ostatniej prostej" - zapewniał niedawno szef MON Mariusz Błaszczak. Coraz bardziej prawdopodobna jest wersja, że nie będzie to stała baza, a zwiększenie liczby żołnierzy. Ale o więcej, niż się spodziewano - pisze "Rz".
Zobacz wideo

W marcu specjaliści z Pentagonu mają przedstawić szczegółową analizę pomysłu stałej bazy w Polsce amerykańskiemu Kongresowi. Amerykanie przedstawią też propozycję Polsce. Jak podaje "Rzeczpospolita", podczas marcowej wizyty w Polsce ma ją zaprezentować wiceszef Pentagonu John Rood. 

Według informacji dziennika, potwierdzają się wcześniejsze doniesienia: nie powstanie u nas stała baza (czyli dosłownie rozumiany "Fort Trump", o którym mówił Andrzej Duda), ale Amerykanie zwiększą swoją rotacyjną obecność wojskową. I to bardziej, niż wydawało się jeszcze jakiś czas temu, pisze w "Rz" Jędrzej Bielecki. Możliwe, że w ramach dowództwa amerykańskich wojsk w Poznaniu stacjonowałyby trzygwiazdkowy amerykański generał, "drugi co do rangi w Europie po dowódcy sił NATO", oraz na stałe zostaną umieszczone jednostki sił powietrznych. 

Ma to być możliwe w związku z odejściem ze stanowiska sekretarza obrony Jamesa Mattisa. Doświadczony generał był przeciwnikiem większej obecności czy stałej bazy w Polsce. Podobnie jak niektórzy eksperci uważał, że rozlokowane w Polsce jednostki w razie konfliktu stanowiłyby łatwy cel dla Rosji i przez to byłyby nieskuteczne. Kwestią negocjacji jest też to, jaki będzie udział Polski w kosztach obecności Amerykanów. Możliwe, że kwota byłaby wyższa niż 2 mld dolarów, o których mówiono wcześniej.

Rozlokowanie amerykańskich żołnierzy miałoby się zakończyć jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Rozważany ma być także przyjazd Donalda Trumpa na obchody 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej. 

Błaszczak potwierdza doniesienia

Minister Obrony potwierdził informacje o zwiększeniu liczebności wojsk amerykańskich w Polsce. Gość Sygnałów Dnia radiowej Jedynki odniósł się do publikacji "Rzeczpospolitej". Mariusz Błaszczak podkreślił, że zwiększenie liczebności będzie korzystne zarówno dla strony polskiej, jak i amerykańskiej.

Szef MON zaznaczył, że w ten sposób USA osiągają jeden ze swoich strategicznych celów - poprawę bezpieczeństwa w regionie. Mariusz Błaszczak dodał, że zwiększenie liczebności wojsk amerykańskich to także zasługa obecnej ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce.

Pomysł na Fort Trump

W połowie lutego szef Błaszczak przekonywał, że rozmowy w sprawie stałej amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce są na ostatniej prostej. Błaszczak rozmawiał o tym w Monachium przy okazji konferencji o bezpieczeństwie z pełniącym obowiązki amerykańskiego sekretarza obrony Patrickiem Shanahanem. 

Ja bym mógł powiedzieć, przyrównując do terminologii sportowej, że uczestniczymy w maratonie. Jesteśmy tak gdzieś na 35. kilometrze, wszystkie trudności już za nami, niedługo ostatnia prosta. Jestem dobrej myśli - powiedział minister obrony polskim dziennikarzom w Monachium.

Jesienią w czasie wizyty w Białym Domu prezydent Andrzej Duda zaproponował, aby ewentualną przyszłą bazę nazwać Fort Trump - od nazwiska obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Polska zaoferowała też, że wyłoży pieniądze na niezbędne inwestycje związane z bazą.

Obecnie w Polsce stacjonuje około tysiąca amerykańskich żołnierzy, wysłanych decyzją szczytu NATO z 2016 roku w ramach wzmocnienia tzw. wschodniej flanki. Na terenie wschodniej Europy jest też dodatkowa brygada, która składa się z pięciu tysięcy żołnierzy Stanów Zjednoczonych.

Więcej o: