Szkołom grozi paraliż, a Zalewska wybiera się do PE. Związkowcy: Jakby pokazała środkowy palec

Nauczyciele w 75 proc. wszystkich placówek oświatowych w Polsce mogą na wiosnę rozpocząć strajk. Wezmą w nim udział trzy związki zawodowe, zrzeszające razem ok. 300 tys. nauczycieli. W takiej atmosferze Anna Zalewska kandyduje do Parlamentu Europejskiego. - To pokazanie środkowego palca - mówi prezes ZNP Sławomir Broniarz.
Zobacz wideo

Medialne spekulacje o kandydaturze Anny Zalewskiej na eurodeputowaną pojawiały się od jakiegoś czasu. We wtorek Beata Mazurek tę informację potwierdziła. Minister edukacji będzie jedynką w okręgu opolskim i dolnośląskim. Wybory są w maju, tymczasem wszystko wskazuje na to, że wiosną dojdzie do ogromnego strajku nauczycieli, mogącego doprowadzić do paraliżu w oświacie.

Anna Zalewska startuje do PE, a nauczyciele strajkują

Procedurę sporu zbiorowego wszczął już Związek Nauczycielstwa Polskiego. - Średnia krajowa to ok. 90 proc. szkół objętych sporem zbiorowym. Ilu dokładnie nauczycieli weźmie udział w strajku, będziemy wiedzieli po zakończeniu referendum strajkowego - mówi Gazeta.pl Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Informacja o tym, kiedy dojdzie do strajku zostanie podana 4 marca.

Razem z ZNP procedurę sporu zbiorowego rozpoczęło Forum Związków Zawodowych. Wsparcie nauczycieli przyszło też ze strony "Solidarności". - Działamy od września. Do 15 lutego wszystkie sekcje przekształciły się w sztaby protestacyjne, do 15 marca rozpoczniemy procedurę sporu zbiorowego z pracodawcą. Po tym zbierze się sztab i podejmie decyzję, jaki będzie następny krok. Decyzji co do formy protestu jeszcze nie podjęliśmy - mówi nam z kolei Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania "Solidarności". Tylko "Solidarność" zrzesza 57 tys. pracowników. Łącznie do trzech związków należy ok. 300 tys. osób pracujących w szkołach, przedszkolach i innych placówkach. "Gazeta Wyborcza" wyliczyła, że ZNP i FZZ procedurę sporu zbiorowego rozpoczęły już w 23 tys. placówek, co stanowi ok. trzy czwarte wszystkich szkół i przedszkoli. Potwierdza nam to ZNP - docelowo w 75 proc. placówek może dojść do strajku. Dane te jednak nie obejmują związkowców z "S", więc liczba strajkujących może wzrosnąć.

Broniarz o Zalewskiej: "Daje się jej złoty spadochron"

Stołeczna "Wyborcza" szacuje, że w samej Warszawie protestować będą nauczyciele z 479 placówek, co stanowi 90 proc. całej bazy. W stolicy więc, jak wylicza dziennik, strajk dotknie ponad 250 tys. przedszkolaków i uczniów. 95 proc. wszystkich placówek prawdopodobnie zastrajkuje na Lubelszczyźnie.

Zapytaliśmy szefów związków, co sądzą o kandydowaniu minister Zalewskiej w takiej atmosferze. - Mówiąc nieładnie to pokazanie środkowego palca milionom uczniów, rodziców, nauczycieli i samorządowców, którzy padli ofiara tego efektu działania Zalewskiej, nazwanego reformą edukacji - mówi nam prezes Broniarz. - Chcę tu jednak zwrócić uwagę na rzecz ważniejszą, a mianowicie to, z jakim bagażem minister Zalewska pójdzie do Europarlamentu - mówi Broniarz, dodając, że Zalewska "nie wie, czym jest dialog". - To powinien być zaszczyt, nagroda, a wygląda na to, że daje się złoty spadochron ministrowi, który zdemolował edukację - dodaje i mówi: - W tym samym momencie, gdy będzie się kończyła rekrutacja i dzieci będą biegały od szkoły do szkoły, minister Zalewska będzie ze swoim radosnym uśmiechem wybierała się do Europarlamentu.

Przewodniczący Proksa przyznaje natomiast, że "S" spodziewała się, startu Zalewskiej w eurowyborach. - Smuci nas to, że pani minister prawdopodobnie nie zdąży podpisać z nami porozumienia, które obiecywała - mówi. - Z drugiej strony ostatni rok bardzo nas rozczarował. Mandat dużego zaufania trochę się zdezawuował i mamy spore zmartwienie, bo jeżeli Zalewska zostawi nas nowemu ministrowi, procedury będziemy musieli odnawiać, a to jest frustrujące - stwierdza Proksa. 

Więcej o: