"Najpierw leci dron, potem pukamy do drzwi domów". Tak straż miejska walczy ze smogiem

Smog to zmora niemal wszystkich miejsc w Polsce. Czujniki jakości powietrza przez większość roku alarmują, że poziomy PM10 i PM2,5 są ogromne. Władze miast starają się poprawić sytuację - pomagają wymieniać stare piece i wysyłają na kontrole straż miejską. Co zastają na miejscu strażnicy?
Zobacz wideo

Polskie miasta nadal królują na listach najbardziej zanieczyszczonych miast w Unii Europejskiej. W aktualnym rankingu Światowej Organizacji Zdrowia znalazło się aż 33 polskie miejscowości. Siedem z nich jest w pierwszej dziesiątce.

Gazeta.pl

Każdego roku strażnicy miejscy przeprowadzają od kilkuset do kilu tysięcy interwencji (w zależności od wielkości miasta) związanych z podejrzeniem zanieczyszczania powietrza w domostwach. W grudniu 2018 roku w Warszawie odbyło się ponad 1 300 kontroli, w Krakowie w listopadzie tego roku - ponad tysiąc. Strażnicy mówią jednak, że prowadzenie takich kontroli nie dość, że nie zawsze przynosi spodziewane efekty, to jeszcze przysparza wielu problemów.

„A na jakiej podstawie pan tu wchodzi”

Strażnicy miejscy mają prawo wejść na teren posesji albo domu w każdej chwili. Są wyposażeni w specjalne upoważnienia od prezydenta miasta.

Ludzie nie zawsze o tym wiedzą. Gdy strażnicy chcą wejść, często słyszą "A na jakiej podstawie pan tu chce wejść?"

- mówi Sławomir Smyk ze Straży Miejskiej w Warszawie. Dodaje, że w ostatnich latach takich przypadków jest już coraz mniej, bo ludzie zdają sobie sprawę z tego, że strażnicy sprawdzają piece.

Straże miejskie z innych części Polski, z którymi się skontaktowaliśmy, mówią, że u nich problemy z umożliwieniem kontroli zdarzają się rzadko. Co dzieje się jednak, gdy odmówimy wpuszczenia strażników? Przekonał się o tym mieszkaniec Gliwic, który w 2017 roku w taki sposób próbował się wykręcić. Na miejsce została wezwana policja, która wyjaśniła sytuację.

Śmieci leżą obok pieca, ale się nie palą

Opoczno od lat znajduje się z niechlubnej ścisłej czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. W najnowszym raporcie WHO "załapało" się na podium - jest trzecim najbardziej zanieczyszczonym miastem w Unii Europejskiej. Rzecznik prasowy gminy Opoczno, Piotr Stempniak, mówi, że kontrole są oczywiście w Opocznie prowadzone. W części przypadków wykrywane są nieprawidłowości, ale często pojawia się również problem z udokumentowaniem przewinienia.

Strażnicy miejscy widzą, że koło pieca znajdują się odpady - zazwyczaj tektura, kolorowe gazety, plastikowe butelki, ubrania, opakowania po produktach spożywczych. Jednak nie ma pewności, że są one spalane

- tłumaczy rzecznik Stempniak.

W takich przypadkach można tylko domniemywać, że ktoś pali niedozwolonymi produktami i konsekwencje nie są poważne. Zazwyczaj kończy się pouczeniem, czasem mandatem.

Do śmieci leżących przy piecach inne podejście ma stołeczna straż miejska. - Z doświadczenia wiemy, że jeżeli ktoś składuje stare meble czy odpady poprodukcyjne, to najprawdopodobniej trafią one do paleniska - mówi Anna Krzeczkowska, kierownik Referatu Kontroli Środowiska OOŚ Straży Miejskiej m.st. Warszawy.

Sławomir Smyk dodaje jeszcze, że oczywiście nie można nikogo ukarać ze względu na podejrzenie. - Ale są przecież badania. W takich przypadkach pobiera się próbkę popiołu z pieca, wysyła do analizy i wtedy nie ma już wątpliwości - tłumaczy rzecznik stołecznej straży miejskiej.

Centrum czyste, obrzeża brudne

Nie od dziś mówi się o tym, że za złą jakość powietrza w miastach wcale nie są odpowiedzialni kierowcy. Głównymi winowajcami są domki jednorodzinne. W przypadku dużych miast znajdują się one w podmiejskich miejscowościach. Idealnym przykładem jest tutaj Warszawa.

W Warszawie mamy dużą komunikację samochodową i latem to właśnie ona odpowiedzialna jest za 100 procent smogu. Wtedy nie mamy jednak żadnych alarmów smogowych. Te pojawiają się dopiero, gdy robi się zimno. A samochody też przecież wtedy jeżdżą

- mówiła w rozmowie Metrowarszawa.pl Krystyna Barańska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie.

Podobny problem komunikują strażnicy miejscy z Żywca zajmującego 4. miejsce na liście najbardziej zanieczyszczonych miast w Unii Europejskiej. Sekcja prasowa pisze nam, że strażnicy co prawda prowadzą kontrole, ale na jakość powietrza w Żywcu główny wpływ mają miejscowości położone wokół miasta.

Tam nie ma prawie żadnej kontroli nad jakością spalanego paliwa. Tylko jeden czujnik wyłapuje dane o powietrzu w okolicznych miejscowość i niemal cały czas pokazuje mocno przekroczone normy

- tłumaczy Waldemar Walczak ze Straży Miejskiej w Żywcu.

Smogowi recydywiści

W Warszawie straż miejska co roku kontroluje tysiące posesji i zakładów pracy. W jaki sposób typują kontrolowane adresy? Sławomir Wąs tłumaczy, że część z nich odbywa się na podstawie zgłoszeń zaniepokojonych mieszkańców. Do innych domostw strażnicy docierają sami.

Mamy do dyspozycji specjalne „smogowozy”, a ostatnio również drony, którymi kontrolujemy jakość powietrza na danym osiedlu. Gdy okaże się, że zanieczyszczenie jest tam bardzo duże, zaczynamy pukać do drzwi domów

- tłumaczy Sławomir Wąs.

Czy kontrole i kary, które ma do dyspozycji straż miejska, przynoszą spodziewane efekty? W większości przypadków tak. Osoby, które dostały pouczenie albo mandat, uczą się na swoich błędach i nie palą już w piecach niedozwolonymi materiałami. Warszawski strażnik mówi nam jednak, że zdarzają się recydywiści. - Gdy odkryjemy, że ktoś łamał prawo, zawsze po jakimś czasie wracamy w to samo miejsce, żeby sprawdzić, czy proceder się skończył. Niestety nie wszyscy uczą się na swoich błędach - opowiada.

W przypadku smogowych "recydywistów" kara jest zawsze bardziej dotkliwa. Zamiast pouczenia czy 200 złotych mandatu, takiej osobie wręcza się 500 złotych kary lub kieruje się wniosek do sądu.

Straż miejska jest skuteczniejsza, ale to nie wszystko

Łukasz Gmurczyk działający w organizacji "Smog Wawerski" mówi w rozmowie z Gazeta.pl, że od jakiegoś czasu obserwuje działania antysmogowe w Warszawie. Jego zdaniem kontrole stołecznej straży miejskiej są znacznie skuteczniejsze niż choćby kilka miesięcy temu. 

Udało się wywalczyć m.in to, że każda interwencja kończy się kontrolą nieruchomości i spisaniem protokołu. Dotychczas interwencje najczęściej kończyły się tylko przyjazdem patrolu i nawet brakiem próby rozmowy z właścicielem pieca

- mówi Gmurczyk.

Nowy sprzęt, taki jak np. drony, nie robi na nim jednak wrażenia. Zdaniem Łukasza Gmurczyka to tylko działanie wizerunkowe, które ma pokazać, że samorządy walczą ze smogiem. Według niego znacznie bardziej potrzebne są wilgotnościomierze, sprawdzające wilgotność drewna - uchwała antysmogowa zabroniła spalania drewna o wilgotności powyżej 20 proc. 

Dodaje też, że trzeba pamiętać, że w Warszawie jest prawie 20 tysięcy kopcących pieców. - Nawet sprawdzenie wszystkich przez straż miejską i całkowite wyeliminowanie patologii spalania śmieci nie sprawią, że problem smogu będzie zauważalnie mniejszy - mówi aktywista. 

Tłumaczy, że podczas kontroli domów, z których wydobywa się gęsty, śmierdzący dym, często nie pali się śmieci czy niedozwolonych produktów. Smog to obecnie w głównej mierze efekt dużej liczby pozaklasowych pieców węglowych, które nie spełniają żadnych norm emisji pyłów. Duże zagęszczenie takich pieców na niewielkiej przestrzeni to przepis na fatalną jakość powietrza. 

Receptą na smog jest jak najszybsza likwidacja indywidualnych palenisk węglowych i przechodzenie na niskoemisyjne źródła ciepła (gaz, nowoczesne kotły węglowe typu ekoprojekt). Właśnie na tym powinny skupić się samorządy

- ocenia.

Więcej o:
Komentarze (115)
"Najpierw leci dron, potem pukamy do drzwi domów". Tak straż miejska walczy ze smogiem
Zaloguj się
  • a.k.traper

    Oceniono 2 razy 0

    Proponuję dawać ulgi w opłatach tym, co ogrzewają domy gazem czy prądem, szybko zaczną się wymiany, gdy państwo daje to działa.

  • a.k.traper

    Oceniono 2 razy 0

    Jakoś SM nie ma problemu by dowalić mandat młodzianowi, który miałby ze soba pustą puszkę czy butelkę po piwie, nie zachodzi zależność, że miał ale nie pił, tylko że pił w miejscu publicznym i to jako nieletni.

  • naczelnik_czerpak

    Oceniono 3 razy -3

    Piecuchy śmieciowe minusują

  • czerwony7

    Oceniono 2 razy 2

    Chciałem tylko zwiększyć moc przyłączeniową energii elektrycznej aby zainstalować kocioł elektryczny aby zlikwidować piec węglowy i teraz najlepsze, ZGM który musiał wydać zezwolenie,stworzył takie wymagania(różnego rodzaju projekty np obliczenia jakie powinny być kaloryfery,projekty budowlane itd) że postanowiłem nadal opalać węglem(więc twierdzę, że walka ze smogiem to lipa i teraz jeszcze ciekawiej, obok bloku przechodzą 2 niezależne nitki CO(miejskie w odległości ok 1m oraz ok 3 m) ale ZGM ani myśli podłączyć do bloków mieszkalnych.Tak wygląda walka ze smogiem w tym kraju.

  • ajkiu13371337

    Oceniono 5 razy 3

    Straż miejska i policja ignorują psy latające luzem. Zgłoszenia do gminy, policji i straży miejskiej nic nie dają. Są ignorowane. Aż jakiś pies nie zagryzie dziecka, jak np. w Katlewie. Dlaczego właściciele dużych pdów, które sobie swobodnie wychodzą poza posesję są bezkarni? Rząd nie działa.

  • metenburg

    Oceniono 4 razy -2

    ..."Strażnicy miejscy mają prawo wejść na teren posesji albo domu w każdej chwili"...
    O take Polskie walczylem ! Co za qrwa paranoja. To stwierdzenie uraga jakimkolwiek zasadom demokracji i obywatelskiej wolnosci. Inna sprawa jezeli maja dowod monitoringu czy analizy spalin.

  • klots

    Oceniono 1 raz 1

    Pani Krystyna Barańska z WIOŚ nie błysnęła. Może gdyby przynajmniej kilka razy zajrzała do tabelek, gdzie znajdują się pomiary w okresie letnim to zobaczyłaby, że normy też wielokrotnie są przekraczane (wtedy raczej nikt piecem się nie dogrzewa).
    Kilka kolorów symbolizujących poziom zanieczyszczenia to trochę za mało.
    Przy okazji chcę podziękować za zabranie urządzenia pomiarowego z ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Mogę teraz wierzyć, że spacerują najczystszą ulicą w Europie.
    Proponuję zabrać jeszcze urządzenie pomiarowe z Niepodległości wtedy będzie można twierdzić, że w centrum jest najczyściej i tylko trują ci z zewnątrz.
    Tak przy okazji.. czy widziała pani tych beznadziejnych ludzi stojących "na włączonym silniku" 10 minut, pół godziny albo i dłużej palących sobie w międzyczasie papierosa lub wgapionych w swój tablet czy telefon?

    Co do Straży Miejskiej w Warszawie to teoretycznie mogą kontrolować w godzinach 6 - 22 (bo w nocy tego nie robią). Czy 2/3 z 24 godzin kontroli wystarczy?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX