Nie będzie konsekwencji dla TVP za ujawnienie danych protestujących przed budynkiem stacji

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie wyciągnie konsekwencji wobec Telewizji Polskiej, która upubliczniła dane osobowe i wizerunki osób, biorących udział w incydencie z Magdaleną Ogórek 2 lutego przed budynkiem TVP Info.
Zobacz wideo

W sobotę 2 lutego grupa protestujących przed budynkiem TVP Info osób usiłowała uniemożliwić Magdalenie Ogórek wyjazd z terenu telewizji. Wykrzykiwali pod jej adresem hasła: "Wstyd i hańba" czy "Kłamczucha".

Dwa dni później, w poniedziałek, "Wiadomości" wyemitowały materiał na temat protestów odbywających się przed Telewizją Polską od kilkunastu już wtedy dni. W materiale tym pokazano wizerunki 10 osób, biorących w nich udział, podano ich imiona i nazwiska, a także ujawniono miejsce pracy jednej z uczestniczek.

Zareagował RPO i UODO

Upublicznienie danych chronionych przez Telewizję Polską wywołało oburzenie w środowisku dziennikarskim. Wiele osób sugerowało, że jest to niezgodne z ustawą RODO, a protestujący, których sprawa bezpośrednio dotyczy, powinni podjąć kroki prawne.

Sprawą zainteresował się też Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Skierował  do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pismo, prosząc o zbadanie sprawy. Argumentował, że "dobrem osobistym człowieka jest między innymi jego wizerunek".

Podobne pismo skierował do KRRiT prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Wpłynęły także trzy wnioski indywidualne.

KRRiT nie przewiduje konsekwencji

Jak dowiedział się portal Wirtualne Media, KRRiT przeprowadzi standardowe postępowanie w tej sprawie, czyli zwróci się do Telewizji Polskiej z prośbą o nagranie programu i przedstawienie stanowiska nadawcy w związku z zastrzeżeniami odbiorców. Następnie KRRiT może zakończyć sprawę lub prowadzić dalsze działania mogące skutkować ukaraniem nadawcy lub wezwaniem go do przestrzegania Ustawy i radiofonii i telewizji. Ponieważ jednak KRRiT nie zajmuje się ochroną wizerunku, danych osobowych i dóbr osobistych, w praktyce niewiele może zrobić.

- Nie planujemy wydawać stanowiska w tej sprawie. Do KRRiT wpłynęło kilka skarg prywatnych oraz pisma od prezes UODO i Rzecznika Praw Obywatelskich. Z tych pism nie wynika, aby któryś z tych urzędów zamierzał podjąć kroki prawne w tej sprawie. Nie wskazano w nich również przepisów wynikających z ustawy o radiofonii i telewizji. Jako przewodniczący mogę powiedzieć, że sprawa jest w toku, te pisma będziemy rozpatrywać, podobnie, jak skargi prywatne - powiedział przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski w rozmowie z portalem.

Dodał, że według niego kolejne granice zostały przekroczone, "a zaczęło się od bezprecedensowego ataku na kobietę-dziennikarkę nie wykonującą w danym momencie swoich zadań służbowych".

Więcej o: