Prezydent Sosnowca szukał "dzbanów", którzy zniszczyli oświetlenie. Jest efekt

Nietypowe ogłoszenie prezydenta Sosnowca. Arkadiusz Chęciński poszukiwał "dzbanów", którzy zdewastowali sprzęt w ogrodzie polisensorycznym w Sosnowcu. Akcja przyniosła oczekiwany rezultat.
Zobacz wideo

7 stycznia 2019 roku w Sosnowcu dwóch mężczyzn zniszczyło część sprzętów w ogrodzie polisensorycznym w Parku Harcerskim w Sosnowcu. Władze miasta dały sprawcom miesiąc na to, aby się przyznali i naprawili szkody. Nie zgłosili się na policję, dlatego prezydent miasta Arkadiusz Chęciński postanowił włączyć się do akcji poszukiwania sprawcy.

Prezydent Sosnowca szuka "dzbanów", którzy uszkodzili sprzęt w Parku Harcerskim

Oglądam i nie wierzę, że można wykazać się taką głupotą! Co trzeba mieć w głowie, aby dewastować ogród dla najmłodszych, który został stworzony dla mieszkańców, a przede wszystkim dzieci z niepełnosprawnością? (...) Jeśli ktoś rozpoznaje tych "dzbanów", którym tak spodobały się elementy ogrodu polisensorycznego w Parku Harcerskim przy ulicy Ostrogórskiej, prosimy o kontakt z sosnowiecką policją

- napisał na Facebooku prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, publikując przy tym nagranie z monitoringu, na którym widać dwóch mężczyzn dewastujących sprzęt w ogrodzie polisensorycznym w Parku Harcerskim. Mężczyźni zniszczyli oświetlenie oraz skrzynkę z przyłączem odpowiadającym za zasilanie.

Udana akcja poszukiwawcza. Wandal zgłosił się do władz miasta

Ogród polisensoryczny w Sosnowcu został oddany do użytku mieszkańców w 2017 roku. Znajdują się w nim m.in. kącik szachowy dla seniorów, siłownia, rozarium oraz ogród aktywności dla zwierząt. Najważniejszą funkcją ogrodu jest jednak to, że jest miejscem edukacji i rehabilitacji dla osób z niepełnosprawnościami. Z rehabilitacji w tym miejscu korzystają m.in. uczniowie Zespołu Szkół Specjalnych nr 4 w Sosnowcu.

Kiedy prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński włączył się do poszukiwań sprawców, publikując nagranie z kamer pobliskiej szkoły, jeden ze sprawców zgłosił się przez Facebooka, przyznając, że to on został zarejestrowany na filmie. Władze miasta liczą na to, że sprawca pokryje koszy naprawy uszkodzonego sprzętu, jednak najpierw policja musi potwierdzić, czy osoba, która się przyznała, rzeczywiście jest osobą, którą widać na nagraniu z monitoringu.