Bodnar o ujawnieniu przez "Wiadomości" TVP danych protestujących: Takich metod nie można stosować

W "Wiadomościach" TVP pokazane zostały wizerunki i dane osób, które brały udział w sobotnim proteście przed siedzibą telewizji. Wymieniono je z imienia i nazwiska. Spotkało się to z krytyką m.in. rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara.
Zobacz wideo

Jeden z materiałów wieczornych "Wiadomości" poświęcony został "atakowi" na Magdalenę Ogórek. Wydarzeniem, od którego wyszedł autor, były sobotnie zajścia przed siedzibą TVP. Wieczorem tego dnia grupa osób przyszła protestować przeciwko temu, w jaki sposób telewizja publiczna informuje o wydarzeniach w kraju. W trakcie protestu doszło do zablokowania samochodu Ogórek.

Adam Bodnar komentuje ujawnienie protestujących

W materiale "Wiadomości" pokazano wizerunki protestujących, ich imiona i nazwiska. W przypadku jednej z kobiet, która brała udział w incydencie przed TVP, podano również jej miejsce pracy. Była minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska zapytała na Twitterze rzecznika praw obywatelskich, czy TVP mogła to zrobić. Jego odpowiedź była jednoznaczna. "Jeżeli nie może tego robić nawet policja (chyba, że są wydane listy gończe), to tym bardziej takich metod nie może stosować telewizja, zwłaszcza publiczna" - napisał Adam Bodnar.

Na jego wpis natychmiast zareagował Jarosław Olechowski, naczelny "Wiadomości". "Panie Rzeczniku, dlaczego nie stanął Pan w obronie pracowników i współpracowników TVP wulgarnie obrażanych i zaszczuwanych od kilku tygodni, których wizerunki demonstranci publikują w Internecie?! Dlaczego stosuje Pan podwójne standardy?" - stwierdził Olechowski. Wtórowała mu Joanna Lichocka, była dziennikarka, teraz posłanka PiS. Według Lichockiej rzecznik praw obywatelskich "mija się z prawdą". "Ci państwo brali udział w publicznym "proteście", "demonstrowali". Można zatem ujawniać ich wizerunek i nazwiska jak w przypadku każdego publicznego wystąpienia" - napisała.

Materiał krytykuje też Sławomir Neumann z PO. "Jutro przeanalizujemy prawnie ten materiał który pokazały Wiadomości TVP i jeśli będą przesłanki, to skierujemy sprawę do prokuratury. Osoby pokrzywdzone, których dane osobowe zostały publikowane,mogą skorzystać z pomocy prawnej Biura Interwencji Obywatelskiej działającej przy PO" - napisał.

W kolejnym wpisie Neumann pytał, czy redakcja posiada dane o protestujących z materiałów operacyjnych policji.

Z kolei Agata Szcześniak z oko.press opublikowała na Twitterze wiadomości, jakie miała dostać po emisji materiału jedna z protestujących. Wpisu nie zamieszczamy, bo zawiera wulgaryzmu, można go przeczytać tutaj.

W ostrych słowach materiał komentuje z kolei blogerka kataryna. "Szczujnia, po prostu szczujnia. Nie widzę żadnego uzasadnienia dla robienia takich materiałów. Ze zdjęciami i nazwiskami 'warchołów'" - napisała.

Materiału broni między innymi warszawski radny PiS Sebastian Kaleta. "To osoby powszechnie znane z licznych skandalicznych zachowań, aktywne w mediach,to nie są przypadkowe osoby" - pisze warszawski radny PiS Sebastian Kaleta.

Z kolei szef portalu tvp.info Samuel Pereira stwierdza, że "Nie ma czegoś takiego jak anonimowość złych ludzi publicznie atakujących innych i robiących rzeczy podłe".

Więcej o: