Policja analizuje materiały z wystąpienia Rybaka w Oświęcimiu. Mówił o "żydowskich najeźdźcach"

W Oświęcimiu, w dniu upamiętnienia ofiar Holocaustu, nacjonalista Piotr Rybak mówił o "żydowskich najeźdźcach". Zgromadzenie zabezpieczała policja. Teraz analizuje ona materiały m.in. z wystąpienia Rybaka i podkreśla, że to miasto mogło zdecydować o rozwiązaniu zgromadzenia.
Zobacz wideo

27 stycznia, w rocznicę wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, na całym świecie obchodzony jest Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. W Oświęcimiu odbyły się uroczystości z udziałem ocalałych z Zagłady, a także władz państwowych. 

Jednak w mieście, a także w samym obozie miało miejsce zgromadzenie grupy kilkudziesięciu osób pod hasłem "pamięci o polskich ofiarach Auschwitz". Jednym z liderów zgromadzenia był nacjonalista Piotr Rybak, skazany wcześniej za spalenie kukły Żyda. W czasie zgromadzenia mówił, że "przyszedł czas powiedzieć tym najeźdźcom żydowskim: dosyć tego wszystkiego!"  i wzywał do "walki o polskość". Po oficjalnym zakończeniu zgromadzenia jego uczestnicy udali się do obozu Auschwitz.

Zgromadzenie było ochraniane przez policję. Zabezpieczała ona przemarsz i oddzielała kilka osób, które pojawiły się w pobliżu manifestacji z transparentem "Stop Faszystom". Manifestacja i słowa, które na niej padły zostały skrytykowane przez polityków i dziennikarzy, pojawiły się też wezwania do działań ze strony policji i prokuratury. 

Szef MSWiA Joachim Brudziński początkowo pisał: "Zareagować na co? Na to,że ktoś ma nie po kolei w głowie i za całe zło tego świata i swoje frustracje wini taki czy inny naród?". W kolejnych wpisach na Twitterze odcinał się od zarzutów, jakoby policja nie reagowała na antysemickie hasła. Sam Rybak w czasie wystąpienia mówił, że uczestnicy demonstracji - w tym samochód z nagłośnieniem - byli wielokrotnie zatrzymywani przez policję w drodze do Oświęcimia. 

Policja "analizuje materiały"

W niedzielę wieczorem policja poinformowała, że "bezpośrednio po zakończeniu zabezpieczenia przystąpiła do analizy zgromadzonego materiału,w tym nagrań i zdjęć ze zgromadzenia Piotra Rybaka".  

"W każdym przypadku uzasadniającym podejrzenie popełnienia przestępstwa dowody przekażemy do Prokuratury celem podjęcia dalszych decyzji" - zapewniła policja. 

Sytuację skomentował też rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka. Wyjaśnił, że grupa nie miała zgody na manifestację na terenie byłego obozu. Jednak w praktyce uczestnicy marszu i tak tam byli - jako zwykli goście, a nie formalne zgromadzenie. "Na obchody wyzwolenia Obozu ma prawo wejść każdy obywatel. Szczególnie chroniona i ograniczenie wstępu dotyczy wówczas tylko strefy, gdzie przebywają osoby chronione przez Służbę Ochrony Państwa. Tam wchodzili już pojedynczo (ewentualnie grupkami) przepisowo" - napisał rzecznik KGP.

Zaś "zgromadzenie Piotra Rybaka odbywało się na terenie miasta poza granicami Obozu i zgodnie z ustawą zgodę wyraził Prezydent Miasta Oświęcimia" - napisał. Podkreślił, że to prezydent miasta ma możliwość rozwiązania zgromadzenia i nie zrobił tego.