Piotr Adamowicz o śmierci brata: Lekarz powiedział, że takie obrażenia spotyka się na wojnie

- Po pogrzebie rozdzwoniły się telefony do organizatorów pogrzebu od katolickich ortodoksów. Nie podobało im się to, że pogrzeb był tak uroczysty - mówił w "Czarno na Białym" w TVN24 Piotr Adamowicz, brat prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
Zobacz wideo

Piotr Adamowicz w programie "Czarno na Białym" w TVN24 opowiadał o wydarzeniach, które miały miejsce tuż po ataku na prezydenta podczas finału WOŚP 13 stycznia.

Paweł Adamowicz w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie przeszedł kilkugodzinną operację. Zmarł następnego dnia w wyniku odniesionych obrażeń. Napastnik - 27-letni Stefan W. - usłyszał zarzuty.

- Dostałem informację, że w pewnym momencie zjechało się tyle lekarzy, że było 2,5 [raza tyle] osób potrzebnych do przeprowadzenia zabiegu. Jakiś lekarz, który był w Warszawie, jak się dowiedział, wsiadł w samolot i przyleciał do Gdańska - mówił Piotr Adamowicz w TVN24.

Chyba jeden z profesorów powiedział, że w zasadzie takie obrażenia to się spotyka na wojnie. Powiedzieli, że jeżeli przeżyje do rana, to będzie cud i należy się o ten cud modlić

- dodał brat zmarłego prezydenta.

Piotr Adamowicz skomentował też postępowanie arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. Duchowny wygłosił homilię podczas pogrzebu Pawła Adamowicza wbrew woli rodziny. Bliscy zmarłego prezydenta chcieli, by kazanie wygłosił związany z rodziną Adamowiczów ks. Krzysztof Niedałtowski. Piotr Adamowicz powiedział jednak, że "rozumie" decyzję arcybiskupa.

Jest gospodarzem Kościoła gdańskiego, jest poza sporem, to osoba bardzo uczuciowa i sentymentalna. Kiedy Głódź ciężko zachorował na raka i leżał w szpitalu w Warszawie, mój brat chyba jako jedyny z tutejszych działaczy, polityków go odwiedził

- mówił Adamowicz w "Czarno na Białym". Podkreślił, że "w zgodnej ocenie wielu fachowców to kazanie abp. Głódzia było jednym z jego najlepszych kazań".

Piotr Adamowicz dodał także, że pogrzeb wywołał wśród niektórych osób negatywne emocje:

Po tym pogrzebie rozdzwoniły się telefony do organizatorów pogrzebu. Od ortodoksów, kościelnych, katolickich ortodoksów. To, że był tak uroczysty pogrzeb, to, że było uroczyste kazanie, to, że wszystko było dostojnie i godnie, to że prochy spoczęły tam, gdzie spoczęły, nie spodobało się ortodoksom katolickim. Były telefony.

- Swoje w życiu zrobił, wiele rzeczy pozytywnych, popełniał też błędy, do których się przyznawał. Bilans jest pozytywny - podsumował życie swojego brata Piotr Adamowicz.

Zobacz wideo
Więcej o: