Tajne negocjacje z Amerykanami i MON zaskakuje. Lecą black hawki, choć nie wiadomo jakie

MON z zaskoczenia ogłosiło zakup czterech śmigłowców "Black Hawk". To takie, których zakup ponad dwa lata temu deklarował Antoni Macierewicz. Ministerstwo trzymało rozmowy z Amerykanami w ścisłej tajemnicy, publicznie deklarując, że inne śmigłowce są ważniejsze. Nie jest jasne w jaki sposób maszyny kupiono ani jakie mają być.

Wiadomo tyle, że cztery śmigłowce mają być przeznaczone do wspierania Wojsk Specjalnych i najpewniej trafią do zajmującej się tym 7. Eskadry Działań Specjalnych (7. EDS). Podpisanie umowy na ich zakup ma mieć miejsce w piątek w zakładach PZL Mielec, należących do koncernu Lockheed Martin. Według ministra Mariusza Błaszczaka ma to być "początek współpracy" i mogą być kolejne zamówienia.

Więcej informacji nie ma. Przedstawiciel Centrum Operacyjnego MON stwierdził, iż "wszystko co można powiedzieć" znajduje się na stronie internetowej ministerstwa. Jest tam informacja o tym jak można wziąć udział w jutrzejszym podpisywaniu umowy. MON stosuje tu swoją politykę informacyjną wprowadzoną rok temu przez ministra Błaszczaka, czyli mówi tak mało jak to możliwe.

Diabeł tkwi w szczegółach 

MON nie ujawnia nawet tego jakie właściwe śmigłowce ma zamiar kupić. Pod nazwą "Black Hawk", kryje się cała rodzina maszyn, które istotnie się różnią od siebie. W PZL Mielec odbywa się montaż i częściowa produkcja podstawowej wersji tych śmigłowców oznaczona S-70i. Została tak zaprojektowana, aby być pozbawioną specjalistycznego wyposażenia wojskowego, na którego eksport z USA musi wyrazić Departament Stanu i Kongres w ramach tak zwanej procedury FMS. Dzięki temu koncern Lockheed Martin może ją łatwiej i szybciej sprzedawać innym państwom.

Oznacza to jednak, że podstawowe maszyny, które można kupić w Mielcu, są ubogo wyposażone jak na potrzeby Wojsk Specjalnych. Komandosi zazwyczaj operują w nocy a wożące ich maszyny muszą mieć specjalistyczną elektronikę umożliwiającą ryzykowne loty na małych wysokościach w ciemności i złych warunkach atmosferycznych. Do tego dobre systemy do łączności, dodatkowe uzbrojenie i opancerzenie oraz na przykład system do tankowania w locie. W amerykańskim wojsku taka najnowsza specjalistyczna wersja dla jednostek specjalnych została oznaczona MH-60M. Ma nawet zmodyfikowane silniki.

- MON nie informuje otwarcie o planowanym wyposażeniu tych black hawków i nie wiemy praktycznie nic o wyposażeniu maszyn dla wojsk specjalnych. Dopóki ich nie zobaczymy, można tylko spekulować - mówi Gazeta.pl Juliusz Sabak, dziennikarz portalu defence24.pl. - Można na tych maszynach zamontować inne wyposażenie niż Amerykanie montują na swoich MH-60 dla jednostek specjalnych i w ten sposób ominąć FMS. Jednak chcąc współpracować z wojskiem amerykańskim, dobrze byłoby mieć kompatybilny sprzęt - dodaje.

Jeśli więc jutro w obecności ministra zostanie w Mielcu podpisana umowa na dostawy S-70i, to później trzeba będzie się zwrócić do Waszyngtonu o sprzęt do ich ulepszenia do wersji odpowiadającej komandosom. To oznacza dodatkowe pieniądze i czas. Na razie nie ma informacji o zwróceniu się przez Polskę z zapytaniem do USA w sprawie dodatkowego wyposażenia dla black hawków.

- O ile mi wiadomo, te nie da się jej przeprowadzić w sposób tajny. Potrzebne są akceptacje Departamentu Stanu i Senatu, które amerykańska administracja podaje do publicznej wiadomości - mówi Sabak.

Wersje black hawków dla sił specjalnych mają dużo dodatkowego wyposażenia. Na przykład wyraźnie wystającą przed dziób sondę do pobierania paliwa w locieWersje black hawków dla sił specjalnych mają dużo dodatkowego wyposażenia. Na przykład wyraźnie wystającą przed dziób sondę do pobierania paliwa w locie Fot. USAF

Nagła zmiana priorytetów

Bardzo ważną kwestią jest też to, na jakiej podstawie MON w ogóle zdecydował się na zakup maszyn od koncernu Lockheed Martin. Do niedawna ministerstwo publicznie przekonywało, że maszyny dla Wojsk Specjalnych nie są priorytetem, bo 7. EDS ma najmłodsze śmigłowce w całym wojsku i ważniejsze jest szybko kupić te dla Marynarki Wojennej.

Przetarg na zakup ośmiu maszyn dla Wojsk Specjalnych formalnie rozpoczęto jeszcze w 2017 roku, po festiwalu nieprawdziwych deklaracji autorstwa ministra Antoniego Macierewicza o tym kiedy i ile black hawków z Mielca zakupi MON. Postępowanie szło powoli, choć teoretycznie było priorytetowe. Ostatecznie w czerwcu 2018 roku ogłoszono, że cofnięto zaproszenie do składania ofert. Nie padła oficjalna deklaracja o zakończeniu postępowania, jednak przedstawiciele MON zaczęli mówić (np. wiceminister Skurkiewicz w Sejmie 15 czerwca), że priorytetem są teraz maszyny dla Marynarki Wojennej. Ustały jakiekolwiek informacje na temat tych dla Wojsk Specjalnych. Do dzisiaj.

Jak dowiedziała się Gazeta.pl w Inspektoracie Uzbrojenia MON, maszyny koncernu Lockheed Martin wybrano w trybie "negocjacji z jednym dostawcą". Oznacza to, że nie było konkurencyjnego przetargu, ale uznano, że tylko maszyny z Mielca spełniają wymagania wojska, wobec czego można zrezygnować z normalnego przetargu.

Taką ścieżkę przetarło już MSWiA, które w 2018 roku zakupiło w ten sposób trzy S-70i z Mielca dla jednostek antyterrorystycznych. Sprawdzono w internecie ogólne parametry różnych śmigłowców i uznano, że tylko te z PZL Mielec spełniają oczekiwania policyjne. Bez informowania opinii publicznej rozpoczęto negocjacje z amerykańskim koncernem a potem szybko podpisano umowę. Nie ujawniono na jakiej podstawie wybrano S-70i, zasłaniając się tym, że sposoby działania antyterrorystów są tajne i określone na ich podstawie wymogi też są tajne. Jest możliwe, że MON wzięło przykład z MSWiA i w ten sam sposób postanowiło kupić black hawki. Operacje i metody działania komandosów też są niejawne.

Co istotne, w ten sposób mogła zostać otwarta furtka do dalszych przyśpieszonych zakupów maszyn od koncernu Lockheed Martin bez konkurencyjnych przetargów. - To otwiera drogę do kupowania kolejnych black hawków przy uzasadnieniu, że taki sprzęt jest już w wojsku i stworzono dla niego infrastrukturę oraz system szkolenia. Jest to wyjątek do procedury przetargowej ujęty w prawie zamówień publicznych i wielokrotnie już stosowany. Można też w kolejnym przetargu na śmigłowce zapis zapis o dodatkowych punktach dla tego sprzętu, który już jest na wyposażeniu Wojska Polskiego - mówi Sabak.

30.11.2018, Warszawa, minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński podczas uroczystości przekazania policji śmigłowców Black Hawk.30.11.2018, Warszawa, minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński podczas uroczystości przekazania policji śmigłowców Black Hawk. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

"Polska" fabryka należąca do Amerykanów

W tym kontekście istotna jest też polityka. Politycy PiS nie kryją się z sympatią dla zakładów w Mielcu, leżących na Podkarpaciu, tradycyjnym bastionie zwolenników tego ugrupowania. W 2014 roku, kiedy trwał anulowany później przez PiS przetarg na zakup śmigłowców, Jarosław Kaczyński mówił w Rzeszowie, iż został on "ustawiony" pod maszyny konkurencji.

- Został ustawiony w imię bardzo złej, niemądrej szkodliwej polityki. To jest polityka, która przyjmuje jako założenie niepodważalne, że kupować broń musimy w Europie. Nie. Jedynym państwem, które jest dla nas realnym sojusznikiem, takim, który może nas rzeczywiście obronić, są Stany Zjednoczone - twierdził.

Po przejęciu władzy, jesienią 2016 roku skasowano przetarg na śmigłowce, w którym za czasów PO wybrano H225M Caracal od Airbus Helicopters. Ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz niedługo później udał się do Mielca, gdzie oficjalnie deklarował, iż jeszcze w tym samym roku wojsko kupi dwa black hawki a w kolejnych następne. Nie było jednak wiadomo na jakiej podstawie i w ramach jakiej procedury. Ostatecznie nic z tego nie wyszło.

Politycy PiS podkreślają również często, że jest dla nich ważne, iż zakłady w Mielcu to "polska fabryka", choć faktycznie należy do Amerykanów. Powiedział to sam minister Błaszczak w Jedynce, kiedy zapowiadał podpisanie umowy na zakup czterech śmigłowców. - Dla mnie ważne jest to, że to polskie zakłady PZL Mielec wyprodukują dla Wojska Polskiego ten sprzęt - mówił.

Więcej o:
Komentarze (313)
Śmigłowce dla wojska z PZL Mielec. MON kupuje black hawki
Zaloguj się
  • krzysztof_ptk

    Oceniono 63 razy 53

    czterech śmigłowców Black Hawk...W międzyczasie nakupiono tyle pancernych BMW i je rozwalono..

  • dante_waw

    Oceniono 52 razy 44

    4ry?... to sie Putin posra ze strachu.... Maladziec Antoni... najlepszy nabytek wywiadu rosyjskiego od czasu Aldricha Amesa....

  • sselrats

    Oceniono 50 razy 42

    To musi byc tajne bo inaczej to zaraz pokaza lepszy sprzet na defiladzie w Ghanie.

  • czechy11

    Oceniono 49 razy 37

    Polscy to jest złodziejstwo w biały dzień. PiS uwalił przestać w którym Polska miała zagwarantowane inwestycje w polski przemysł, rozwój, technologie. W zamian dostajemy śmigłowce za krore musimy zapłacić nie dostając nic w zamian. To przekręt bezczelność i arogancja tej władzy. Dzisiaj w Łodzi, Dęblinie w Zakładach Lorniczych wykwalifikowani pracownicy lotnictwa zajmują die pudrowaniem trupów ciężarówek a mafijne władze PiS w rym czasie po kryjomu nalwersuna pieniądze jaki wasal USA. Precz z PiSem

  • vito60

    Oceniono 37 razy 31

    To jest kryminał, uwalono śmigłowce wybrane w przetargu, 13 mld gdzieś się rozpłynęło, teraz kupujemy kota w worku na warunkach producenta. Cena pewnie tak wygórowana jak za samoloty dla VIPów. Będziecie siedzieć, farmazony.

  • ks.krupinski

    Oceniono 37 razy 27

    To było tak. Trump zamówił 100 śmigłowców. Cztery z nich okazały się mieć wady fabryczne i nie nadawały się dla wojska amerykańskiego. Więc kazał jakiemuś pomagierowi zadzwonić do Dudy i powiedzieć, że ma kupić 4 śmigłowce po okazyjnej cenie, tylko 3x wyższej niż ta, którą płacą istotniejsi sojusznicy USA tacy jak Czarnogóra, Malediwy i Burkina Faso, to będzie się nimi mógł pochwalić wyborcom (win - win).

  • czechy11

    Oceniono 26 razy 18

    Polacy PiS uwalił publiczny przetarg aby po kryjomu kupić w mętnej wodzie inny złom. To złodziejstwo w biały dzień.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX