90 razy wychodził na przepustkę, aż znów zabił. Strażnicy "nadmiernie liberalnie" wydawali zgody

Artur K. został oskarżony o zabójstwo swojej narzeczonej i jej 3-letniego synka. Zrobił to podczas przepustki z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok za morderstwo swojej poprzedniej dziewczyny. Służba Więzienna prowadzi postępowanie ws. osób, które udzielały mordercy przepustek.
Zobacz wideo

Do tragedii w warszawskim Śródmieściu doszło we wrześniu 2018 roku. Artur K. wyszedł z więzienia na przepustkę i pojechał prosto do mieszkania swojej narzeczonej, gdzie mieszkała razem z 3-letnim synkiem.

Artur K. był na przepustkach 90 raz. Postępowanie wobec pracowników

Szybko wyszło na jaw, że Artur K. odsiadywał wyrok za morderstwo swojej poprzedniej dziewczyny. Ukrywał jednak ten fakt przed swoją obecną partnerką. Mówił jej, że siedzi za rozboje. Okazało się również, że morderca miał w więzieniu dużą swobodę. Podczas wyroku aż 90 razy wychodził na przepustki.

Służba Więzienne od razu wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie udzielanych przepustek. Początkowo mówiono, że nic nie wskazuje na nadużycia lub nieprawidłowości. Teraz zmieniono zdanie. 

Jak podaje Tvnwarszawa.pl, Elżbieta Krakowska, rzeczniczka prasowa dyrektora generalnego Służby Więziennej poinformowała, że pracownicy, którzy udzielali Arturowi K. przepustek robili to "nadmiernie liberalnie", a następnie tylko pobieżnie je kontrolowali. Dodał, że źle oceniali też to, jak zachowywał się na wolności. 

Wobec dziewięciu pracowników więzienia prowadzone jest postępowanie. Elżbieta Krakowska informuje, że grozi im nagana, obniżenie stopnia, wyznaczenie niższego stanowiska lub nawet wydalenie ze służby. 

Przypominamy, że wcześniej pracownicy służby więziennej tłumaczyli, że przepustki były przyznawane zgodnie z ich przeznaczeniem, a Artur K. zawsze wracał na czas i nie miano do niego żadnych zastrzeżeń. Dodawano, że po powrocie z każdej przepustki, kuratorzy rozpytywali o Artura K. jego rodzinę i znajomych. Raporty miały pozytywny wydźwięk, nie było tam ani jednego zastrzeżenia. Dobrze sprawował się też w zakładzie karnym. 40-latek ukończył szkołę, brał udział w różnych zajęciach oraz pracował. Niebawem z zakładu półotwartego miał trafić do zakładu otwartego.

Podwójne zabójstwo w Śródmieściu

8 września Artur K. wyszedł na przepustkę. Pojechał do mieszkania swojej partnerki Moniki K. Mężczyzna gołymi rękoma udusił 35-latkę i jej 3-letniego synka. Ich ciała kilka godzin później znalazła matka Moniki K. 

Zabójca sam zgłosił się na policję w nocy z soboty na niedzielę. Usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa w warunkach recydywy, a sąd tymczasowo go aresztował.

Na razie nie są znane motywy działania 40-latka. Wiadomo, że Monikę K. poznał przez internet, a na 22 września para planowała ślub.

Więcej o: