"SE": Stefan W. miał grozić swojemu znajomemu. "Rozpowiadał, że mnie zabije"

Stefan W., mężczyzna, który zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, miał wcześniej grozić swojemu znajomemu z dzieciństwa. Jak podaje "Super Express", 27-latek trzykrotnie wybił szyby w oknach mężczyzny i zapowiadał, że go zabije.
Zobacz wideo

Stefan W., mężczyzna, który 13 stycznia zaatakował w trakcie finału WOŚP w Gdańsku prezydenta miasta Pawła Adamowicza, już wcześniej miał przejawiać niebezpieczne skłonności.

Mężczyzna spędził 5,5 roku w więzieniu za napady na banki. Jednym z jego wspólników był przyjaciel z dzieciństwa - Tobiasz Ł. - który odsiedział 2 lata. Mężczyzna twierdzi, że Stefan W. po zakończeniu odsiadki obrał sobie Tobiasza Ł. za cel.

- Chciał się na mnie zemścić, bo ubzdurał sobie, że jestem odpowiedzialny za to, co go spotkało. Byłem przygotowany na to, że jak go spotkam na ulicy to będziemy się bić

- mówi Tobiasz Ł. w rozmowie z "Super Expressem".

Według Tobiasza Ł., Stefan W. trzykrotnie wybił cegłą szyby w jego domu. Za każdym razem Ł. zgłaszał to z rodziną na policję. Jak podaje "SE", do ostatniego ataku doszło 1 stycznia, potem Stefan W. przestał niepokoić swojego znajomego.

Poprosiliśmy gdańską policję o komentarz do publikacji "SE". Biuro prasowe komendy nie było w stanie "na gorąco" odpowiedzieć na nasze pytania, poprosiło o przesłanie ich e-mailem.

Pod koniec listopada, jeszcze przed tym, jak Stefan W. opuścił więzienie, na Komisariat III Policji w Gdańsku zgłosiła się jego matka. Kobieta twierdziła, że jej syn, który za nieco ponad tydzień miał wyjść na wolność, może stanowić zagrożenie.

#JedenDzienDluzej#JedenDzienDluzej Patryk Domozych/Gazeta.pl

W niedzielę 20 stycznia chcemy dokończyć na Gazeta.pl brutalnie przerwany tydzień temu 27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Akcja będzie trwała na naszej stronie od godz. 8 do 20. Pokażemy trwające wciąż aukcje, opiszemy jak wiele dobra Polacy w sobie mają i poprosimy Was o wpłaty na WOŚP. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Zobacz wideo
Więcej o: