Zabójca Pawła Adamowicza był badany przez psychiatrów 20 razy. Przed morderstwem przestał brać leki

Stefan W., mężczyzna, który śmiertelnie ugodził nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, był kilkadziesiąt razy badany przez psychiatrów w więzieniu - podaje "Rzeczpospolita". Matka mordercy zdradziła również, że na kilka dni przed morderstwem przestał brać leki.
Zobacz wideo

Paweł Adamowicz zginął w wyniku ciosów nożem, które zadał mu Stefan W. Mężczyzna wdarł się na scenę podczas finału WOŚP w Gdańsku i trzykrotnie ugodził prezydenta Gdańska. Pomimo reanimacji i operacji, polityka nie udało się uratować. Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek po południu.

Zobacz także: Dżentelmen, gdańszczanin, obrońca słabszych. Jak zapamiętamy Pawła Adamowicza?

Stefanowi W. trzykrotnie odmówiono wcześniejszego zwolnienia

Po zbrodni szybko wyszło na jaw, że Stefan W. jest już znany policji. Zabójca Adamowicza w 2013 roku był aresztowany za napady na bank. Podczas ostatniego, czwartego, został złapany na gorącym uczynku. Później sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. 

Jak podaje "Rzeczpospolita", Stefan W. odbył pełną karę, pomimo że trzykrotnie starał się o wcześniejsze zwolnienie. Za każdym razem mu go odmawiano. Zarówno sąd, jak i dyrektor więzienia motywowali swoją decyzję tym, że warunkowo zwalniany więzień musi wykazać się "w sposób wyróżniający" i pokazujący resocjalizację. W przypadku Stefana W. tak nie było. - Nie było gwarancji, że w przypadku warunkowego zwolnienia [Stefan W. - przyp. red.] będzie przestrzegał porządku prawnego - mówi ppłk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Centralnego Zakładu Służby Więziennej. 

Dowiadujemy się również, że Stefan W. nie był wzorowym więźniem. Podczas odsiadki otrzymał trzy kary dyscyplinarne i tylko jedną nagrodę. We wcześniejszych przekazach medialnych mówiło się o tym, że więźnia trzeba było izolować od innych osadzonych. Dodatkowo Stefan W. nie brał odpowiedzialności za popełnione czyny - cztery napady na bank. 

Stan psychiczny Stefana W.

Już wcześniej mówiło się, że Stefan W. mógł mieć problemy psychiczne, które zdiagnozowano podczas pobytu w więzieniu. Potwierdził to wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński podczas konferencji prasowej.

Jak czytamy w "Rz", podczas odsiadki Stefan W. był konsultowany przez ponad 20 lekarzy psychiatrów oraz leczony w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Szczecinie. Diagnozy były wiążące dla personelu więziennego. Po wyjściu z więzienia Stefan W. nie był poddany żadnej kontroli. 

Wiemy również, że gdy policja zjawiła się w mieszkaniu matki Stefana W., ta miała powiedzieć im, że jej syn niedawno przestał brać leki. Miał też odmówić uczestniczenia w sesjach terapeutycznych.