Tragedia zakończy działalność WOŚP? "Podejrzewam, że może się wydarzyć coś dokładnie odwrotnego"

Jacek Gądek
- Rezygnacja Jerzego Owsiaka nie zakończy działalności WOŚP. Może wręcz nowa osoba przyniesie nowe pomysły. Nie byłoby dobrze, gdyby organizacja charytatywna kręciła się wokół jednej osoby. Owsiak powinien już od dawna myśleć o nowym liderze - mówi dr Konrad Maj, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.
Zobacz wideo

W święto dobra wszyscy zobaczyli akt zła. To poruszy każdego Polaka z osobna?

Dr Konrad Maj: - Zapewne tak. Wcześniej mieliśmy już sytuacje, gdy polityków atakowano, ale takiego zderzenia dobra ze złem jeszcze nie było. Paweł Adamowicz mówił o szczodrości i wspaniałości Gdańska i wtedy nożownik dokonał zabójstwa na naszych oczach. Dlatego wiele osób nie mogło uwierzyć w realność tego kontrastu.

W niedawnym sondażu badani odpowiadali, jakie emocje budzi WOŚP. Po pierwsze "otwartość na ludzi" i "wspólnotę, bycie razem". Czy morderstwo na prezydencie Pawle Adamowiczu uderzy w ideę WOŚP i te wartości, które z Orkiestrą ludzie utożsamiają?

Podejrzewam, że może się wydarzyć coś dokładnie odwrotnego. Orkiestra atakowana jest nie od dziś, a w ostatnich dwóch latach już szczególnie. Im więcej jest wrogości wobec WOŚP, tym następuje większa mobilizacja tych, którzy ją wspierają. Nie wierzę, że ludzie ulegną. Nie wierzę, że będą mniej skłonni do przekazywania datków. Owszem, na pewno pojawi się większa czujność, mechanizmy kontroli i ostrożność wśród uczestników różnych koncertów WOŚP.

Nawet, jeśli część osób uzna, że uczestniczenie w zgromadzeniach organizowanych przy okazji finału WOŚP jest ryzykowne, to zostając w domach i tak przekażą pewnie nawet większe pieniądze na Orkiestrę.

Mniej ludzi, a więcej pieniędzy?

Wiemy, co się stało ze Szlachetną Paczką. Ks. Jacek Stryczek odszedł ze stanowiska prezesa Stowarzyszenia Szlachetna Paczka, a wolontariusze dalej się angażują. Za działalnością dobroczynną nie stoi tylko lider, ale wielu innych ludzi.

Rezygnacja Owsiaka nie zakończy działalności WOŚP. Może wręcz nowa osoba przyniesie nowe pomysły. Nie byłoby dobrze, gdyby organizacja charytatywna kręciła się wokół jednej osoby. Owsiak powinien już od dawna myśleć o nowym liderze.

WOŚP cieszy się wielkim społecznym zaufaniem, podobnie sam Jerzy Owsiak. Czy ten kapitał się nie zmarnuje, gdy Owsiak opuści gabinet prezesa?

Nie wierzę, że jego rezygnacja będzie miała aż tak wielkie znaczenie. Ludzie wpłacali pieniądze z myślą o idei, a nie o Owsiaku. Co więcej: część ludzi uznawała nawet, że wpłacają, bo idea jest wspaniała, choć sam Owsiak już im się nie podobał - choćby z powodu ciętego języka. Jest postacią charyzmatyczną, niezwykle oddaną idei pomagania, ale nie jest uznawany za świętego. Trudno go zastąpić na konferencjach i na jakichś show. Nawet, jeśli nie będzie prezesem, to może pozostać konferansjerem. A poza tym ma już swoje lata.

Jurek Owsiak już parę razy zapowiadał, że odejdzie i ma dość ataków. Jego rezygnacja to wcale nie musi być złe rozwiązanie. Oczywiście nie założy teraz zapewne ciepłych kapci i nie będzie siedział przed telewizorem.

Owsiak zrezygnował niespodziewanie. Moment jest dobry?

Nie. Wybrał najgorszy moment na ogłoszenie decyzji - to duży błąd z jego strony. Odejście tuż po morderstwie na Pawle Adamowiczu może być odebrany jako przyznanie się do jakichś błędów i wzięcie odpowiedzialności za to, co się wydarzyło.

Argumentował, że ma dość ataków na siebie.

W ten sposób jeszcze skupił uwagę na sobie, a to nie jest odpowiedni moment, aby mówić o własnych emocjach, ale raczej poświęcić konferencję zmarłemu Pawłowi Adamowiczowi. Zamiast uspokajać i jednoczyć ludzi, to niepotrzebnie wywołał dyskusję, czy WOŚP przetrwa. Lider powinien powiedzieć "jedziemy dalej" i pokazać, że jest z ludźmi. Rezygnacja w takim momencie może zostać odebrana jako słabość. Niepotrzebnie wywołał też akcję "Jurek zostań". Cały sztab WOŚP zapewne potrzebował w momencie tak silnych emocji wsparcia i siły swojego lidera.

Takie namawianie Jerzego Owsiaka do zmiany decyzji to nie jego inicjatywa. Jest przecież emocja społeczna i nadzieja wielu osób publicznych, że zostanie.

Też wolałbym, aby mimo wszystko odwołał rezygnację. Faktem jednak jest, że - być może nieświadomie - uruchomił dyskusję o sobie. Mógł zaczekać choć tydzień i ogłosić decyzję już po pogrzebie Pawła Adamowicza. Rozumiem emocje Owsiaka i jego zmęczenie atakami. Szczerze mu współczuję - wiele wycierpiał, zupełnie bezpodstawnie, ale w obecnej sytuacji jego decyzja pogłębia obecny kryzys.

Więcej o: