Waszczykowski o spięciu z Iranem. Nie chce "palenia mostów", ale pisze o "uwzględnieniu strat"

"Obecny reżim nie jest wieczny i może ewoluować" - pisze były szef MSZ Witold Waszczykowski. Komentuje on spór z Iranem ws. planowanej w Polsce konferencji. Podkreśla, że jest "przeciw paleniu mostów" i pisze o możliwości "sukcesu polskiej dyplomacji".
Zobacz wideo

W ubiegłym tygodniu Stany Zjednoczone ogłosiły, że w połowie lutego organizują w Polsce międzynarodową konferencję na temat bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo zapowiedział, że obrady będą dotyczyły m.in. kwestii Iranu. USA uważają ten kraj za główne źródło zagrożenia bezpieczeństwa w regionie. Na spotkaniu mają zostać omówione szczegóły amerykańskiej inicjatywy  stworzenia Bliskowschodniego Sojuszu Strategicznego (MESA).

Władze w Teheranie skrytykowały konferencję jako "antyirańską". Szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz zapewnił już, że konferencja nie jest skierowana przeciwko Iranowi, a główny jej temat to budowanie pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Po ogłoszeniu doszło do spięcia na linii Warszawa - Teheran. Chargé d'affaires RP w Iranie został wezwany przez szefa wydziału do spraw Europy Wschodniej MSZ Iranu. Odwołany został Tydzień Filmu Polskiego w Iranie. Na wczorajszym spotkaniu Andrzeja Dudy z korpusem dyplomatycznym nie było przedstawiciela Iranu. 

Teraz polscy politycy przekonują, że konferencja daje pole do dialogu, a także wróży Polsce sukces. W artykule na łamach Onet.pl były szef MSZ i ambasador RP w Iranie w latach 1999 - 2003 pisze, że sądząc po komentarzach sprawa Iranu "zdominuje warszawskie obrady". Waszczykowski przekonuje, że konferencja jest  "konsekwencją naszych doświadczeń politycznych i wojskowych z obecności na szeroko rozumianym Bliskim Wschodzie (...).Amerykanie zapewne brali też pod uwagę bardzo pozytywne doświadczenia z organizacji takich wydarzeń jak pielgrzymka Ojca Świętego, szczyt NATO i szczyt COP 24". 

"Mam nadzieję, że ewentualne straty są uwzględnione"

Były szef dyplomacji przekonuje, że "protest (Iranu - red.), jak i jego forma są bezzasadne", a Polska "od lat starała się utrzymywać przyjazne relacje z Teheranem". Pisze jednak, że jako były ambasador jest "ostatnim nawołującym do spalenia mostów z Teheranem", Iran to historycznie ważny kraj, a "obecny reżim nie jest wieczny i może ewoluować".

Warto wykorzystać czas przed konferencją do uspokojenia nastrojów, a nawet podjęcia działań mediacyjnych. Doprowadzenie do nawiązania bezpośredniego dialogu czy nawet kontaktu na linii Waszyngton-Teheran byłoby istotnym sukcesem polskiej dyplomacji. Waszczykowski proponuje, by "wykorzystać czas przed konferencją do uspokojenia nastrojów" i mediacji, gdyż doprowadzenie do dialogu USA z Iranem byłoby sukcesem naszej dyplomacji. A co, jeśli sukcesu nie będzie? "Mam nadzieję, że ewentualne straty gospodarcze i irańskie groźby są uwzględnione w bilansie tej konferencji i w relacjach z USA" - pisze.

"Poszukiwanie dróg osiągnięcia porozumienia"

Krzysztof Szczerski z Kancelarii Prezydenta powiedział z kolei w radiowej Trójce, że Polska chce aktywnie poszukiwać dróg do pokoju na Bliskim Wschodzie. - Spotkania wielostronne mają służyć poszukiwaniu dróg osiągnięcia porozumienia - podkreślał Krzysztof Szczerski.

Mówił, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej i jednocześnie bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i dlatego może pełnić funkcję gospodarza, u którego mogą się spotkać kraje europejskie i Stany Zjednoczone, żeby zasypać linię podziału. - Druga linia podziału jest w ramach świata bliskowschodniego wiemy, że tam się ściera wiele interesów także krajów spoza tamtego regionu, to też jest część rzeczy, które trzeba przedyskutować - mówił Krzysztof Szczerski.

Polska może pomóc przełamać impas

O planowanej konferencji napisali na stronie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych eksperci Patrycja Sasnal i Bartosz Wiśniewski. Ich zdaniem celem USA jest wywarcie presji i doprowadzenie do podpisania korzystniejszej dla Ameryki umowy z Iranem niż porozumienie nuklearne, z którego Donald Trump się wycofał. Drugim celem ma być pokazanie sojusznikom, że "że USA mają receptę na zagwarantowanie bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie".

Eksperci piszą, że Polska może podjąć próbę przezwyciężenia impasu "w jakim znalazł się dialog transatlantycki na temat Bliskiego Wschodu po amerykańskiej decyzji w sprawie JCPOA (czyli zerwania porozumienia nuklearnego, wynegocjowanego m.in. przez poprzednią administrację USA)". 

Oceniają, że jednym z warunków powodzenia szczytu i inicjatywy MESA jest inkluzywność regionalna - czyli "zaproszenie do udziału wszystkich państw regionu, a zatem również Iranu", oraz globalna - czyli udział m.in. Chin, Rosji oraz Indii. "Drugim warunkiem jest odpowiedni dobór tematyki rozmów" - piszą eksperci i zwracają uwagę, że konferencja i organizacja powinny zająć się nie tylko kwestią irańskiego programu nuklearnego, ale też sprawami bezpieczeństwa energetycznego, kryzysów humanitarnych, a być może też pobudzeniem współpracy gospodarczej. 

Więcej o: