Gdańsk. Wojewoda "nie znalazł podstawy prawnej do ogłoszenia żałoby". Po telefonie ministra już jest

Po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza żałobę wprowadziły niektóre miasta w Polsce. Nie było jej jednak w Gdańsku - niejasne było, kto ma ją w jakiej sytuacji zarządzić. Wojewoda Pomorski poinformował, że nie ma do tego podstaw prawnych. Żałobę wprowadzi miasto.
Zobacz wideo

Od dziś do pogrzebu prezydenta Pawła Adamowicza w Gdańsku obowiązuje żałoba - informuje Urząd Miasta. Adamowicz zmarł w poniedziałek w szpitalu po tym, jak w czasie niedzielnego finału WOŚP został zaatakowany przez nożownika.  

- Przed godziną 10 wysłaliśmy komunikat, że zaczyna obowiązywać w mieście żałoba. Została ogłoszona przez zarząd miasta i formalnie pewnie podpisze to pierwszy zastępca prezydenta. Pełni on obowiązki, dopóki mandat nie zostanie wygaszony - powiedziała w rozmowie z Gazeta.pl rzeczniczka prasowa Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

Wojewoda nie mógł wprowadzić żałoby, interweniował minister

Wcześniej pojawiło się zamieszanie w kwestii żałoby, którą w mieście wprowadza prezydent. Żałobę ogłoszono m.in. Warszawie, Poznaniu i Kielcach. Jednak w poniedziałek gdański ratusz informował, że w obecnej sytuacji żałoba może zostać ogłoszona przez wojewodę pomorskiego. 

Dziś rano Radio ZET podało, że wojewoda Dariusz Drelich "nie znalazł podstawy prawnej do ogłoszenia żałoby". Potwierdziła to w rozmowie z nami rzeczniczka wojewody Małgorzata Sworobowicz. Dodała też, że urząd badał te kwestie i formalnie wojewoda nie ma możliwości ogłoszenia żałoby w mieście. - Ale oczywiście absolutnie apelujemy o to, by uszanować ten czas - dodała. 

Później ratusz wziął sprawy w swoje ręce i ogłosił żałobę. - Nie ma co się oglądać na względy formalne, bo to nie ma sensu - mówiła nam Magdalena Skorupka-Kaczmarek. 

Interwencja Joachima Brudzińskiego

Tymczasem niedługo później okazało się, że jednak także wojewoda może wprowadzić żałobę. Radio ZET podało, że Dariusz Drelich "ogłosił żałobę na terenie województwa pomorskiego po interwencji szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego".

Więcej o: