Jest śledztwo w sprawie Marszu Niepodległości. Chodzi m.in. o znieważanie symbolu i groźby

Marsz Niepodległości w ub.r. był połączony z obchodami państwowymi. Prokuratura właśnie wszczęła śledztwo w tej sprawie. Chodzi m.in. o nawoływanie do nienawiści i znieważenie symbolu Polski Walczącej.
Zobacz wideo

Najpierw państwowa delegacja z czołowymi politykami PiS, reprezentacja wojska, a kawałek dalej - dziesiątki tysięcy uczestników, w tym przedstawiciele skrajnie prawicowych organizacji. Tak wyglądał ubiegłoroczny Marsz Niepodległości. Coroczna demonstracja środowisk nacjonalistycznych była poprzedzona kilkoma dniami chaosu po tym, jak Warszawski ratusz próbował ją delegalizować, a rząd - zdaniem niektórych organizatorów Marszu Niepodległości - przejąć. 

Demonstracja, w której uczestniczyło nawet 200 tys. osób, odbyła się w sposób pokojowy, jednak doszło do łamania prawa. Po 11 listopada stołeczna policja opublikowała zdjęcia osób poszukiwanych po Marszu Niepodległości. Kilkanaście z nich odpaliło race, a trzy podpaliły flagę Unii Europejskiej. Jeden z mężczyzn jest też poszukiwany za groźby karalne.

Śledztwo ws. Marszu Niepodległości

Teraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo związane z marszem. Jak informuje Wirtualna Polska, postępowanie zostało wszczęte w związku z zawiadomieniem warszawskiego ratusza, a także na podstawie materiałów policji. Serwis wymienia wiele wątków, których dotyczy postępowanie: propagowania totalitarnego ustroju państwa, publicznego nawoływania do nienawiści, gróźb karalnych wobec uczestnika demonstracji, a także znieważenia symbolu Polski Walczącej przez umieszczenie go na jednej fladze z neofaszystowskim symbolem krzyża celtyckiego. 

Śledczy będą też badać incydent między uczestnikami marszu, a jego przeciwnikami. W pewnym momencie na trasie marszu pojawiła się niewielka kontrmanifestacja. Grupa osób rozwinęła transparent "Kobiety przeciw faszyzmowi". Na nagraniach z tego dnia widać, że został odebrany przez zamaskowanych mężczyzn. Prokuratura sprawdza, czy doszło do kradzieży transparentu oraz stosowania przemocy i groźby wobec osób z banerem "Konstytucja". 

Prokuratura w ramach śledztwa bada zarówno materiały policji i monitoringu, jak i mediów. Śledczy wystąpili do telewizji o udostępnienie nagrań.