Trudna noc GOPR-owców. Dopiero co dotarli do poszukiwanych turystów, a dostali nowe wezwanie

Ratownikom GOPR udało się dotrzeć do czwórki turystów, którzy wezwali pomocy na czerwonym szlaku w Beskidzie Sądeckim. Ale zanim sprowadzili ich do schroniska, dostali już kolejne wezwanie.
Zobacz wideo

Cztery osoby utknęły na czerwonym szlaku pomiędzy Cyrlą a Halą Łabowską w Beskidzie Sądeckim - podała Grupa Krynicka GOPR. Ratownicy informowali na Facebooku, że odebrali zgłoszenie przez aplikację RATUNEK. Od około godz. 18 trwała akcja ratunkowa. Wtedy nie było już kontaktu z osobami, które wezwały GOPR-owców. 

Około godz. 20 ratownicy Grupy Krynickiej GOPR dotarli do poszukiwanych turystów i zaczęli transportować ich do schroniska na Hali Łabowskiej. W wyprawie brało udział kilkunastu ratowników. Na razie nie udało nam się skontaktować z GOPR. 

We wpisie na Facebooku GOPR-owcy poinformowali, że dostali też kolejną prośbę o pomoc - tym razem od samotnego turysty, który znajduje się w rejonie szczytu Zgrzypy. "W tej chwili pozostali ratownicy i sprzęt przenoszony jest w rejon działań" - informował GOPR.

Turyści na szlakach mimo trudnych warunków

Grupa Krynicka GOPR informuje na swojej stronie o bardzo trudnych warunkach na szlakach z powodu dużych opadów śniegu i silnego wiatru. Jak czytamy, "w Paśmie Radziejowej w związku z mało stabilną pokrywą może dochodzić do samoistnych lub wywołanych niewielkim naciskiem zsuwów mas śnieżnych". W nocy temperatura spada poniżej -10 stopni Celsjusza, a odczuwalna to nawet -15.

GOPR-owcy apelują, by wycieczki podejmowali tylko doświadczeni zimowi turyści z odpowiednim wyposażeniem. "Pamiętać należy również naładowanym telefonie z zapisanymi numerami ratunkowymi 985 / 601 100 300 oraz zainstalowanej aplikacji RATUNEK".

Pomimo tych ostrzeżeń i apeli, na szlaki wciąż wychodzą osoby bez odpowiedniego przygotowania. Serwis sądeczanin.info opisuje dwa takie przypadki z ostatniej nocy. Wczoraj po godz. 23 ratownik dyżurny Grupy Krynickiej dostał telefon ze schroniska Przehyba nt. turystów, którzy mają problem z dotarciem na miejsce. Ratownik dotarł do dwójki z nich i dowiedział się, że trzecia osoba opadła z sił i została sama na szlaku. W rozmowie z serwisem GOPR-owcy opisywali warunki jako "ekstremalne". Turysta z pomocą ratowników dotarł do schroniska po godz. 3 w nocy. 

Inny turysta wędrował do  schroniska PTTK na Turbaczu. Sądeczanin.info podaje, że po zmroku zgubił szlak i opadał z sił. Wezwał ratowników przy pomocy aplikacji. Mimo trudnych warunków i presji czasu, ratownikom udało się go odnaleźć i zabrać do schroniska. 

W Tatrach czwarty stopień zagrożenia lawinowego

Z kolei w Tatrach po najbardziej obfitych od lat opadach śniegu, nadal obowiązuje czwarty stopień zagrożenia lawinowego. Oznacza to, że lawiny średnie, a nawet duże, mogą schodzić samorzutnie. Pokrywa śnieżna jest słabo związana na większości stromych stoków. Piąty stopień zagrożenia lawinowego ogłasza się, gdy lawiny zagrażają domom mieszkalnym i ich skupiskom. 

Trzeci stopień zagrożenia lawinowego obowiązuje w Karkonoszach i na Babiej Górze w Beskidach, a także w Bieszczadach.