Msza w intencji ofiar tragedii w escape roomie w Koszalinie. "Są tu z nami. Bóg nie taki miał plan"

W dniu żałoby w Koszalinie w miejscowej katedrze odprawiono mszę w intencji pięciu zmarłych 15-latek. "Amelia, Gosia, Julia, Karolina i Wiktoria są tu z nami" - mówił biskup Edward Dajczak .

Metropolita koszalińsko- kołobrzeski biskup Edward Dajczak mówił podczas mszy w Koszalinie, że śmierć nastolatek nie była wolą bożą. "Bogu się nie może podobać śmierć tych naszych pięciu sióstr. Nie taki miał plan" - mówił hierarcha. Podkreślał też, że Bóg jest z nami "kiedy się śmiejemy i tańczymy, kiedy płaczemy i kiedy umieramy".

 Amelia, Gosia, Julia, Karolina i Wiktoria są tu z nami. Nie ma cienia wątpliwości - w Chrystusie

 - podkreślał biskup Dajczak w homilii.

Jeszcze w sobotę prokuratura przesłuchała właścicielkę działalności gospodarczej, zaś w niedzielę jej 28-letniego krewnego, który zajmował się organizacją escape roomu w Koszalinie. Z nieoficjalnych informacji "Faktów" TVN wynika, że jest to wnuk właścicielki.

Prokuratura w niedzielę rozpoczęła czynności z udziałem mężczyzny, który był tego dnia przesłuchiwany.  Śledczy poinformowali, że wcześniej przesłuchano także właścicielkę budynku oraz wspomnianą już właścicielkę escape roomu.

W całej Polsce trwa z kolei kontrola escape roomów, których jest co najmniej 1100, jak poinformował Joachim Brudziński podczas niedzielnej konferencji prasowej. Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej generał brygady Leszek Suski poinformował zaś, że do godziny 15.30 w sobotę przeprowadzono 178 kontroli escape roomów, 129 lokali nie spełniało wszystkich przepisów, a 13 lokali zostało zamkniętych.

Tragedia w escape roomie w Koszalinie

W piątek w escape roomie w Koszalinie zginęło pięć 15-latek. Przyczyną śmierci dziewczynek było zatrucie tlenkiem węgla. Nastolatki brały udział w zabawie z okazji urodzin jednej z nich.

Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że ogień pojawił się w budynku w wyniku rozszczelnienia butli służącej do ogrzewania. Pożar wybuchł w poczekalni lokalu, a ogień odciął pracownika escape roomu od uczestników gry. 25-latek z poparzeniami ciała trafił do szpitala. Prokuratura planuje przesłuchać mężczyznę - śledczy muszą jednak poczekać na zgodę lekarzy.

Więcej o: