Ekspert budowlany po pożarze escape roomu w Koszalinie: zabrakło odpowiedniej kontroli

Ekspert w dziedzinie budownictwa Andrzej Dobrucki uważa, że do tragedii w koszalińskim escape roomie doszło, bo w obiekcie zabrakło należytej kontroli budowlanej.

Andrzej Dobrucki, były Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego, na antenie TVN24 przeanalizował okoliczności tragicznych wydarzeń w Koszalinie. W jego opinii budynek, w którym znajdował się escape room, nie był przystosowany do pełnienia tej funkcji. Jego zdaniem zabrakło też należytej kontroli budowlanej, która wykazałaby wszystkie nieprawidłowości i mogła zapobiec pożarowi.

Ekspert: Nadzór budowlany "stał się bardziej papierowy niż rzeczywisty"

Dobrucki w programie stwierdził, że obowiązujące przepisy prawa budowlanego są wystarczające, by zabezpieczać przed tragicznymi wypadkami w miejscach publicznych, jednak by to prawo dobrze działało, trzeba je po prostu egzekwować. Stwierdził, że inspektorzy "nie egzekwowali powinności, które powinni".

Dodał, że kontrole budowlane są ostatnimi czasy coraz bardziej pobieżne. Wyjaśnił, że nadzór budowlany "stał się bardziej papierowy niż rzeczywisty".

Ekspert budowlany zauważył także, że w budynku nie było zaznaczonej drogi ewakuacyjnej, zabrakło też instruktażu z zasadami bezpieczeństwa dla uczestniczek zabawy:

Powinny wiedzieć, jak się zachować. Powinien być ktoś, kto czuwa nad tym wszystkim. Powinny być też gdzieś powieszone urządzenia do wyłamania okien, drzwi - powiedział na antenie TVN 24.

Pożar escape roomu w Koszalinie

Do wybuchu pożaru w tak zwanym pokoju zagadek doszło w piątek około godz. 17 w trzykondygnacyjnym budynku w centrum Koszalina.

Zdaniem straży pożarnej, do tragedii doszło przez rozszczelnioną butlę gazową, która służyła do ogrzewania pomieszczenia. Nieszczelna butla i urządzenie grzewcze stały też za blisko materiałów łatwopalnych. Z ustaleń prokuratorów wynika, że na terenie escape roomu znajdowały się takie cztery urządzenia gazowe.

Rzecznik prokuratury poinformował, że pożar wybuchł w poczekalni lokalu. Ogień odciął pracownikowi escape roomu możliwość otworzenia zamkniętych w sali dziewcząt. 25-latek z poparzeniami ciała trafił do szpitala. 

Wszystkie nastolatki zginęły w wyniku zatrucia tlenkiem węgla, co wykazała przeprowadzona już sekcja zwłok. Pracownik sali zabaw znajduje się obecnie w szpitalu w stanie śpiączki farmakologicznej.

Rzecznik koszalińskiej prokuratury okręgowej Ryszard Gąsiorowski przekazał mediom, że na razie śledztwo wszczęto z artykułu 163 kodeksu karnego o spowodowaniu pożaru, w wyniku którego giną ludzie. To czyn zagrożony karą do 12 lat więzienia.

Kontrole w całej Polsce

Jak informuje szef MSWiA, straż pożarna od soboty kontroluje escape roomy w całej Polsce. Według wstępnych danych straży pożarnej takich miejsc w Polsce jest około tysiąca. Szef MSWiA poinformował, że w przypadku tego rodzaju działalności gospodarczej - jaką jest prowadzenie escape roomu - nie jest wymagany odbiór pomieszczenia przez straż pożarną.

Pierwsze wyniki tej kontroli mają zostać przekazane już w niedzielę - donosi Radio ZET. Joachim Brudziński ma je ogłosić o godzinie 9:30 podczas konferencji prasowej w siedzibie resortu.